czwartek, 16 czerwca 2016

Jak pachnie wieczór?

"Zawsze jest ktoś kto cierpi bardziej.
Masz wybór: możesz gnić od środka albo tańczyć jak zagra Ci życie."



Kiedy byłam Dzieckiem większość ciepłego czasu spędzałam poza domem. To były czasy, gdy całymi dniami łaziło się wszędzie, wisiało na trzepaku i miało swój świat. Tamten świat to świeże powietrze, zapach wiatru, trawy, kwiatów, ciepłego letniego powietrza... Gdy byłam starsza w wieku gówniarskim, rozpoczęło się "nocne" życie. Czyli szwędanie nocami wszędzie i zapach wieczorów, nocy i poranków... 


 Ostatnie lata spędziłam na walce. Walczyłam z życiem, przeciwstawiałam, buntowałam... Zapomniałam jak pachnie dzień i noc. Nie miałam czasu zatrzymać się i poczuć. Wiele razy próbowałam i nie czułam... Dopiero od niedawna, ponownie czuję zapach dnia, wieczorów i nocy. Do poranków jeszcze nie dotarłam... 

Jeśli jest coś czego żałuję, to jest to czas zmarnowany na nerwach i ciskaniu się. Żal mi tych utraconych, wspaniałych momentów gdzie można było wrócić do najpiękniejszych wspomnień...





Przestaję oczekiwać i oglądać się na innych. Być może wieje nudą ale odkryłam, że im bliżej jestem natury tym więcej spokoju na mnie spływa. W ferworze trudniejszego czasu, chwila "wyoutowania" przynosi ogromną ulgę i ukojenie. To jest trudne dla kogoś, kto całe życie pędził... No może nie całe ;)

Ostatnie tygodnie to czas, w którym uczę się zwalniania tempa. Już wiem, że ciągły pęd powoduje wyczerpanie, bo energia w trakcie biegu ulatnia się. Teraz, gdy dni są wyjątkowo długie staram się zatrzymać je dla siebie. To nic wielkiego wyjść wieczorem na taras, po to by głęboko wdychać świeże powietrze i słuchać kojącej muzyki. Podczas takiego z ostatnich wieczorów wróciło do mnie jedno z wielu zapomnianych wspomnień...


Przypomniałam sobie właśnie te chwile, gdy będąc Dzieckiem godzinami huśtałam się na bujawce, leżałam na trawie i oglądałam chmury czy biegałam po parku... Przypomniałam sobie właśnie przez zapach wieczoru. I nagle uświadomiłam sobie ile pięknego czasu za mną, przeplatanego tymi złymi wydarzeniami. Wtedy trochę uciekałam przed atmosferą w domu i byłam zdecydowanie szczęśliwym Dzieckiem. Dotarło do mnie też to, dlaczego z czasem ten zapach stawał się niewyczuwalny...




Trudno odtworzyć piękne wspomnienie w oparach alkoholu i smrodu papierosów. Używki zabierają nam dobre wspomnienia. Wydaje nam się, że są tylko te złe. Negatywne doświadczenia uwierają niczym drzazga w dupie. Złudzeniem jest to, że problemy można zalać i o nich zapomnieć... One wtedy mnożą się niepostrzeżenie. Nakładają jeden, na drugim a my wciąż brniemy w następne...



Teraz łapię się na tym, że potrafię patrzeć na moją Córkę przez pryzmat siebie. Potrafię stać z boku, obserwować Lenę i widzieć w niej siebie z przed 24 lat. Czuję wtedy niesamowitą empatię, zrozumienie... współodczuwam Jej uczucia i emocje...







Dobre wspomnienia potrafią równoważyć te negatywne. Jeśli je odkryjemy mamy szansę ujrzeć siebie z przeszłości całkiem szczęśliwych. Zawsze też możemy przytulić siebie zranionego z przeszłości, wesprzeć, dodać otuchy. Możemy też czerpać z teraźniejszości tworząc nową, wspaniałą przeszłość, która będzie już jutro.





Chciałabym mieć za sobą lata, w których gniłam od środka. Wolę tańczyć w rytm mojego życia i cieszyć się, że je mam takie a nie inne... Zawsze jest ktoś, kto cierpi bardziej ode mnie. Nie ja jedna mam za sobą trudną przeszłość, ciężki bagaż doświadczeń i cierpienia z powodu choroby.


 

3 komentarze:

  1. To niesamowite jak zapachy potrafią być powiązane z pamięcią. Też mi się zdarza zwalniać czasem przed czyimś ogrodem czujac zapach kwiatów. Czy gdzieś pośrodku pędu czując w powietrzu zapach, który uaktywnil wspomnienie z dzieciństwa.
    Warto czasem zwolnić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu! to prawda , że zawsze jest ktoś , kto cierpi i ktoś , co miał dzieciństwo do dupy. Cieszmy się tym , co mamy! Ty wspaniałą Rodzinę ja też, kochane Wnuki.Serdecznie pozdrawiam i tak trzymaj , nie daj się , jesteś dzielna!!!!!!!!!życzę zdrowia i spokoju. Całuję Lenkę po babcinemu , a Was przytulam po matczynemu.Maria z Konina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu! a odnośnie zapachow to , jadąc w mazowieckie( moje rodzinne strony), szukam łąki z mojego dzieciństwa, ale jej już nie ma i nie będzie żal , bo były one takie takie cudne. Pa Maria z Konina

      Usuń