piątek, 21 października 2016

Manifest

Biorąc udział w czarnym proteście, wiedziałam jak bardzo mogę się narazić.
Minęło kilka tygodni a echo tej akcji wciąż dźwięczy.
Mam wrażenie, że w moim mieście jest komuna.
Zastanawiam się kiedy, na podstawie zdjęcia z marszu zostanę wezwana na przesłuchanie...
Wpis napisany w ramach akcji #nieplodnosciniewidac


Wiedziałam, że wezmę udział w proteście o ile nic nie stanie mi na przeszkodzie. Teraz co i rusz jakiś kretyn wypowiada się na temat aborcji jak to m.in. ja powinnam spłonąć na stosie, za to że wyszłam z domu. Teoretycznie i praktycznie mogłam pojechać do stolicy. Uznałam jednak, że to nie sztuka wtopić się w tłum. W naszym mieście pisowskim wyjść na przeciw ratusza i wyrazić swoje zdanie, to niemal hańba. Na szczęście mnie nic nie łączy z tutejszym ratuszem. Od dawna nie chodzę i nie żebrzę o pracę. To było poniżej mojej godności...
 

Nie chcę sobie wyobrażać i gdybać. Nie wiem co bym zrobiła będąc w sytuacji w której miałabym podejmować decyzję. Jednak zmuszanie kobiet do rodzenia chorych dzieci i odmawianie in vitro jest poniżej wszystkiego. Sytuacja nie podlega dyskusji, mogą mnie spalić na stosie za to, że wyrażam swój sprzeciw. Nie wiem co czeka mnie i moją Córkę w przyszłości. 

Wciąż oswajam swoje lęki związane z przeszłością i nerwicą. Chwilami wydaje mi się, że już przestaję się bać po czym następuje taka sytuacja, w której pojawia się panika. W tym wszystkim przenika moja bezczelność. Jestem bezczelna i bezpośrednia - mówię i piszę co myślę. To może boleć ale ja już przestałam w to wnikać. 

Bardzo cenię w sobie to, że gdy chcę coś wiedzieć to zadaje pytania. Szukam odpowiedzi na moje bolączki... Dlatego gdy jestem u lekarza pytam wprost i wymagam konkretnej odpowiedzi. Tak też jest dlatego, że o mojej chorobie - endometriozie istnieje wciąż mnóstwo niejasności. 

Endometrioza to choroba, w której ryzyko wystąpienia niepłodności jest ogromne. Kobiety z tą chorobą zachodzą w ciążę i częściej ją tracą niż te zdrowe. Jeszcze częściej nie mogą w ogóle zajść w ciążę, bo choroba sieje patologie w układzie rozrodczym. Dla wielu kobiet jedynym ratunkiem jest in vitro. Leczenie endometriozy jest trudne tak jak sama choroba. Lekarze nie wnikają zbytnio w etiologię tej choroby, często powielają nieaktualne mity na temat tej choroby. To wynika z ich niewiedzy. 

Po ostatniej laparoskopii zapytałam się mojego ówczesnego Profesora: "Dlaczego do tego doszło? W jaki sposób choroba tak się rozsiała?" Usłyszałam: "Nie wiem." Do dnia dzisiejszego sama odkryłam część odpowiedzi na moje pytanie. Nie rozumiem dlaczego lekarz nie wie tego co ja wiem dzisiaj. 

Nie wróciłam już do tego Profesora. Wiedziałam, że jeśli nie zajdę w ciążę po zabiegu i przyjadę na wizytę kontrolną to padnie kwestia in vitro. Ja nie chcę podchodzić do in vitro. Nie zależy mi na tym, aby mieć kolejne Dziecko za wszelką cenę. Bo ja już jestem matką! 

Być może gdybym zdecydowała się zajść w kolejną ciążę niedługo po urodzeniu Córki to by się udało i dzisiaj miałabym już dwójkę... ale dla mnie macierzyństwo nie było różowe i przeżyłam niemałą gehennę. Panicznie bałam się powtórki. Chciałam sama zdecydować o kolejnym dziecku, gdy będę na nie gotowa. I wiem, że tak samo myśli mnóstwo kobiet. Nie zachodzą w ciążę ot tak w danej chwili, bo nie czują się gotowe. Macierzyństwo to nie jest bajka, cud miód i orzeszki. Wychowywanie Dziecka to trudna sztuka, której ja uczę się cały czas. 

Właśnie uporałam się z moją przeszłością i z moim małżeństwem - robię to również dzięki mojej Córce, która jest dla mnie największym motywatorem do zmian na lepsze. Bardzo zależy mi na jej przyszłości.

Mój sprzeciw to manifestacja i solidarność z tymi kobietami, które znajdują się w tej sytuacji, której ja nawet nie chcę sobie wyobrażać. 

Teraz docierają do nas co i rusz kolejne kretyńskie wypowiedzi "óczonyh" na temat tego, że wolny wybór należy kobietom odebrać. O tym, że kobieta nie ma mieć prawa do podjęcia najcięższej decyzji w swoim życiu! Wśród tej garstki, z którą szłam była kobieta która poroniła. Była też kobieta, dla której kolejna ciąża stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. Byłam też ja, z endometriozą... niepłodna.
 
 

Jest jeszcze jeden powód, który skłonił mnie do udziału w proteście. To akcja #nieplodnosciniewidac. Miałam w planach wiele postów w ramach tej akcji... ale w międzyczasie moje zdrowie dało mi w kość...


6 komentarzy:

  1. Mimo wszystko jestem przeciw aborcji nawet gdy dziecko jest chore i jest owocem gwałtu. Dziecko z gwałtu też może wyrosnąć na wartościowego człowieka. Znam takiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Komentarz wyżej potwierdza ze większość kobiet nie wie o co w tym wszystkim tak na prawdę chodzi.Nie o przyzwolenie na aborcje ale o to by kazda z nas mogla miec WYBOR. Aby nikt nam kiedys nie powiedzial " umrzesz przy porodzie bo niestety prawo zabrania usunięcia ciąży. Popieram autorkę i bije wirtualne brawa! Pozdrawiam Karolina;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "... wiesz dlaczego dzwon głośny, bo wewnątrz jest próżny." - tak gwoli czarnych krzykadeł. Udział w tym proteście żadnym powodem do dumy nie jest i prorokuję że za parę tygodni będziecie ukrywać swoją ciemnotę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciemnotą jest osądzanie ludzi nie zastanawiając się nad racjami drugiej strony. Nikt przecież nie mówi o tym, że wszystkie ciąże powstałe w wyniku gwałtu będą podlegać aborcji!! A czasem taki wydźwięk mają słowa krytyki przeciwników aborcji. Ale niekoniecznie zgwalconej 14latce trzeba nakazywać urodzenie dziecka bydlaka, który akurat na niej przez czysty przypadek postanowił sobie ulżyć. Może są heroiczne kobiety, które się na to zdecydują, ale nie jest to regułą. Trzeba być bez duszy żeby nie dać wyboru kobiecie chorej na raka i mającej już dwójkę dzieci czy chce donosić ciąże czy się leczyć i dać szansę dzieciom, które już ma na posiadanie matki. Jak państwo może pozbawić kobietę możliwości leczenia w takiej sytuacji - dlaczego jej życie ma być mniej ważne niż życie tego nienarodzonego dziecka. Tak, dla mnie to już jest dziecko od początku, ale mogę sobie wyobrazić taką sytuację, że ktoś rozważa zabicie tego dziecka. A dlaczego mamy skazywać takie kobiety na śmierć - w czym one zawiniły? Bo uważam też że taka dziewczyna po gwalcie i urodzeniu takiego dziecka umrze - będzie wrakiem....

    OdpowiedzUsuń