piątek, 27 maja 2016

Porozmawiajmy o bólu

Żyjesz intensywnie, zapieprzasz jak nigdy.
Czas leci nieubłaganie przez palce.
Ty lecisz pędem aby ze wszystkim zdążyć.
I nagle JEB!
Pojawia się nagle, niespodziewanie...
Paraliżuje, ścina z nóg, przykuwa do łóżka...
BÓL

Jak to właściwie jest z tym bólem? Przecież to niemożliwe stać się człowiekiem nieprzytomnym i totalnie do niczego. W dzisiejszych czasach? Gdzie tabletki przeciwbólowe możemy kupić w kiosku?! Łykasz i mija. To niemożliwe żeby tak bolało. Na pewno przesadzasz. Weź się w garść...

Ok cieszę się. Jeszcze kilka miesięcy temu w całym cyklu bite 2-3 tygodnie były w bólach. Teraz boli tylko 2-3 dni. PMS nie ma, żadnych bóli przepowiadających. Żadnego "jeżdżenia" w podbrzuszu... Nic, skończyło się. 
A potem przychodzi @ więc ja intensywnie wczuwam się w moje ciało. Czekam na najmniejszy sygnał by wziąć ewentualne leki przeciwbólowe, żeby nie doprowadzić do apogeum! 

Wczoraj było wszystko dobrze. 
Noc też upłynęła spokojnie. 
Poranek także bez zakłóceń. 
Jeszcze zrobiłam mnie i Dziecku placuszki... 
Wystarczyła jedna wizyta w łazience i zaczął się dramat... 
Potem było coraz gorzej. 

Zanim ból się rozkręcił wzięłam jeden środek przeciwbólowy. 
Zrobiłam termofor, zaparzyłam rumianek... 
Położyłam się w nadziei, że lek zacznie działać a ból zacznie puszczać...
Nie puszczało, było coraz gorzej...

Staram się być twarda. 
Mamy pieprzony długi weekend. 
Dziecko jest ze mną w domu. 
W planach miałyśmy wspólną przejażdżkę rowerem... 
Rano jest płacz, bo matka do niczego się nie nadaje. 
Zaciskam zęby i czekam dalej...

Boli całe podbrzusze, 
lewa strona i prawa strona. 
Bolą lędźwia czyli krzyż. 
Bolą, ręce, nogi, głowa. 
Zaczyna mdlić, robić się słabo, zawroty głowy, 
coraz płytszy oddech, 
zimne i ciepłe poty, drżenie rąk, 
ciemność przed oczami...

Dzwonię do męża, ledwie mówię, ledwie słyszę... 
Zaczynam panikować i płakać, bo bezsilność jest tak okrutna.

Biorę 2 magnezy, no spę.
Piję wodę, rumianek, macierzankę.
Czekam niemal 1,5h na przyjazd męża i leżę niemal nieprzytomna...

Płaczę a Lena przytula mnie, całuje, głaszcze... 
Na czworakach wlokę się do łazienki i wyję... 
Dlaczego MUSZĘ TAK CIERPIEĆ?

Biorę ketonal 100, drugi termofor robi mąż...
Zaczyna mnie łapać senność, jestem totalnie wyczerpana.

Moje życie się nie kończy. Jest przy mnie Dziecko i tylko dlatego nie myślę o tym, jak bardzo chciałabym zniknąć. To dla niej zwlekam się ostatkiem sił i dzwonię po pomoc... Bo ja nie jestem w stanie zrobić jej jeść i podać pić. Sama tego potrzebuję... 

W takich chwilach myślę o tym, że moje życie jest bez sensu. Choroba zabrała mi wiele i w takich chwilach trudno myśleć "pozytywnie". Jak cieszyć się życiem jeśli oddychanie stanowi dla mnie wyzwanie? Życie w cierpieniach nie ma sensu... Cierpienie nie uszlachetnia... 

Gdy w między czasie bólu nie ma, wtedy czerpię radość garściami. Doceniam jak nigdy czas bez cierpienia. Dni gdy funkcjonuję na pełnych obrotach i oddycham pełną piersią są na wagę złota. To niesamowite gdy można dawać z siebie wszystko. Bo potem przychodzi taki dzień gdy istnieje tylko NICOŚĆ... A jedyna rzecz jaką mogę dla siebie zrobić, to uspokoić się i wyciszyć. 
Ból wyrywa mnie z objęć dzikiego pędu.
Zatrzymuje mnie tu i teraz.
Wszystko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie...
W takim momencie czuję się na przegranej pozycji w kontrze z endometriozą



 PODPIS

3 komentarze:

  1. Pamiętam jak miałam zapalenie endometrum, pamiętam ból przy miesiaczce... nie chciałabym tego znowu przeżywać i współczuję Ci szczerze choroby, ale mogę Ci tylko życzyć siły i tego by ból ustąpił.

    OdpowiedzUsuń
  2. pamietaj ze wojna trwa!!!!!!!! to tylko przegrana bitwa jedna. nastepne beda zwycieskie.
    w czasach młodosci miałam okresy podobne- zwijanie sie z bolu (dosłowne) sraczka wymioty i utrata przytomnosci. plus dreszcze i poty. w domu dawałam jakos rade ale jak mnie @ dopadła w miejscu publicznm konczyło sie pogotowiem. o te cholerne @ zawaliłam mnostowo spraw -egzaminów czy rozmów kwalifikacyjnych. wyłam w niebogłosy i darłam sie ze wytne ta cholerna macice !!!!!
    nospe sobie darowałam- w moim przypadku to było za słabe (jakby porównac 1 groszowke do 100zł :-P)
    a i termofor u mnie działał odwrotnie-nasilał bol. mnie ulge przynosił recznik zamoczony w lodowatej wodzie

    OdpowiedzUsuń