piątek, 15 lipca 2016

Hormony czy ciąża? Ciąża czy hormony?

Największy dylemat wszystkich chorych na endometriozę kobiet.
Każda kobieta z endo słyszy to samo zdanie:
Albo bierze Pani hormony, albo zachodzi w ciążę.
Lekarzy nie obchodzi wiek pacjentki, sytuacja materialna ani czy w ogóle ma partnera.






Ile razy słyszałam: 
"Jak zajdzie Pani w ciążę, to będzie zdrowa."
"Jeśli nie będzie Pani brała hormonów, to będzie Pani niepłodna."
"Boli Panią? To niech Pani weźmie te hormony."
"Po ciąży Pani przejdzie."
"Nie będzie Pani miała dzieci."
"Niech Pani nie czeka z zajściem w ciążę."

Mając 21 lat usłyszałam wszystkie powyższe zdania kilkanaście razy. W przeciągu minionych 8 lat usłyszałam je kolejne perdyliard razy. Polecano mi hormony? Więc brałam. Nie jestem w stanie policzyć zeżartych opakowań hormonów ani wymienić wszystkie z nazwy. Mam wrażenie, że lekarze wypisują recepty z zamkniętymi oczami. Moja wiedza na temat endometriozy była kiepska. Ślepo wierzyłam lekarzom, bo miałam nadzieję, że mi pomagają.

Nie pomogli.

Mimo wczesnej diagnozy, naturalnemu poczęciu, prawidłowej ciąży, porodu naturalnego... zeżartych hormonów, endometrioza rozszalała się do IV stopnia.

W między czasie jeździłam od lekarza do lekarza. Mówiłam, że boli pytałam dlaczego? Mówiłam, że nie mam życia. Miałam stany lękowe i depresyjne. Moje życie dyktował ból i strach przed nim. Więc żarłam hormony, po to by było chociaż trochę lżej.

Po ostatniej laparoskopii byłam tak wściekła, rozżalona i pełna gniewu, że odmówiłam słynnym visanne. Dlaczego? Przede wszystkim nie wierzę w ich "pomoc". Wszystkie leki hormonalne rozpierdalają naturalną gospodarką hormonalną w organizmie, do tego żołądek, dwunastnicę i wątrobę a także osłabiają jelita. Zwiększa się ryzyko zachorowania na raka piersi... i mnóstwo innych skutków ubocznych jakie przerabiałam na sobie. Czułam się jak królik doświadczalny.

Po każdym odstawieniu hormonów przeżywałam koszmar. Moje cykle szalały. Miałam krwawienia i krwotoki z dróg rodnych co 2-3 tygodnie. 

Ile razy chciałam umrzeć?
Ile razy płakałam, wyłam z bólu i wycieńczenia?

Chorowałam przewlekle, więc dobijałam się antybiotykami... Żyłam w ciągłym stresie, odżywiałam się fatalnie z tych nerwów. 

Po odstawieniu hormonów, nie mogłam zajść w ciążę. Hormony mi nie pomogły.

W życiu miałam wiele razy szczęście. Tym szczęściem poniekąd jest mój mąż. To on uparł się na ślub ze mną. To on świadomie podjął się wspólnego życia ze mną, wiedząc że jestem chora. To dzięki niemu mam Córkę! Bo to z nim rozmawiał Profesor i powiedział M, że ja nie mogę odkładać decyzji o dziecku. Za to jestem wdzięczna im obojgu.

Nie biorę teraz hormonów i nie jestem w ciąży. Usiłuję zapanować nad swoim organizmem wszelkimi sposobami. Przede mną intensywna kuracja w gabinecie medycyny wschodniej. Zaczęłam akupunkturę, masaże a przede mną... pijawki. Nie wiem czy mi to pomoże. Ale w tej chwili mam rozwalony żołądek, przede mną gastroskopia. Mój organizm nie daje rady z lekami przeciwbólowymi... 
Mam usiąść i czekać na śmierć? 
Nie zamierzam.

Jestem niespokojnym duchowo człowiekiem. Nerwy w moim życiu stanowiły od zawsze ogromną przewagę. Jako Dziecko zachorowałam na nerwicę, która ciągnie się za mną do dzisiaj. Na czym więc zależy mi najbardziej? Na spokoju. Wiem, że gdy jestem spokojna, to ból odchodzi. Wraca wtedy, gdy pojawia się stres. Im więcej nerwowych sytuacji i stanów ducha, tym więcej bólu. Tak to funkcjonuje. Endometrioza to nie tylko hormony! To nasza historia, przeszłość, emocje... ból emocjonalny i egzystencjalny to ból ciała i organizmu. 

Nie pisałam w tym tygodniu, bo przechodziłam piekło. Zastrzyk z ketonalu i no spy w ogóle mi nie pomógł. Załamałam się... Wiele osób mi pomogło przetrwać. Mam dobrych ludzi wokół siebie. Dzięki nim, jestem tutaj cały czas. Dzięki tym ludziom i wskazówkom, mimo bólu ruszyłam z miejsca. 
Kozłek lekarski to valeriana, dzięki której spłynął na mnie spokój... a wraz ze spokojem, ból odszedł w niepamięć. Efferalgan też mi pomógł. Chlorek magnezu do moczenia stóp i rozluźnienia. Moringa - czyli ajurweda, o tym jeszcze napiszę. Przywrotnik na układ trawienny. Dexilant na żołądek. Scopolan rozkurczowy - ale tym razem nie był potrzebny.
Mam dosyć leczenia objawowego, które jest nieskuteczne. Chcę skupić się na przyczynach endometriozy a tych jest wiele. Leki hormonalne "działają" przez chwilę a potem jest tylko gorzej. Wiem, bo piszę to na własnym przykładzie i nie mam obaw przed przyznaniem się do tego. Wydaje się, że bez hormonów nie ma życia. Ale jeśli chce się mieć Dziecko, to nie można brać hormonów! Organizm powinien być gotowy na ciążę. Gotowy jest wtedy, gdy dochodzi do zapłodnienia. Z endometriozą można mieć dziecko a nawet dzieci. Niezależnie od stopnia rozwoju choroby. I nie trzeba brać hormonów. Z endometriozą, torbielą na jajniku i w wieku 36 lat, można urodzić trzecie dziecko z kolei bez wspomagania w tym in vitro... Tym trzecim dzieckiem jest moja młodsza siostra. I tak mojej Mamie lekarze wmawiali, że to niemożliwe jest by mogła mieć dziecko w tak zaawansowanym stadium endometriozy. To dziecko ma już prawie 19 lat!

Można? Można.


1 komentarz:

  1. mam wrazenie ze hormony teraz przepisywane sa tak lekko jak cukierki.sama byłam leczona nimi pare lat na skutek....wczesniejszego brania hormonów.w koncu ogranizm sie zbuntował-krwawienia z nosa, bole głowy z powodu cisnienia rozszerzenie naczynek, włosy emigrujace z głowy...+ owulacja na tabletkach anty i torbiele bo jajeczka nie pekały.... wkurrrwiłam sie odstawiłam przemeczyłam pare miesiecy i nie chce słyszec wiecej o tym gownie...

    OdpowiedzUsuń