piątek, 1 lipca 2016

Gdy ciało wysyła sygnał

Najpierw pojawia się sygnał.
Gorsze samopoczucie, dyskomfort, ból...
Więc czekam aż przejdzie.
Potem wkurwia mnie że nie przechodzi.
Zaczynam narzekać i ciskać się.
Potem z bezsilności płaczę.
Jak już przestanę się mazać to szukam pomocy...
I zbieram tyłek w troki.


Wszelkie dolegliwości bólowe są upierdliwe, męczące, wykańczające i wyczerpujące. Każdy ma inny próg wytrzymałości bólowej. Ale umówmy się, że przewlekłe bóle wyjątkowo obciążają również psychikę. Ciągnący się w czasie ból powoduje ciąg kolejnych dolegliwości... Pojawia się bezsilność, rezygnacja, niemoc, panika, strach. 

Jaki znamy sposoby na sprowadzenie ulgi? Najczęściej a w zasadzie to namiętnie sięgamy po środki przeciwbólowe. Czy zastanawiamy się nad tym skąd się wziął ból? Czy mamy świadomość co daje nam tabletka oprócz chwilowej ulgi? Tabletka czy inne środki przeciwbólowe nie są same w sobie złe. Jednak nie są odpowiednim wyjściem z trudnej, bólowej sytuacji. W przypadku przewlekłych dolegliwości bólowych organizm przestaje odpowiadać na dany lek, więc sięgamy po następne. 
Kolejnym krokiem w walce z bólem jest wizyta u lekarza. Idziemy z nadzieją, że nam pomoże... Czy tak jest zawsze? W moim przypadku niekoniecznie. Z wizyt lekarskich wychodziłam z receptą na kolejne specyfiki, które prędzej czy później i tak nie stanowiły dla mnie odpowiedniej pomocy.
Gdzie tkwi błąd? W tym, że do tej pory skupialiśmy się na skutkach. Ból jest SKUTKIEM. Powyższa walka nie działa na dłuższą metę. To są nieudolne próby zniwelowania bólu. A gdzie do cholery jest PRZYCZYNA? Ile razy zastanawialiście się DLACZEGO MNIE BOLI? SKĄD JEST BÓL?

Znowu idziemy do lekarza, wychodzimy ze skierowaniem do specjalisty albo sami na własną rękę idziemy na wizytę prywatną. Zastanawiamy się czy nie zrobić jakichkolwiek badań... I z tym też bywa różnie. Jedni zbywają i badań nie zalecają. Drudzy robią badania po łebkach i w wynikach niczego szczególnego nie dostrzegają. Kolejni jak już dotrą do przyczyny... to rozkładają ręce. Na odczepne rzucają hasła pt: "Taka Pani uroda". W dupie mam taką urodę Panie!

Swoją drogą staramy się jakoś ułożyć sobie życie codzienne z bólem w tle. Zaczynamy szukać pomocy tam gdzie jeszcze nas nie było. Czytamy dr google, fora, pytamy ludzi w mediach społecznościowych. Próbujemy mnóstwa metod z mniejszym lub większym skutkiem.

W ostatnich miesiącach przekonałam się na własnym organizmie jak wielką wagę w walce z bólem odgrywa sposób odżywiania i styl życia. Zjem coś nie halo i następnego dnia cierpię. Mam trudniejsze dni, nerwówka mnie nie opuszcza i pojawia się ból. Narzucam sobie zbyt intensywny tryb funkcjonowania i opadam z sił na długie dni i tygodnie, nie mogąc się potem dobrze zregenerować.

Ból wyprowadza mnie z równowagi, przechodzę przez kolejne fazy: od wkurwu poprzez bezsilność z płaczem. Gdy już wszelkie emocje opadną zaczynam ZASTANAWIAĆ się co mogę zrobić by w końcu było lepiej. 

Ile zjadłam i co zjadłam. Może zjadłam za mało/za dużo/ nieodpowiednio.
Ile wypiłam i co wypiłam. Może jestem odwodniona albo pofolgowałam za bardzo.
Czy i ile razy byłam w wc. Może coś zalega w jelitach.
Czy dobrze spałam i ile spałam.
Czy wkurwiałam się w ostatnim czasie.
Czy przemęczałam się... itd.

Ostatnio okazało się, że przesadziłam z wysiłkiem fizycznym i @ był bardzo okrutny. Na trop nakierowała mnie lekarka w poradni leczenia bólu. To dało mi do myślenia. Trochę ciężko się przestawić na lajtowy tryb i oszczędzać się ale jeśli to ma pomóc? 

Organizmowi trzeba pomóc i nie zrobi nikt tego lepiej jak my sami. Gdy doskwiera nam ból to ciało wysyła do nas sygnał. To my powinniśmy znać siebie na tyle by móc sobie pomóc. Może się to wydawać absurdalne. Tym bardziej, że niechętnie podejmujemy się pracy i zmian nad sobą. Jeszcze bardziej absurdalny wydaje się fakt, że zazwyczaj sami sobie szkodzimy... I tak na prawdę niewiele trzeba by ból minął. U mnie ostatnio robią szał zioła i to z mojego przydomowego podwórka. Lek przeciwbólowy traktuję jako ostateczną ostateczność i staram się brać tylko wtedy gdy na prawdę nie daję rady... czyli wtedy gdy dopada mnie turbo @ W pozostałe dni cyklu tabletka  przeciwbólowa dla mnie nie istnieje!

Powyższy wpis dedykuję Dziewczynom z EndoPositive International
To dzięki Wam znalazłam odpowiednią drogę ku lepszej siebie!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz