poniedziałek, 13 czerwca 2016

Bez wysiłku do zmian

Ostatnie 3 miesiące żyję w pewnej metamorfozie
Cały ten proces zmusza mnie do refleksji i wyciągania wniosków...
NIE LUBIMY ZMIAN!
Dlaczego?


Jesteśmy leniwymi ludźmi z nawykami, których nie chce nam się zmieniać. Nie jesteśmy skorzy do podejmowania wyzwań, bo wymaga to od nas pracy i wysiłku. Z reguły trudno nam o wysiłek... Z siłami mamy problem na co dzień. Cierpimy na zaburzenia snu. Problemem jest zasypianie, spanie i wstawanie rano. Ciągle zmęczeni, jemy to co mamy pod ręką. Gotować się nie chce, bo to też wysiłek... 

Ostatnimi czasy testuję otoczenia i sprawdzam reakcję. Mówię o swoich zmianach w odżywianiu i czekam na odzew. Stąd moje powyższe wnioski. Na szczęście mój turbo argument odnośnie zdrowia przemawia do wszystkich. Najczęściej spotykam się z reakcją współczującą ale i podziwu. Coraz mniej się czepiają, że: "aaa nie pracujesz, to masz czas". (Otóż to, że nie pracuję zawodowo wcale nie świadczy o tym, że w ogóle nie pracuję...)  Jeśli pojawia się temat pracy to mówię wprost: nie szukam, bo jest ciężko, nie mam na to nerwów ani zdrowia. Zajmuję się teraz nieco inną pracą, mniej płatną i nie w mojej branży ;)

Zdrowy tryb życia wymaga ode mnie samodyscypliny. Dziękuję Bogu za wszystkie udogodnienia w tym zmywarkę i piekarnik. Dzięki temu, gotowanie przebiega sprawniej a ja nie frustruję się z powodu ilości czasu spędzanego w kuchni. Coraz mniej czasu spędzam na szukaniu przepisów. Zazwyczaj wybieram w sklepie produkty i układam w głowie co z czym połączę i co zamierzam zrobić. Zawsze staram się by składniki były dostępne, przystępne cenowo i nieskomplikowane. Ma być prosto, szybko, smacznie i zdrowo.

Wyciszenie ciała i duszy mając ADHD wymaga ogromu pracy i wysiłku. Nie wszystkie sporty są dozwolone... Dopiero teraz zrozumiałam, że z ADHD nie chodzi o to by się wyżyć fizycznie. Zawsze jak wsiadałam na rower to zapierdalałam ile sł w nogach. Potem wpadałam do domu ledwie dysząc i następne dni byłam wyczerpana. Ostatnimi czasy przechodzę przez spadek formy. Niestety zafundowałam sobie zbyt ciężki i obciążający wysiłek fizyczny. Dostałam zalecenia, żeby zwolnić... ZNOWU kurwa.

Jestem wyczerpana, brzuch pobolewa, rozdrażniona, nerwowa, zmęczona, bez sił... Do tego zaburzenia snu, wczoraj nie spałam do 3 w nocy. Kawę piję co drugi dzień w niewielkich ilościach, melisę piję w podwójnych ilościach... 

I to jest tak, że mimo wysiłku i pracy nad sobą ta trwa nieprzerwanie. Gdy wydaje się, że już jest lepiej i coś działa, to okazuje się, że gdzieś indziej coś zawodzi... I znowu trzeba coś poprawiać, zmieniać, wysilać się. Ostatnio po raz pierwszy w życiu przejechałam rowerem niemal 20km bez zapierdalania. Do domu wróciłam zrelaksowana a nie z jęzorem na brodzie! Potem zafundowałam sobie kąpiel ze świecami... w brodziku ;) Spędziłam wspaniały weekend pod znakiem rodziny, która do mnie zjechała i do której ja zawitałam. Cały czas zwalniam, staram się nie spinać, machać ręką. Ale jak machnę ręka na jedno, to wkurwiam się na coś innego.


Chillout na rowerze i piękne, sielskie widoki...



I chillout wieczorno-nocny w doborowym towarzystwie... 
 

Nie wiem skąd w nas wrodzona niechęć do zmian. Łatwiej jest bez wysiłku, na półśrodkach, po łebkach, bez starań o lepsze. A zmiany potrafią być wspaniałe! Zmiany dają ogrom dobrej energii, emocji i przyjemności. Satysfakcja z samego siebie, lepsza samoocena i poczucie własnej wartości. Przecież życie nie musi być tylko i wyłącznie udręką... 

Ilekroć wydawało mi się, że stoję pod ścianą to wyłam do tej ściany. Nie miałam siły burzyć jej ani przechodzić przez nią. Zawsze w takich chwilach byłam pewna, że ciągle mam pod górkę, ciągle źle i ciągle chujowo i do dupy. A ostatnie tygodnie akceptuję mój stan i swoją codzienność... I co? Mur chuj strzelił, nie ma go a ja już nie wyję, bo nie mam do czego.



 PODPIS

5 komentarzy:

  1. Jakbyś jeszcze skończyła z tymi przekleństwami to byłoby całkiem super

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślę, że nie musisz kończyć z przekleństwami. Nie wszystko na raz :-D
    Podziwiam Ci i za siłę tą do zmian i tą do ciągnięcia tego całego " wagonika" przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest tak: nie palę, nie piję nie chociaż "kurwa" mi zostanie. Krzyczeć nie mogę, denerwować też. Przy Dziecku gryzę się w język i pilnuję ale poza tym... bluzgi to mój jedyny "nałóg" i odzwierciedlenie natury ;)
      Dziękuję :)

      Usuń
  3. Witam Cię Aniu! Czytam Serdecznie pozdrawiam Lenkę całuję po babcinemu a Was przytulam po matczynemu. Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń