piątek, 12 sierpnia 2016

Trzecia pralka

To co się u nas dzieje w ostatnich dniach to apogeum wszelkiego zła.
Były chwile, w których kompletnie nie byłam sobą.
Jakby coś złego opętało mnie.
Mam 0 poziom energii.
To "coś" wyssało ze mnie wszystko.




Nawet w tak beznadziejnych sytuacjach, gdy nachodzą najczarniejsze myśli istnieje pewna siła, która potrafi pojawić się z nienacka. 

Wychodzę z założenia, że na komfort życia składają się 3 płaszczyzny:

1. Fizyczna - ciało
2. Psychiczna - umysł
3. Duchowa - energia

Wszystkie są ze sobą powiązane i wzajemnie oddziałują na siebie. Jeśli, ciało cierpi to znaczy, że w umyśle zachodzą nieodpowiednie procesy i przepływa przez nas negatywna energia.

Ostatnio zaniedbałam sferę duchową. Wpadłam w samonakręcającą się spiralę i zamknięte koło. Moja postawa do życia i fatalne nastawienie do świata kompletnie mi nie odpowiada. Walczę ze sobą i z każdym kto stoi na mojej na drodze. Zupełnie tak jakbym cofnęła się w rozwoju i wróciła w buty nastoletniej, rozwydrzonej gówniary. Nie mogłam pojąć dlaczego tak się dzieje! Przecież wcale tego nie chcę!

Gdy pisałam post o 3 pralkach, nie wiedziałam co symbolizuje ta trzecia...

Sfera duchowa to energia, moc i siła. Energia która do nas dociera, przepływa i wypływa. To energia stoi za tym czy mam siłę by rano wstać i funkcjonować oraz moc i chęci do życia. Deficyt energetyczny daje takie objawy jak: wyczerpanie, wypompowanie, brak motywacji, rozżalenie i (tak jak u mnie) postawa roszczeniowa. Jeszcze żeby było mało, to do tego należy dodać wszczynanie burd, agresję słowną i fizyczną czyli ogólnie pojebało mi się w główce.

W ferworze negatywnych myśli, w gniewie zaczęłam krzyczeć do Pana Boga... i co? I nie zostałam bez odpowiedzi na moje pytania. O ile skupiłam się na swoim zdrowiu (aż do przesady) fizycznym w tym na wszelkiej maści dolegliwościach i bieganiu do psychologa, to sfera duchowa leżała odłogiem. Owszem modliłam się w trakcie bezsennych nocy, ale klepanie paciorka to nie najlepszy sposób na modlitwę. Zabrakło TEGO CZEGOŚ.

W końcu uświadomiłam sobie, że mam w sobie zbyt dużo negatywnej energii. Mój tok myślenia potwierdziła moja Siostra, która zwróciła uwagę właśnie na sferę duchową. Moja sfera duchowa jest totalnie nie uporządkowana i zaniedbana. Przeciwstawianie się swojemu zdrowiu, brak akceptacji, anhedonia i skrzywienie mordy...

Być może energię odnajdę, tam gdzie ją ostatnio trzy miesiące temu znalazłam, w miejscu rzadko przeze mnie odwiedzanym. Energię czerpiemy z kosmosu, przyrody, dobrych ludzi, medytując lub po prostu odnajdując swoją drogę do Boga. Nadeszła pora by odpędzić od siebie złą energię, a zacząć przyciągać dobrą, trzeba uzbroić się w tarczę ochronną, zmienić swoją aurę i napełnić wewnętrzną siłą i mocą z jednoczesnym zachowaniem spokoju.



3 komentarze:

  1. Rzeczywiście, człowiek jest sumą wielu sfer, Ty rozróżniasz trzy sfery. Dlatego np. Pawlikowska pisała, że nie powinno się leczyć tylko fizycznego serca, lecz całościowo traktować człowieka. Życzę powrotu do równowagi :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. I tego ci życzę abyś odnalazła drogę do Boga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Problemem człowieka jest to, że uważa, że ze wszystkim powinien sobie radzić sam. Niestety, ale w życiu każdego z nas pojawiają się sytuacje, które zdecydowanie nas przerastają. Często nie potrafimy się do tego przyznać i prosić Boga o pomoc. On jako nasz Stwórca wie lepiej, czego nam potrzeba, wystarczy się do Niego zwrócić, ale nie poprzez odmawiane paciorków, tylko w normalnej rozmowie, jak z przyjacielem.

    Moja babcia powtarza, że Biblia to instrukcja do życia dla człowieka i przyznam, że coś w tym jest. Dla mnie osobiście relacja z Bogiem i stosowanie się do jego rad, przynosi ukojenie na wszystkich płaszczyznach życia.

    "Przerzućcie na niego wszelką waszą troskę, gdyż on się o was troszczy." (1 Piotra 5:7)

    OdpowiedzUsuń