piątek, 14 października 2016

Na półmetku z pijawkami.

Proces leczenia endometriozy to mozolna praca rozłożona w czasie.
Wielomiesięczna terapia, która obejmuje zarówno ciało, jak i duszę oraz psychikę.
Minęło ponad 7 miesięcy od laparoskopii.
Przez ten czas sięgałam do wielu metod leczenia...
Najważniejszą i najefektywniejszą do tej pory okazała się hirudoterapia.
A za mną dopiero połowa zabiegów z pijawkami.
Przy czym pijawki to nie wszystko.

Tak jak endometrioza jest złożoną z wielu przyczyn chorobą, tak i leczenie powinno być złożone z wielu metod i etapów. Nie ukrywam, że względy finansowe wiodą tutaj prym i podejmując decyzję odnośnie metod leczenia, kierowałam się kwestią pieniężną. Gdy wracałam ze szpitala wiedziałam jedno: zaczynam kompleksowe leczenie. Nie miałam jednak pojęcia, że będzie to trwało długo i czeka mnie mozolna praca. 

Już w drodze powrotnej ze szpitala wykonałam 2 ważne telefony: do psychiatry i psychologa. Wróciłam do leczenia nerwicy lękowej oraz podjęłam się współpracy z psychologiem na kilka miesięcy. Miesiąc później dotarłam do poradni leczenia bólu ale oprócz wartościowej pierwszej wizyty, nie spotkało mnie tam nic efektywnego. Zostawiłam pieniądze ale efekty były niemal żadne. Ponadto Pani doktor stwierdziła, że należy zrobić przerwę w leczeniu co było dla mnie zaskoczeniem gdyż problem wciąż istniał.

Mój stan się pogarszał. Psychika wysiadała, siły znikały a ja przypominałam wrak człowieka. Byłam cieniem własnej siebie... Cierpiałam tak bardzo, że zastrzyki z ketonalu i papaweryny dawały niewielką ulgę. Podjęłam decyzję o wybraniu się do jeszcze jednego gabinetu, gdzie para lekarzy zajmuje się medycyną niekonwencjonalną. Byłam ciekawa co mogą mi zaproponować i czy w ogóle będą jakieś efekty... Na szczęście tym razem przeżyłam miłe zaskoczenie a nie rozczarowanie. Jak to wygląda dzisiaj?

Za mną 5 zabiegów z pijawkami. Oraz część zabiegów z masażami i akupunkturą. Dietę wciąż utrzymuję ale już mniej restrykcyjnie. Mój organizm potrzebuje odpowiedniego odżywiania i widzę oraz czuję jak to mi służy. Nie ma mowy bym wróciła do dawnych nawyków żywieniowych. Jednak nie daję się zwariować. 

Masaże są rewelacyjne, czasami bolesne a w pakiecie mam ustawiany cały kręgosłup. To ma wpływ nie tylko na ból ale również na odporność organizmu oraz przepływ limfy. Akupunktura jest świetna na ból ale także na gospodarkę hormonalną organizmu, wzmocnienie organizmu czy walkę z wszelkimi infekcjami wirusowymi. Już 3 razy miałam stawiane igły na gardło i zatoki. Ostatnio wyleczyłam zapalenie zatok bez wizyty u lekarza rodzinnego. 

Pierwsze 2 zabiegi z pijawkami były trudne. Mój organizm był wyczerpany, zabiegi dodatkowo mnie osłabiały ale jednocześnie pobudzały do regeneracji. Dlatego z czasem było coraz lepiej. Dolegliwości bólowe zmniejszyły się diametralnie. Odstawiłam zastrzyki, ketonal, papawerynę i ilość zażywanych leków. Mój żołądek coraz rzadziej daje o sobie znać. Mój @ nie zwala z nóg. Już nie spędzam 3 dni na wpółprzytomna. Mogę wstawać z łóżka i wyprostowana iść do wc czy przygotować sobie posiłek... to ogromny sukces, bo jeszcze 3 miesiące temu przeżywałam koszmar. Okres trwa krócej, jest mniej obfity, bez skrzepów a to znaczy, że endometrioza się wycisza.Organizm uruchamia mechanizmy obronne a nie autoagresywne.

Jest jeszcze jedno miejsce gdzie ból nie odpuszcza. To lewa strona podbrzusza, w której ból nieustannie towarzyszy mi od ponad 5 lat. To jest miejsce, gdzie jajowód był poskręcany i zrośnięty zrostami z jelitem grubym po czym usunięty w trakcie laparoskopii. Mimo zabiegu ból trwał i trwa nadal. Gdy 3 dni temu byłam w gabinecie i rozmawiałam z doktorem o przystawieniu pijawek powiedziałam o tym miejscu i bólu. Lekarz zbadał mój brzuch i wybadał jakąś zmianę. Nie wiem co to może być ale zostały przystawione tam 3 pijawki. Następnego dnia zaczęła się @. Ból był zdecydowanie mniejszy niż poprzednim razem. W przyszłym tygodniu wybieram się zarówno do lekarki rodzinnej jak i do gabinetu aby dalej zbadać zmianę i ewentualnie ją zdiagnozować. Ta zmiana to może być ognisko endometriozy, torbiel, zrost albo coś innego. Co ciekawe, jeszcze 2 miesiące temu miałam dwukrotnie robione usg, bo nie wyrabiałam z bólu w tym miejscu i nikt niczego nie zauważył.

Jak wygląda zabieg z zastosowaniem pijawki lekarskiej? Jak należy się do niego przygotować?
Przede wszystkim w dniu zabiegu ani przed nie spożywam alkoholu (co i tak zdarza mi się rzadko).
W dniu zabiegu robię wszystko tak aby powrocie do domu tylko odpoczywać. Przed wyjściem z domu biorę prysznic tak aby po powrocie nie myć tej części ciała gdzie żerowały pijawki. Dopiero następnego dnia rano. Zaopatruje się w gaziki jałowe, płatki kosmetyczne, grube podpaski, papierową taśmę opatrunkową oraz plastry opatrunkowe.
Gdy zjawiam się w gabinecie rozmawiam z lekarzem o dolegliwościach bólowych i ustalamy miejsce w które będą przystawiane pijawki. Ja miałam 5 zabiegów: 3 x z przodu podbrzusza oraz 2 x z tyłu w okolicach kości ogonowej.
Na początku zabiegu, zaraz po przystawieniu pijawek trochę boli. Te cholery wgryzają się i jest to mało przyjemne, takie mocne szczypanie. Na szczęście ten dyskomfort trwa ok. 7 minut. W tym czasie pijawki wtłaczają substancje znieczulające i do końca zabiegu już nic nie boli. Czas trwania zabiegu jest bardzo indywidualny. Waha się od godziny do nawet 2,5. Zabieg kończy się wtedy gdy wszystkie pijawki odpadną. To te stworzenia decydują, kiedy mają dość ;)
Po powrocie do domu zazwyczaj niemal od razu muszę zmienić opatrunki. Pijawki wtłaczają do organizmu ok 120 leczniczych substancji o działaniu m.in. przeciwbólowym, antybakteryjnym, przeciwzapalnym a także rozrzedzają krew. Pijawki wysysają z organizmu limfę z krwią i toksynami, która po zabiegu wciąż się sączy. Sączenie może trwać nawet ponad dobę co jest normalnym zjawiskiem. Potem ranki zaczynają się goić i wygląda to tak:


Zdjęcie jest w przybliżeniu, w rzeczywistości ranki są maleńkie. Swędzą jak cholera co jest normalnym procesem świadczącym o gojeniu się. Tak samo z siniakami. Ranki przemywam octaniseptem.

Następnego dnia po zabiegu można już normalnie funkcjonować.
W czasie trwania obecnego @ już drugiego dnia czułam się na tyle dobrze, że mogłam pojechać po Córkę do przedszkola, zrobić zakupy i obiad w domu. Dziś posprzątałam cały dom! Te proste czynności jeszcze nie tak dawno były dla mnie niewykonalne z powodu bólu jaki mi towarzyszył. Takie zmiany odczuwam już teraz a to dopiero półmetek w terapii. Przede mną kolejne co najmniej 5 zabiegów z pijawkami. Powoli się do nich przyzwyczajam, i nie obrzydzają tak jak za pierwszym razem. Najważniejsze, że działają :)


5 komentarzy:

  1. Cieszę się,że czujesz się lepiej. Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  2. Byle do przodu!!!
    A pozytywne myślenie jest równie ważne!!!
    Wszystkiego dobrego!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki! Postepy w leczeniu daja nadzieje rowniez nam, ze to cholerstow da sie przegonic!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również mam endometriozę,ale niestety nie mam tyle szczęścia co Ty i od kilku lat nie mogę się doczekać dzidziusia. Mąż miał bardzo duże problemy zdrowotne i pomogły mu tylko pijawki i tak tez jak również zaczęłam je stosować - zabiegów byli już ok 6 - natomiast efektów w postaci ciąży wciąż brak,ale jestem pełna nadziei i wierze,ze nic się nie dzieje bez powodu;)Trzymam kciuki i czekam na Twoje efekty ��

    OdpowiedzUsuń