piątek, 27 stycznia 2017

Porozmawiajmy o uczuciach i emocjach

Pewnego razu odkryłam jak ogromną moc w wychowywaniu Dziecka,
ma rozmowa o uczuciach i emocjach.
Niezwykle skuteczna "metoda" gdy Dziecko przechodzi kryzys egzystencjalny.



W pewnym momencie spojrzałam na moją Córkę tak jakbym spojrzała a nawet przypomniała sobie dokładną siebie w jej wieku. To bardzo otworzyło mi oczy. W ciągu minuty zrozumiałam falę uczuć i emocji jaka przez Nią przepływa. Zrobiło mi się strasznie... 

Na co dzień w czeluściach obowiązków, nie zawsze mamy cierpliwość i zapasy spokoju wobec dzieci. Wbrew pozorom odwołania do swojego dzieciństwa to nie taka zła rzecz. O ile nie rzutuje ona naszą teraźniejszość. Ja pamiętam ilekroć słyszałam: "nie drzyj się, czego krzyczysz, nie rycz, nie płacz" itd. Kiedyś nie zadawano pytań: "Dlaczego? Co się dzieje?". Wymagano bycia grzecznym koniec kropka. "Dzieci i ryby głosu nie mają" - to też wiele razy słyszałam, niby żartem ale całkiem serio.

Najpierw zaczęłam mówić mojemu Dziecku o moich uczuciach, po to by pomóc jej zrozumieć swoje. Nie chodzi o to żeby tłumaczyć się ze swojego zachowania ale dać do zrozumienia, że wbrew pozorom czujemy to samo. Mówiąc Dziecku o tym, że denerwuję się gdyż coś tam mi nie wychodzi i dlatego uniosłam głos, powoduje, że gdy Dziecko znajduje się w tego typu sytuacji też potrafi nazwać to co się z nim dzieje. Dzieci bardzo się starają o to by być doceniane. Potrzebują pochwały, uznania a kiedy im coś się nie udaje przeżywają frustracje tak jak my dorośli. Wydaje się to takie proste i oczywiste.

A jednak kiedy nasze Dziecko wrzeszczy, wymusza, urządza histerie my zazwyczaj chcemy aby jak najszybciej się uspokoiło. Nie o to w tym niestety chodzi. Ja wiem, że jeśli moja Córka w przedszkolu jest aniołem to w domu daje upust swoim emocjom i odreagowuje. Nadchodzi weekend i jest różnie, współpraca nam się rozjeżdża. Wtedy rozmawiamy o tym co Lena czuję i z jakiego to jest powodu. Dzięki temu Lena bez problemu opowiada o wszelkich sytuacjach jakie miały miejsce w przedszkolu. Przy każdej takiej rozmowie poruszam kwestię uczuć i emocji. 

Jeśli ma miejsce dana sytuacja i np. moje Dziecko coś zrobiło to chcę wiedzieć dlaczego tak się stało, co czuło moje Dziecko w danej chwili, co wydarzyło się wcześniej. Jaki czynnik wpłynął na dane zachowanie. To nie jest takie proste jak mogłoby się wydawać. Dziecku trudniej jest sobie uzmysłowić kolejność wydarzeń i uczuć wraz z emocjami.  


Przestałam więc walczyć z histeriami czy darciem. Gdy nadchodzi moment wyrzutu emocji powtarzam: "krzycz jeśli ma Ci to pomóc, wypłacz się tyle ile potrzebujesz" - wtedy zazwyczaj nastrój ulega błyskawicznej poprawie. Jeśli potrzebuje się wyżyć, to pozwalam na to o ile nie robi sobie i innym krzywdy. Pewien zakres na rozładowanie napięcia ma dozwolony. 

Są sytuacje w których uprzedzam o tym, że za chwilę nerwy mi puszczą i będziemy krzyczeć razem. Czasem mówię, że będziemy się gniewać i będzie smutno - to też działa.  

Dzięki temu wiele problemów poszło w niepamięć. Histerie zdarzają się sporadycznie, nastąpiła diametralna poprawa zachowania Leny w przedszkolu, tak samo relacje z dziećmi uległy poprawie. Gdy jesteśmy poza domem też funkcjonujemy w normie. Oczywiście biorę poprawkę na to, że Lena jest coraz starsza ale fakt, że pewne zachowania mijają świadczy o tym, że idziemy do przodu. Gorzej gdy owe zachowania pogłębiają się. 

Jeśli pojawia się konflikt wewnętrzny to również o nim rozmawiamy.

Nie wymagam od mojego Dziecka aby funkcjonowało jak w zegarku, nie wszystko idzie nam idealnie ale po co mam to oczekiwać od Niej skoro ja też nie funkcjonuje jak w zegarku i do ideału mi daleko ;)

Nareszcie mogę śmiało powiedzieć, że macierzyństwo w niczym nie przypomina tego hardcore'a z przed kilku laty. Jasne, wciąż zdarzają się konflikty ale stwierdzam, że częstotliwość występowania została ograniczona do minimum. 

Nie doszlibyśmy do takiego ładu gdybym nie zrobiła najpierw porządku sama ze sobą. Do tej pory drę japę ale to nie to co było...


 

2 komentarze:

  1. super ja tez coraz mniej dre się :p to sztuka rozmawiać z dziećmi o emocjach ale prawda jest taka że trzba o nich mówić bo dzieci wtedy łatwiej sobie radzą kiedy wiedzą że nie tylko ona z takimi problemami się borykają

    OdpowiedzUsuń