środa, 25 stycznia 2017

Sukces

Mogłabym rozmawiać o jedzeniu non stop.
Dzisiaj tym bardziej.
Dla mnie jedzenie to paliwo a odżywianie terapia, która daje zdrowie.
I właśnie mogę zaliczyć jeden z większych sukcesów dietoterapii.
Guzki tarczycy zniknęły!


Niedawno minęło 11 lat od dnia w którym miałam operację tarczycy. Usunięto mi 3/4 gruczołu tarczycy wraz z 3 guzkami. Jeden z guzków był nowotworem, fatalnie umiejscowiony m.in. ucisk na tchawicę, przez co się dusiłam i byłam niedotleniona a dodatkowo był na żyle. Zostałam zdiagnozowana w grudniu a już w styczniu trafiłam pod nóż. Od tamtej pory mogę oddychać! Ale mam też pooperacyjną niedoczynność. 

1,5 roku temu miałam usg tarczycy. Dowiedziałam się, że tarczyca częściowo mi odrosła m.in. dzięki ciąży. Mam cały prawy płat, którego był tylko fragment. Dzięki temu mam zmniejszoną dawkę leku euthyrox. Euthyrox chcę czy nie chcę muszę brać, bo po usunięciu większości tarczycy to co mam nie jest w stanie produkować wystarczającą ilość hormonów. Niestety jeszcze nie wynaleziono naturalnych suplementów uzupełniających ten niedobór. Trudno. Podczas tego badania okazało się, że mam 2 guzki. Niewielkie, na szczęście nie groźne do obserwacji.

Właśnie miałam kolejne, kontrolne usg tarczycy. Po guzkach nie ma śladu! Zniknęły! Poszły w cholerę! Nie ma nawet kropki, nic! 



Miałam obawy, że w przyszłości grozi mi kolejna operacja. Miałam świadomość, że choroby wracają i szczerze mówiąc nie miałam pojęcia jak się przed tym bronić. Nie wiedziałam czy te guzki będą rosły, czy będzie ich przybywać. Niepewność. A prawda okazała się bardzo prosta. 

Wszystko to co robię od niemal roku, mobilizując organizm  do obrony przed endometriozą zadziałało również na guzki tarczycy. Czyli odżywianie przede wszystkim. Bo jedzenie to nie tylko paliwo dla organizmu, jedzenie może leczyć. Dzięki odpowiedniej diecie możemy wspaniale manipulować naszym organizmem. Tak na prawdę żadna suplementacja, odrobaczanie czy detoks nie da oczekiwanych rezultatów przy niewłaściwej diecie. To w naszych jelitach toczą się najważniejsze "sprawy" organizmu. W jelitach żyją pasożyty a przede wszystkim odbywa się cały proces wchłaniania tego co dostarczamy naszemu organizmowi. 1,5 roku temu też leczyłam nerwicę lękową, tym samym lekiem co teraz. A mimo to nie było takich efektów jak teraz. Lek lepiej się wchłania dzięki sprawniejszej pracy jelit. A to zawdzięczam przede wszystkim diecie. Toksyny też tkwią w jelitach dlatego proces ich usuwania jest tak samo ważny. Jestem spokojniejsza, bardziej odporna na stres a to też sprzyja procesom zdrowienia. Przecież wszyscy wiemy jak stres rujnuje nasze zdrowie. 



Dzięki podejściu holistycznemu mój organizm regeneruje się w całości. Lecząc się w kompleksowy sposób, wieloma metodami nie wpływam tylko na endometriozę. W ciągu tego niemal roku, minęło mi wiele dolegliwości. Żołądek nareszcie przestał dokuczać, jelita się wzmocniły i też tak nie bolą jak wcześniej (chyba, że zjem coś nieodpowiedniego). Głowa boli mnie jeszcze rzadziej niż wcześniej. Ilość zażywanych leków zmalała kolosalnie. Nie choruję tak jak dawniej, nie biorę antybiotyków jeśli dopada mnie infekcja to leczę ją naturalnie. 



I mimo wszystko ten mój osobisty sukces nie oznacza, że spocznę na laurach. Nie zamierzam na tym poprzestać, wciąż mam nad czym pracować. A ten sukces dodał mi turbo kopniaka w tyłek. Napawam się tym sukcesem, raduje i cieszę jak dziecko. Jest dowodem na to, że jestem na najlepszej drodze do osiągnięcia postawionych celów. Nie zamierzam wracać do dawnych nawyków, nie zamierzam też sięgać po hormony. Zamierzam robić dalej to samo tylko jeszcze lepiej. Właśnie postanowiłam nauczyć się robić sushi :)

P.S. Skierowanie na usg tarczycy zdobyłam w poradni onkologicznej, tak samo jak na usg piersi. 



2 komentarze: