czwartek, 5 maja 2016

Zamienniki - czyli co jeść jeśli czegoś nie można

Za nami majówka.
I dałam sobie pofolgować z dietą.
Teraz mam za swoje i cierpię.
Ehhh choroba nie daje za wygraną.

3 dzień jestem zbolała, bez sił do życia i wkurwiona. Wczoraj pobudka o 5 rano skręcając się w bólach. Trzeba było wstać, odbębnić przedwcześnie poranny rytuał i łyknąć błękitną tabletkę - ketonal 100. Potem było lepiej, wystarczył nimesil. Co zakazanego zjadłam? Kiełbasę z grilla, hamburger z wołowiny, kotlet schabowy i wypiłam piwo - wszystko w odstępach jednodniowych. Nie wiedziałam, że zbliża się @. A po tych paru dniach niespodzianka. Początkowo nic nie bolało, dlatego nieświadomie zrobiłam sobie krzywdę. Teraz mam za swoje i cierpię. 
Pokornie pilnuję diety i piję ziółka. I przedstawiam Wam kilka hitów z mojej endo kuchni :)

W związku z tym postanowiłam napisać o tym co jem jeśli nie mogę jeść m.in. glutenu, nabiału czy wieprzowiny...

Na pierwszy ogień: gluten. Paskudztwo okrutne. Gluten jest tak modyfikowany genetycznie, że nie ma w sobie nic wartościowego a w moim przypadku gdzie choruję na endometriozę, gluten przyczynia się do stanów zapalnych w organizmie w tym w jelitach, co przyczynia się do rozwoju endomendy. Gluten spotykamy wszędzie a najbardziej popularny jest w mące pszennej. Co w związku z tym wyklucza z mojej diety pieczywo i wszystko co jest na białej mące. Gluten to też mąka orkiszowa czy żytnia. Co mi więc zostaje? Okazuje się, że nie jest tak źle tylko trzeba się przestawić. I tak z mąk mam do wyboru:
  • kukurydzianą,
  • ryżową,
  • owsianą,
  • gryczaną,
  • z cieciorki,
  • jaglaną,
  • kokosową,
  • orzechowe mąki;
  • amarantus;
Idąc dalej tym tropem widzimy, że powyższe mąki to po prostu zmielone kasze, orzechy czy ciecierzyca więc wszystkie te w swojej pierwotnej formie również mogę śmiało wcinać. Od razu zaznaczę, że nie organiczam się do kupna certyfikowanych mąk, bo poszłabym z torbami. Kupuję najczęściej mąki, które w składzie mają podaną informację: "produkt może zawierać śladowe ilości glutenu", może co nie znaczy że musi. Staram się być myśli, że te śladowe ilości mi nie szkodzą (nie mam celiakii) a ja nie idę z torbami.

Warzywa i owoce mogę jeść tylko w formie przetworzonej więc wykorzystuje je w różnej postaci. Prawda jest taka, że wszystkie produkty dozwolone w mojej diecie odkrywam na nowo. Przetwarzam np. buraki na wiele sposobów po to by jeść je jak najczęściej ale w różnej formie. Nie muszę ograniczać się do zup czy jedzenia surowych owoców. Okazuje się, że mogę szaleć na innym poziomie! Mój piekarnik pracuje niemal codziennie a ja cieszę się jak durna, gdy coś mi wyjdzie.

I tak z połączenia mąki kukurydzianej, amarantusa, bananów i jajek powstają najlepsze na świecie, bezglutenowe, bez nabiału i bez cukru placuszki:


Chleba jeść nie mogę? Trzeba coś wymyślić! Dziś internet jest bogaty w cudowne przepisy, nie trzeba wydawać pieniędzy na książki kucharskie :) Znalazłam na instagramie przepis na chleb z kaszy gryczanej - bez mąki, bez glutenu, bez jajek, bez drożdży, bez zakwasu, bez sody oczyszczonej czy proszku do pieczenia! Bierzemy 300-400g białej, niepalonej kaszy gryczanej, płuczemy na sicie, wrzucamy do miski i zalewamy wodą ponad poziom na 24-36h. Po tym czasie nadmiar wody zlewamy lub uzupełniamy jeśli kasza wchłonęła wszystko. Dodajemy sól do smaku i blendujemy. Dodajemy ziarna jakie chcemy czy przyprawy np. sezam, pestki słonecznika, nasiona lnu, czarnuszkę, kozieradkę... Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni, bez termoobiegu! pieczemy w małej foremce ok 1h. Wyciągamy z pieca i... TADAM! Mamy chleb!



Co można jeszcze zrobić z buraków czy brokuła? Zupy - jak najbardziej, soki - też. W formie gotowanej, pieczonej - oczywiście. A może tak burgery? No jasne! Przepisów znajdziecie mnóstwo. Wystarczy wygooglować: burgery z buraków czy brokuła i wyskoczy Wam ileś dziesiąt przepisów... Robiłam już z wiórków buraczanych po zrobieniu soku, z surowych buraków, czy przesmażonych. Dodałam kaszę jaglaną a ostatnio mąkę ryżową - i też się udały. Można poszaleć. Robię pełną blachę i jem zarówno w towarzystwie sałaty czy szpinaku. Dobre są również na kanapce... z wafli ryżowych ;)




A właśnie tak odnośnie kanapki. Jeśli odstawiłam wędliny i ser to z czym jeść chleb? Może ze smalcem? Ale smalcu też niewolno więc można zrobić z fasoli. Smalec z fasoli - pasta z fasoli, która w smaku przypomina smalec! Tak to też jest możliwe. Moczymy fasolę w wodzie 12-24h. Gotujemy i razem z wodą bez odlewania blendujemy. Następnie na patelnie wrzucamy dobry tłuszcz np. olej kokosowy, na nim dusimy cebulę, jabłko z przyprawami: sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie, lubczyk. Następnie dodajemy zblendowaną fasolę, mieszamy dokładnie i chwilę gotujemy. To wszystko!

A ciasto można? Hmmm ciasto BEZ: glutenu, nabiału i cukru... Inspirowałam się tym przepisem ale zrobiłam nieco po swojemu. I tak daktyle namoczyłam we wrzątku a następnie zblendowałam, dzięki czemu wyszedł mi taki a'la syrop i dodałam zamiast cukru. Pominęłam proszek do pieczenia i dodałam tylko łyżeczkę sody oczyszczonej. Poza tym upiekłam ciasto w foremce keksowej i jak widać też się udało! Było pyszne a moje Dziecko było zachwycone :)
Da się?  Da się!

Mąka ryżowa ma szerokie zastosowanie. Na powyższym zdjęciu widzicie kotleciki mielone... No właśnie! Mielone z mięsa z indyka. Bez glutenu i bez nabiału. Zamiast bułki tartej użyłam mąki ryżowej. Zarówno do mięsa jak i obtoczenia zamiast bułki. Nie dodałam mleka tylko wodę i jajko. I tak moi bliscy nie mając świadomości tego co jedzą zjedli danie bezglutenowe ;)

Otworzyłam się na eksperymenty. Wciągam w zabawę moje Dziecko, które się cieszy wspólnie i owocnie spędzonym czasem. Gotowanie działa na mnie terapeutycznie! W kuchni odprężam się, relaksuję i odreagowuję stres... W planach mam m.in. szarlotkę z jabłek i kaszy jaglanej a dziś ugotowałam kwiaty mniszka lekarskiego czyli mlecze... Zobaczymy czy coś mi w ogóle wyjdzie ;)
 PODPIS

3 komentarze:

  1. Jejku, całe moje życie myślałam, że mąka owsiana należy do tych glutenowych. Dobra wiadomość dla mnie, że jednak nie, chociaż nie eliminuję glutenu z diety całkowicie. Ale z racji alergii mojego synka nie mogę jeść nabiału, orzechów i soi i o ile na początku nie wyobrażałam sobie życia bez chleba z twarożkiem czy żółtym serem, tak teraz robię wszelkie pasty i pasztety z warzyw czy roślin strączkowych. Internet aż kipi od przepisów :) Na szczęście. A jak zaczęłam tak dobrze się czuć po tej przymusowej diecie, że na poważnie myślę o weganizmie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki Zono za ten post:-D ps. dlaczego tak rzadko dajesz foty jedzenia na blogu? super ci wychodzi ide zaraz grzebac w lodówce tak pieknie wygladaja twoje potrawy:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bieżąco dodaję foty na fanapge'u i instagramie :) Z czasem wrzucam zbiorowe foty żarcia na blogu ;)

      Usuń