niedziela, 19 czerwca 2016

Niepłodność wtórna.

Co to znaczy być niepłodnym?
Chcieć mieć Dziecko a nie móc?
Czy to takie proste?
"Nie mogę mieć dzieci"
"Nie mogę zajść w ciążę"
"Nie mogę być w ciąży"
NIEMOC


Właśnie leżę i bardzo boli mnie brzuch. Za mną intensywny dzień. W ostatnich tygodniach jestem zmęczona, wyczerpana fizycznie. Nie mam sił... osłabienie daje w kość. A teraz po prostu cierpię. 

Moje cierpienie świadczy o tym, że nie jestem w ciąży. Jest szereg powodów dla których moje ciało nie jest teraz gotowe na ciążę. Za mną etap wyliczania dni, robienia testów, zaglądania w majtki. Moja psychika została poorana. Poczucie głębokiej porażki i niepowodzenia jest okrutne... Bo jak to nie mogę? A gdy zaczynam drążyć temat, to zamiast upragnionej ciąży ląduje u Profesora i dostaje skierowanie na laparoskopię. WIEM co to oznacza...

Jakie mam szanse? Jakby liczyć to jakieś 20-30% 

Na widok ciężarnych czuję ukłucie zazdrości. I nie ma tutaj znaczenia, że ja JUŻ mam Dziecko. To, że raz mi się udało wcale nie umniejsza faktu, że cierpię z powodu trudności z posiadaniem kolejnego Dziecka. Nigdy nie chciałam żeby moja Córka była jedynaczką. A teraz doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że tak już może zostać... Nikt mi nie daje gwarancji na ciążę. Jestem chora kurwa mać!

Teraz to czuję, napieprza mnie brzuch a ból to takie dobitne przypomnienie, że choroba jest... nie zniknęła. Mój cykl trwał 22 dni! Nie wiem czy i kiedy miałam owulację. Przestałam się nad tym zastanawiać, bo w pewnym momencie dostawałam paranoi. Ile można siebie sprawdzać? Ile można latać do lekarza i szukać dojrzewających pęcherzyków?

Nie wiem czy gdybym nie miała Leny to byłabym w stanie podejść do procedury In Vitro. Nie wiem czy miałabym na to siły... Podziwiam wszystkich, którzy podejmują decyzję o in vitro. To jest bardzo trudne! Tak jak trudna jest każda decyzja podejmowana w obliczu niepłodności.

Cały czas próbuję żyć jakkolwiek normalnie. Staram się żyć tak by ból mnie nie ograniczał... A potem i tak ból nadchodzi a ja jestem we wściekłej rozpaczy! Jest mi bardzo trudno. Mojemu mężowi też nie jest lekko, bo nie raz musiał patrzeć na mnie jak się rozsypuję i miotam ze sobą.

To nie jest tak całkiem beznadziejnie. Nadzieję dostaję, ale nie jestem do niej przekonana. Gdy pojawia się nadzieją, tam człowiek dostrzega szansę... Jeśli jest szansa, to zaczynają się starania a wraz z nimi są porażki. Droga do sukcesu nie jest usłana różami. Dla mnie porażka idzie w parze z bólem, więc mam jej dość. Nie wiem czy jestem w stanie znieść kolejne.

Równie trudne jest zaaklimatyzowanie poczucia kobiecości. Jak mam odczuwać kobiecość jeśli moja macica jest chora? Jak mam czuć się spełniona jeśli nie mogę zajść w ciążę i urodzić Dziecka? Czy mam całe życie cierpieć na myśl o tym, że moja Córka zostanie kiedyś SAMA? Wiem czym jest osamotnienie... Mam dwie siostry i jest między nami cudowna więź. Marzę o tym dla mojej Córki. Ona też tego pragnie... 

Mój mąż pogodził się z tym wszystkim. Ja nie. Mój mąż wie o mojej chorobie od zawsze, wiedział przed ślubem. Od Profesora usłyszał, że nie możemy odkładać decyzji o Dziecku na później... Dla mnie czas nie jest łaskawy. Nie był i nie jest do tej pory. 

Nieprzerwanie trwa we mnie konflikt i chociaż tak usilnie pracuję nad sobą, być coraz lepszą z mniejszym lub większym skutkiem, to wciąż nie czuję się spełniona. Ale wtedy gdy pojawiła się Lena też tak było! Reguły nie istnieją.

Prawda jest taka, że mój organizm jest wciąż osłabiony co mi daje odczuć w ostatnich tygodniach. Nie służy mi żaden większy wysiłek fizyczny. Mam 29 lat a nie mogę się przemęczać, denerwować, spieszyć... Wiem, że można i powinnam inaczej ale to jest cholernie trudne! Nie mogę teraz zajść w ciążę, bo mój organizm nie ma na to siły...

Tak wiem, że dziś jest ciężko a jutro/pojutrze będzie lepiej... Wstanę, wyjrzę przez okno i uśmiechnę się do słońca. Zrobię dobre śniadanie, załatwię ważne sprawy... I życie potoczy się dalej.
Kochani!
Tym wpisem rozpoczynam cykl postów o niepłodności.
Nadeszła pora by porzucić temat wstydu i wyjść na przeciw tym, których ten temat dotyczy.
Pamiętajcie! #nieplodnosciniewidac





7 komentarzy:

  1. Ja mam cykle 25 dniowe... Też szału nie ma. A drugie dziecko - bezskutku...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio miałam 2 cykle 27 dniowe i myślałam, że wreszcie wychodzę na prostą itu niespodzianka trzeci cykl znowu do bani 22 dniowy. Mam cykle co 22-25 dni. Mam wrażenie, że ciągle albo mam okres albo Jestem tuż po lub tuż przed.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie mam dzieci.... i niestety wygląda na to, że nie będę ich mieć, choć jeszcze walczę... 2 ivf za mną, porażki bolą bardzo... nie wiem na ile jeszcze starczy mi sił i determinacji..
    dlatego mimo wszystko - cholernie Wam zazdroszczę, że jednak macie choćby "tylko" po tym jednym dziecku...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja dla odmiany mam cykle 36-40 dniowe....I niewydolność 2 część cyklu, leczę się. Za 2 tyg kolejna wizyta w tym momencie działamy naprotechnologia,wierze ze jeśli mi to dane to się uda i proszę o sile jeśli nie...
    Wcześniej Poroniłam . Wcześniej mnie ten temat zgniotl, i miesiąc w miesiąc popadają w gorszy stan psychiczny. Teraz na tyle na ile mogę robie co trzeba i czekam. Nadziei jakby mniej ale to chyba że strachu przed porażką i any się chronić.
    Trzymam za nas wszystkie kciuki. :)

    Ewa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz doczytałam twoj nagłówek. ..
    Ja również dda, po pedagogice i podejrzenie pco

    Mocno cie ściskam. . Nie jest łatwo ale jest was nas siła do walki o marzenia. Tak jak trzeba było walczyć w przeszłości o spokój, dzieciństwo. .
    :)
    Dużo sily życzę!

    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje cykle też do tej pory były krótkie 21-23 dni. Teraz po 5 nieudanych in vitro coś zwariowało i chyba wydłużyły się...
    Wiem co czujesz...
    Też mam mega ból przez endometriozę :( do tego te poczucie uciekającego czasu :( w listopadzie skończę 28 lat a moje ciało nie chce dać mi upragnionej ciąży...
    Lata lecą, amh maleje ...
    Walcz dalej i nie trać nadziei tak jak ja :) bądź silna dla swojej rodziny, męża i córeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam twój wpis i mam wrażenie ze patrzę na swoje myśli uczucia. Trafiłam tu zupełnie przypadkiem. Dopiero przyjrzę sie teraz dokładniej innym. Chciałam tylko napisać że wiem co przeżywasz. Ludzie nie zdają sobie sprawy że kobieta mając juz dziecko nagle nie mogąc miec ich więcej czuje sie nic nie warta,zepsuta,winna....winna ze przyjdzie dzien a jej jedyne dziecko zostanie samo

    OdpowiedzUsuń