środa, 22 czerwca 2016

Siła przyciągania - wyzwolenie

Będąc w fazie "przemiany" również tej wewnętrznej, otwieram się na kolejne zmiany.
Ostatnio postanowiłam spiłować własny charakter, wyhamować z moją postawą.
Ja mam być miła?
Dla innych?
No właśnie zamierzam.
Moja dziecięca i dorastająca przeszłość to walka z otoczeniem. Z walki tej wyszłam mocno pokiereszowana. Potem były lata gdzie zamknęłam się na ludzi. Teraz ponownie, na nowo otwieram się... Ale nie chcę startować z pozycji przeszłości. Nie chcę być wredna, roszczeniowa z nastawieniem do bitwy. Mam dość wewnętrznej wojny...

W ostatnich dniach spotkałam się z bardzo dobrym odbiorem mojej osoby, co jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Poznałam grono wspaniałych kobiet, z którymi przeprowadziłam i wysłuchałam wielu niesamowitych rozmów.


Dostałam mnóstwo dobrej energii. Czy to oznacza, że ja też zaczęłam emanować dobrą energią? Jeśli dawniej obnosiłam się ze złością, gniewem i buntem to nosiłam w sobie mnóstwo negatywnej energii. Taką energię z siebie dawałam i adekwatnie do tej, nie mogłam otrzymać w zamian dobrej energii. 

Oczyszczanie ciała poprzez dietę na prawdę otwiera wiele zamkniętych do tej pory dróg. Gdy ciało pozbywa się toksyn dusza także się oczyszcza. Mój umysł staje się wolny od negatywnych myśli w tym strachu i lęków. Wyzwalam się ze wszystkiego co wpływa na moją negatywną postawę.

Mam nieodparte wrażenie, że biorę udział w niezwykłej przygodzie. W tej przygodzie otwiera się przede mną mnóstwo drzwi za którymi spotykam same dobroci. 

Jedna z ostatnich rozmów:
"- A jak tam Twój M?
- Wiesz dalej mnie wkurwia a ja jego. Ale postanowiłam być dla niego miła i kochana ponad to.
- Tak? I co on na to?
- No chyba się dziwi i trochę gubi."
Od zawsze twierdziłam, że nie znoszę Warszawy. Unikałam Stolicy jak ognia. W ostatnim czasie spędziłam tam 2 dni. I przeżyłam cudowne chwile, nie zaginęłam w akcji i poradziłam sobie z przemieszczaniem. "Odczarowałam" negatywne wyobrażenia i nastawienie. Było mi dobrze i z chęcią tam wrócę...

Czy to znaczy, że nareszcie osiągam upragniony spokój ducha?
Czy to znaczy, że nareszcie odczuwam szczęście?
Czy to znaczy, że do mojego szczęścia na prawdę niewiele potrzebuję?

Wczoraj dostałam bardzo dobrą wskazówkę. Wzięłam ją do serca i postanowiłam dzielić się z Wami moim małym szczęściem. Na pewno nie zamierzam przejść na stronę słodko pierdzących postów, to kompletnie nie w moim stylu. Jeśli do dobrego i szczęśliwego życia potrzebuję równowagi to tą równowagą chcę się z Wami dzielić.

Moja Sis powiedziała mi ostatnio tak:
"No w ostatnim czasie zaczynasz być sobą a nie sztywną matroną. W końcu zaczynasz luzować."

Czy się staram? Niekoniecznie
Czy walczę? Przestałam
Czy się uczę? Cały czas
Czy słucham siebie? Tak
Czy słucham otoczenia? Też
Czy jestem asertywna? Uczę się

Odzyskuję wolność. To wolność od negatywnych myśli, fobii, lęków, strachu. Przestaje się bać przyszłości, starości i wojny. Uwalniając się od tego zaczynam lepiej sypiać i koszmary senne odchodzą w niepamięć. Dzisiaj miałam sen, w którym tańczyłam z Pharrell Williams'em ;)



1 komentarz: