piątek, 26 sierpnia 2016

Tam gdzie zdrowie jest biznes

Ostatnie dni, tygodnie i miesiące upływają mi pod znakiem mojego zdrowia.
Tak na prawdę to od lat, chodzę po lekarzach...
Ale czy na pewno leczą?
U nas "leczenie" = biznes.

Byłam młoda, gdy zaczęłam się sypać. W ciągu 2 lat dwie operacje i zeżarte leki. Wtedy nikt nie powiązał obydwu operacji ze sobą... Potem chodziłam, słuchałam i wierzyłam temu co mi wmawiano. Wychodziłam z receptami "dla mojego dobra". 

To "dobro" właśnie wychodzi mi bokiem.

Gdy idę do lekarza, nie dostaję skierowania na badania z jego inicjatywy. Wszystkie leki dostaję "w ciemno". Antybiotyki przepisywane od ręki, tabletki antykoncepcyjne (w celach "leczniczych") także od ręki. Nikt niczego sprawdza. Bo po co? Po co wysilić się i dobra odpowiednie leki? Lepiej nabijać kabzę firmom farmaceutycznym.

Jestem wkurwiona! Wkurwiona na przemysł farmaceutyczny w naszym kraju. Jesteśmy zdominowani przez farmakologię. Która zamiast leczyć, ogłusza objawy. Po co leczyć ludzi? Każdy człowiek to sztabka złota dla aptek. Czytaliście kiedykolwiek składy leków? Sama chemia i najgorsze gówna. Wiecie o tym, że Polska jest jedynym krajem w którym reklamowane są leki? Jesteśmy narodem "ćpunów" którzy na wszystko biorą tabletki. A jak już jest z nami źle to co? Operacja.

Nie wiem czy byłabym w stanie uniknąć ostatniej laparoskopii. Nie wiem czy to była ostatnia w moim życiu... Wiem, że niemal nie biorę leków i żyję. Odkąd nie nabijam kabzy aptekom jest mi lżej.

Tylko, że pojawia się druga strona medalu. Leczenie niekonwencjonalne też kosztuje! Bo przecież w naszym kraju jak już jest ktoś kto leczy, to nie za darmo... 

Zdrowie = biznes.

Gdy znajduję coś, co może mi pomóc to okazuje się, że potrzebuję mnóstwa pieniędzy! Dlatego jak na razie leczę się tu, u siebie, na miejscu i jak najbliżej się da. Przynajmniej na paliwie oszczędzę... 

Każda terapia uzdrawiająca kosztuje. Badania także. Jak już trafiam do lekarza, który zaczyna wnikać to niestety muszę za to płacić. Jak nie za leki, to za badania. Bo żeby dojść do przyczyny, to też muszę za to płacić. Żeby wyjść na prostą, też muszę płacić. Biznes jest biznes. Grunt żeby kasa się zgadzała. Ostatnio dowiedziałam się, że lekarz rodzinny może dawać skierowania na większość badań... ale musiałby za nie zapłacić. Więc wmawia pacjentowi, że nie może bo nie jest specjalistą. A jak idę do specjalisty, to i tak za badania płacę. Kurwa mać. 

W ciągu ostatnich kilku miesięcy co najmniej 3 lekarzy widziało mój wynik TSH - każdy powiedział, że jest w normie... Ostatni lekarz - ginekolog, specjalizujący się w naprotechnologii powiedział, że TSH mam w normie... do przeżycia a poza tym mam niedoczynność tarczycy. Od wczoraj jestem na euthyroxie, ponownie po 5 latach. Niedoczynność tarczycy także przyczynia się do rozwoju endometriozy. Przez 5 lat wmawiano mi, że wyniki mam w normie. A nasilająca się nerwica, sucha skóra, senność, brak chęci do życia, niskie ciśnienie to taka moja uroda a nie objawy niedoczynności. 

Chorowanie i zdrowie to biznes, na którym mnóstwo ludzi dorabia się kosztem życia innych. Gdzie jest granica między biznesem a prawdziwą pomocą? Dobrze jest rozeznać się w cenach za usługi. Jeśli ktoś oferuje terapie z horrendalne kwoty, lepiej się nad nimi zastanowić. Trzeba brać pod uwagę wszystko, w tym odległość i koszty dojazdu. Dobrze jest też gdy mamy konkretną ofertę leczenia i możemy za każdy zabieg płacić oddzielnie - to tak jakbyśmy płacili na raty, mniejsze obciążenie dla domowego budżetu. Ważne jest także doświadczenie i opinie innych pacjentów. 

Na dzień dzisiejszy strzałem w 10 okazał się doktor irydolog z Ukrainy, terapia którą mi zaoferował skutkuje dobrze a jestem cały czas w trakcie leczenia. Nacięłam się na lekarkę z poradni leczenia bólu. Zmieniłam też ginekologa. Miasto to samo: Białystok. Ale tym razem skierowałam się w stronę naprotechnologii. Dlaczego? Bo naprotechnologia nie wchodzi w konflikt z medycyną niekonwencjonalną. Co więcej lekarz u którego byłam poparł mnie w kwestii leczenia pijawkami i zaznaczył, że mam kontynuować całą serię zabiegów w tym akupunkturę i masaże lecznicze na które także uczęszczam.

Przede mną intensywna praca domowa: 3 tygodniowy detoks organizmu, ćwiczenia, kąpiele i obserwacje cyklu. Dietę również mam kontynuować. A następnie robić kolejne badania... 

Jakie są konsekwencje takich decyzji? Wykończenie łazienek w domu zostaje oddalone w bliżej nieokreśloną przyszłość i wiele innych domowych inwestycji...
 
 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz