poniedziałek, 30 maja 2016

Wbrew naturze, lekcja życia

Ostatnie dni dały mi w kość.
Fizycznie jestem wyczerpana,
Psychicznie jestem podkurwiona...
I szukam ukojenia

 
 
W takich chwilach przerastam samą siebie. Jestem zła na wszelkie utrudniające okoliczności. Jak już dogłębnie przeanalizowałam psychosomatyczną przyczynę mojej choroby tak ostatnio dobijam do ściany. Moje osobiste predyspozycje doprowadzają mnie do szału. Mam wrażenie, że przed sobą mam jedno z niemożliwych, do zrealizowania zadań...

ADHD i DDA bardzo komplikują powrót do jakiegokolwiek zdrowia. Jak mam zmienić swoją naturę? Przeszłości też nie zmienię! Mogę pracować nad rzutowaniem przeszłości w teraźniejszość ale nie jestem w stanie pozbyć się ADHD! 

Od niemal 10 lat uczę się żyć z ADHD i DDA. Walczę z endometriozą... I skutki są fatalne. W ostatni piątek ledwie przetrwałam. Dość szybko przeanalizowałam i doszłam do powodów takich boleści. Tylko co z tego? Od kilku miesięcy wkładam ogrom wysiłku w to by żyć jak najnormalniej a tu taki CIOS! Zaczynam wariować.

Po dniach w cierpieniu zaczynam wracać do "normy" i wcale nie jestem szczęśliwsza... wręcz załamuje mnie to, co ostatnio przeszłam. Przeżyłam zawód, bo wierzyłam w to, że będzie dobrze...

A jednak, zabrakło wyciszenia i spokoju. Intensywny tryb życia za cholerę nie sprzyja w procesie zdrowienia. Organizm wyrzuca z siebie nadmiar toksyn, stresów, bodźców m.in. w bólach. A ja pędząc jak szalona, zapomniałam o przystankach... 

Dobre dusze przypomniały mi, żebym zwolniła. Potrzebuję medytacji, wyciszenia, relaksu... Głębokich oddechów, ciszy, spokoju... Dusza i psychika potrzebują odpoczynku a ciało regeneracji.
I tu jest mój jeden z największych problemów. Nie jestem przekonana do tego, że tak potrafię. ADHD wypiera potrzebę wyciszenia i spokoju. Jestem ciągle nakręcona i energia mnie rozsadza, więc skupiam się na ciągłym rozładowywaniu... Wciąż zapierdalam, latam, fruwam, załatwiam coś. Mój organizm pracuje na pełnych obrotach nawet jak śpię! A to nie jest dobre... Organizm nie nadąża, gubi się.
Rozładowywanie napięcia -> ładowanie bodźcami. Rower, jazda, muzyka... Z jednej strony pomaga a z drugiej szkodzi. Gdzie więc miejsce na spokój?

ADHD utrudnia i przeszkadza, bywa utrapieniem... Ale nie pozbędę się tej części swojej natury. Nie przemienię się z choleryczki we flegmatyczkę... to jest nierealne. Więc jak mam żyć? Doprawdy nie mam pojęcia...

Być może nigdy nie wygram z chorobą. 
Być może to cierpienie będzie przy mnie zawsze. 
Być może wciąż za mało się nauczyłam i choroba daje mi największą lekcję życia... 
Wbrew mojej naturze.

Być może mam w sobie za mało pokory... Postawa buntownicza i roszczeniowa bardzo utrudnia miejsce pokorze. 

Pan Bóg rzucił mi bardzo trudne wyzwanie...
 PODPIS

5 komentarzy:

  1. To może zwróć się do Siły Wyższej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jaki sposób?
      Jakieś Czary Mary???

      Usuń
    2. Absolutnie żadne czary. Miałam na myśli modlitwę i wsparcie w wierze i Bogu. Nie znamy się, nie wiem czy jesteś wierzaca ale są modlitwy które czynią cuda np. Różaniec pompejanski

      Usuń
  2. Napisz do mnie e-mail niezlazona@wp.pl
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. KS egzorcysta to Piotr glas

    OdpowiedzUsuń