środa, 6 lipca 2016

Zdrowe Gotowanie by Ann - recenzja

Szał na Lewandowskich nieco przyćmił Błaszczykowski.
I dobrze.
Ostatnio miałam wrażenie, że Lewandowscy zaraz wyskoczą mi z lodówki.
Reklamy zaczęły grać mi na nerwach tak bardzo, że na dobre rozstałam się z TV.
Dlaczego więc kupiłam książkę Anny Lewandowskiej "Zdrowe Gotowanie by Ann"?
Dla przepisów.

Jestem niemal na takiej diecie, którą rozpowszechnia Anna Lewandowska. Wiele razy korzystam z jej bloga. Teraz, gdy szczególnie zwracam uwagę na swój sposób odżywiania, niemal każdy swój posiłek przygotowuję od A do Z samodzielnie (choć zdarza mi się zjeść coś poza domem) Potrzebuję urozmaiceń w tym co mogę jeść i codziennie szukam inspiracji do mojego talerza. Lubię gotować ale bez przesady. Dla mnie liczą się proste składniki, łatwo dostępne i w przystępnej cenie. Przygotowywanie potraw ma być nieskomplikowane i dość szybkie. Czasami jem w locie i mam dosłownie kilka minut na zrobienie czegokolwiek.

Gdy byłam w Stolicy jakiś czas temu zahaczyłam o empik. Wzięłam książkę do ręki, przejrzałam i odłożyłam na półkę. Dlaczego? Książka jest ładnie wydana, przepisy są fajne, jest w czym wybierać, są posegregowane ale........ do 14 strony jest 8 zdjęć autorki książki! Rozumiem, że swoją twarzą trzeba reklamować produkt ale mnie Lewandowska nie zachwyca swoim wyglądem. I nie jestem zazdrosna! Dla mnie ideałem kobiecego piękna jest Penelope Cruz - ona mnie inspiruje swoim wyglądem i życiem jakie prowadzi (notabene chroni swoją prywatność i ma mnóstwo pięknych zdjęć). 

Lewandowska nie jest dla mnie źródłem inspiracji jeśli chodzi o lifestyle i osiągnięcia. Jest dla mnie kompletnie nierealną osobą w bardzo wyidealizowanym świecie. Nie moja bajka. Ale przepisy, które udostępnia za pośrednictwem bloga a także książki, bardzo cenię.

Jeśli chodzi o "Zasady odżywiania by Ann", no cóż tutaj mam dylemat. Czytając książkę mam nieodparte wrażenie, że autorka opisuje te zasady tak jakby były jej własnym odkryciem. Brakuje mi odniesień do popularnych zasad diety paleo czy podejścia holistycznego. To właśnie w medycynie chińskiej i indyjskiej owe zasady są popularyzowane od setek lat. Nie jest więc to odkrycie "by Ann". W całej książce nie ma nawet słowa na ten temat. Wszystkie opisane zasady, pokrywają się z tymi jakie usłyszałam od mojej lekarki w poradni leczenia bólu zanim książka pojawiła się w sklepach. 

Kolejny "zarzut" jaki mam to brak zdjęć do wszystkich potraw. Anna Lewandowska wypowiadając się o przepisach twierdzi, że każdy z nich osobiście zrobiła sama. Szkoda, że nie zamieściła do nich zdjęć. To właśnie przepisy na wspaniałe dania stanowią klucz całej książki. Zdecydowanie wolałabym aby w książce było mniej zdjęć samej autorki a więcej gotowych potraw. 

W jednym ze zdań Anna Lewandowska wspomina, że nie trzeba traktować wszystkich przepisów dosłownie ale również jako inspirację. I to bardzo mi się podoba. W mojej kuchni nie jestem precyzyjna i perfekcyjna. Składniki wrzucam zazwyczaj "na oko" i "na smak". To jest kwestia własnych preferencji i wyczucia smaku.

Składniki - temat rzeka jeśli chodzi o autorkę książki. No cóż, proponowane przepisy zawierają niektóre składniki popularne w kuchni wschodu, więc odbiegają od naszych typowo polskich. Akurat dla mnie nie jest to szczególny problem, ponieważ moja kuchnia funkcjonuje na innych zasadach od kilku miesięcy. Poza tym nie muszę używać wszystkich proponowanych składników ale je wymieniać na moje. W przepisach są również takie składniki, których po prostu nie mogę spożywać i nie mam zamiaru po nie sięgać :)

Generalnie większość przepisów są nieskomplikowane, to jednak zależy od kwestii indywidualnych. Dla jednych będą proste, dla drugich trudne. Czy polecam książkę? Zdecydowanie. To wspaniała kopalnia pomysłów. Tym bardziej, że przepisy jak już wspomniałam ułożone są tematycznie. Przede mną super przygoda w kuchni, na którą nie mogę się doczekać! 

Mi udało się kupić książkę w Carrefour, całe 10zł taniej niż w empiku... Więc polecam tym bardziej. 





5 komentarzy:

  1. super recenzja Aniu :) chyba się skuszę na tą książkę mimo ,że nie przepadam za Anią...
    Wolę przepis na sukces Ewy Chodakwskiej w której jest sporo zdrowych propozycji 5 posiłków dzienie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja byłam rozczarowana poprzednią książką Ani. Moje zarzuty pokrywały się z Twoimi, a przepisy wykorzystałam dwa. Jeden to ciasto marchewkowe, które wyszło paskudne! Cała moja rodzina pluła...Potem znalazłam przepis w innym miejscu, gdzie proporcje były inne i już wyszło lepiej. Nie wiem, mnie nie przekonuje sama Ania, a przepisy od czasu do czasu robię, ale nie planuję nabijać jej portfela. Sorki, ale nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem dlatego nie kupiłam poprzedniej książki nie było w niej nic szczególnego i odkrywczego dla mnie.
      Nie jestem też przekonana do tego, że przepisy są autorstwa Ani, bo można je znaleźć w internecie od dawna.
      Gdy zobaczyłam cenę 45 zł to aż mnie zmroziło.
      Dlatego cieszę się, że kupiłam ciut taniej.

      Usuń
  3. Jest na mojej liście do kupienia :-))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ksiazka jest mega, pobralam ja z neta:
    http://pobierajzneta.pl/anna-lewandowska-zdrowe-gotowanie-by-ann-pdf-epub-mobi/

    OdpowiedzUsuń