Trzecia pralka

To co się u nas dzieje w ostatnich dniach to apogeum wszelkiego zła.
Były chwile, w których kompletnie nie byłam sobą.
Jakby coś złego opętało mnie.
Mam 0 poziom energii.
To "coś" wyssało ze mnie wszystko.




Nawet w tak beznadziejnych sytuacjach, gdy nachodzą najczarniejsze myśli istnieje pewna siła, która potrafi pojawić się z nienacka. 

Wychodzę z założenia, że na komfort życia składają się 3 płaszczyzny:

1. Fizyczna - ciało
2. Psychiczna - umysł
3. Duchowa - energia

Wszystkie są ze sobą powiązane i wzajemnie oddziałują na siebie. Jeśli, ciało cierpi to znaczy, że w umyśle zachodzą nieodpowiednie procesy i przepływa przez nas negatywna energia.

Ostatnio zaniedbałam sferę duchową. Wpadłam w samonakręcającą się spiralę i zamknięte koło. Moja postawa do życia i fatalne nastawienie do świata kompletnie mi nie odpowiada. Walczę ze sobą i z każdym kto stoi na mojej na drodze. Zupełnie tak jakbym cofnęła się w rozwoju i wróciła w buty nastoletniej, rozwydrzonej gówniary. Nie mogłam pojąć dlaczego tak się dzieje! Przecież wcale tego nie chcę!

Gdy pisałam post o 3 pralkach, nie wiedziałam co symbolizuje ta trzecia...

Sfera duchowa to energia, moc i siła. Energia która do nas dociera, przepływa i wypływa. To energia stoi za tym czy mam siłę by rano wstać i funkcjonować oraz moc i chęci do życia. Deficyt energetyczny daje takie objawy jak: wyczerpanie, wypompowanie, brak motywacji, rozżalenie i (tak jak u mnie) postawa roszczeniowa. Jeszcze żeby było mało, to do tego należy dodać wszczynanie burd, agresję słowną i fizyczną czyli ogólnie pojebało mi się w główce.

W ferworze negatywnych myśli, w gniewie zaczęłam krzyczeć do Pana Boga... i co? I nie zostałam bez odpowiedzi na moje pytania. O ile skupiłam się na swoim zdrowiu (aż do przesady) fizycznym w tym na wszelkiej maści dolegliwościach i bieganiu do psychologa, to sfera duchowa leżała odłogiem. Owszem modliłam się w trakcie bezsennych nocy, ale klepanie paciorka to nie najlepszy sposób na modlitwę. Zabrakło TEGO CZEGOŚ.

W końcu uświadomiłam sobie, że mam w sobie zbyt dużo negatywnej energii. Mój tok myślenia potwierdziła moja Siostra, która zwróciła uwagę właśnie na sferę duchową. Moja sfera duchowa jest totalnie nie uporządkowana i zaniedbana. Przeciwstawianie się swojemu zdrowiu, brak akceptacji, anhedonia i skrzywienie mordy...

Być może energię odnajdę, tam gdzie ją ostatnio trzy miesiące temu znalazłam, w miejscu rzadko przeze mnie odwiedzanym. Energię czerpiemy z kosmosu, przyrody, dobrych ludzi, medytując lub po prostu odnajdując swoją drogę do Boga. Nadeszła pora by odpędzić od siebie złą energię, a zacząć przyciągać dobrą, trzeba uzbroić się w tarczę ochronną, zmienić swoją aurę i napełnić wewnętrzną siłą i mocą z jednoczesnym zachowaniem spokoju.



Komentarze

  1. Rzeczywiście, człowiek jest sumą wielu sfer, Ty rozróżniasz trzy sfery. Dlatego np. Pawlikowska pisała, że nie powinno się leczyć tylko fizycznego serca, lecz całościowo traktować człowieka. Życzę powrotu do równowagi :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. I tego ci życzę abyś odnalazła drogę do Boga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Problemem człowieka jest to, że uważa, że ze wszystkim powinien sobie radzić sam. Niestety, ale w życiu każdego z nas pojawiają się sytuacje, które zdecydowanie nas przerastają. Często nie potrafimy się do tego przyznać i prosić Boga o pomoc. On jako nasz Stwórca wie lepiej, czego nam potrzeba, wystarczy się do Niego zwrócić, ale nie poprzez odmawiane paciorków, tylko w normalnej rozmowie, jak z przyjacielem.

    Moja babcia powtarza, że Biblia to instrukcja do życia dla człowieka i przyznam, że coś w tym jest. Dla mnie osobiście relacja z Bogiem i stosowanie się do jego rad, przynosi ukojenie na wszystkich płaszczyznach życia.

    "Przerzućcie na niego wszelką waszą troskę, gdyż on się o was troszczy." (1 Piotra 5:7)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga