czwartek, 23 lutego 2017

Nie dla hormonów.

Wybór leczenia jest tak samo drażliwym tematem jak polityka.
Każdy uważa i robi jak chce.
Rozumiem więc, że jeśli decydujesz się na wszelką farmakologię,
to jesteś świadomym z czym to się wiążę.
Ja nie byłam.
I to był błąd.


 Na endometriozę choruję od zawsze. W moim przypadku głównym czynnikiem jest genetyka. Zaraz po niej stres a dopiero potem funkcje organizmu. Jak na tę chorobę dowiedziałam się o niej dość wcześnie, w wieku 21 lat. I dobrze i źle. Miałam usuwaną torbiel i wtedy ukazały się ogniska endo. Potem przeszłam na antykoncepcję hormonalną "w imię mojego zdrowia". Wierzyłam lekarzowi, wszyscy wtedy wciskali hormony "w imię mojego zdrowia"!  To było 9 lat temu.

I przez kolejne 8 lat, gdzie również urodziłam Córkę i kilka razy sięgałam "w imię mojego zdrowia" po antyki endometrioza robiła swoje.

Od ubiegłego roku straciłam wiarę w jakiekolwiek "leczenie" hormonalne tej choroby. Zaczęłam drążyć temat, analizować mój przypadek i wiem jedno: wszelkie kuracje hormonalne proponowane przy endometriozie to gówno. Tak, piszę to z pełną świadomością! Wciskanie kitów, o funkcji "wyciszającej" endo przez hormony to bujda na resorach. Tak jak ta, że ciąża "leczy" i "pomaga". Pierdolenie o szopenie.

Gdyby to wszystko było prawdą, nie powinnam iść pod nóż po raz kolejny. Przecież to proste. Więc dlaczego do cholery do tego doszło??? 

Bo hormony to syf, który zatruwa organizm. Upośledza naturalne funkcje organizmu, obciąża układ pokarmowy w tym jelita... i nie tylko. Nie będę Was dosadnie uświadamiać. Informacje znajdziecie w sieci, tak jak ja znalazłam.

Przestałam się zadręczać z tego faktu, że nieświadomie zrobiłam sobie krzywdę. Przestałam mieć pretensje i żal do lekarzy. Wzięłam się za siebie i zaczęłam szukać pomocy wszędzie tam gdzie mnie nie było do tej pory. 

Szukanie alternatywnych metod leczenia endometriozy to jak szukanie igły w stogu siana. Hormony dają wszyscy, jak cukierki kurwa. Poza tym hormony to przede wszystkim złudna i niedroga wygoda. Nawet jeśli wydaje Ci się, że opakowanie hormonów za 40zł to dużo... nie to nie jest dużo. Jeden zabieg z akupunktury kosztuje 40zł a żeby były efekty najlepiej zrobić serię 10 zabiegów. Umiesz liczyć? 

Leczenie alternatywne to nie taka prosta sprawa. Nagle zaczynam się uczyć WSZYSTKIEGO. Okazuje się, że wszystko co robiłam do tej pory ulega totalnej zmianie. I albo angażuje się całą sobą i wchodzę w ten temat albo pierdolę, że mi się nie chce, że to za dużo na raz, że nie dam rady itd... Tylko, że wszystko co robiłam do tej pory nie zdało egzaminu! Ponownie znalazłam się w czarnej dupie z bólami wszelkiej maści, nie do wytrzymania.

Brałam różne antyki: cyprest, cilest, yasminelle, madinette, orgametril. Przy tym ostatnim miałam m.in. myśli samobójcze. Dla mnie każdy hormon to była droga przez mękę, brałam te gówna najwyżej 4-5 miesięcy, czasem krócej bo nie dawałam rady. Czy bóle były mniejsze? Trudno stwierdzić, bóle były zawsze, niezależnie od tego co brałam. Skutki uboczne po tym syfie to nie tylko te, które występują w trakcie faszerki. Skutki uboczne są też później, już po odstawieniu przez długie lata. To jest trucizna o działaniu długofalowym. Żeby pozbyć się tego syfu z organizmu potrzeba długiego oczyszczania. Detoks kilku miesięczny, powtarzany cyklicznie nawet przez kilka lat! 

To jest żmudna praca. Jednocześnie niezwykła i fascynująca. Można zacząć przeżywać życie z innej perspektywy. Zrozumieć i zaakceptować siebie i swoją chorobę. To jest inwestycja wieloletnia! Jakość życia ulega diametralnej poprawie. I wtedy zdaję sobie sprawę z tego, że każdy najmniejszy wysiłek jest tego wart.

Ulotka informacyjna przy każdym "leku" zawiera długą listę skutków ubocznych. Nawet jeśli takie występują, lekarze mówią "to normalne, minie". Tak? A skąd wiesz? Tekst typu: "organizm MUSI się przyzwyczaić" a Ty się męcz kurwa dalej, bo przecież lekarz nie wspomni Ci o zmianie sposobu odżywiania czy usunięciu toksyn z organizmu.  

Prawda jest taka, że farmakologia to takie dokładanie do pieca. Tylko kto sprzątnie popiół? 

Jeśli chorujesz na cokolwiek i twierdzisz, że bierzesz hormony "w imię własnego zdrowia" to Twoja sprawa. Robisz co chcesz, co uważasz. Pamiętaj tylko, że lekarz nie wkłada Ci ich do jamy ustnej i nie połyka za Ciebie. Decyzję podejmujesz tylko i wyłącznie Ty. Odpowiedzialność i konsekwencje ponosisz Ty. Tak jak i ja. 

Ja podjęłam decyzję o nie braniu żadnych hormonów więcej. Na szczęście lekarz, który proponował mi visanne wcale mnie do tego nie namawiał. A gdy wspomniałam o diecie to dał mi błogosławieństwo na drogę. Po cholerę mi sztuczna menopauza czy hormonalna ciąża? Przecież byłam w ciąży i po urodzeniu Córki moje życie nie poprawiło się. Wręcz przeciwnie, było co raz gorzej. 

Ja już nie wrócę tam skąd przyszłam. Nigdy nie powiem, że kiedyś jadłam "normalnie". To co powszechnie uważa się za normalne żywienie dla mnie jest niewłaściwe. Dopiero teraz, od niemal roku odżywiam się normalnie. Normalnie, bo czuję się coraz lepiej.

Moim największym wrogiem nie są żadne hormony ani jedzenie. Nad jedzeniem mam całkowitą kontrolę, hormony normują się "przy okazji". Największym wrogiem jest stres. Mój organizm jest wyczerpany wieloletnim stresem. Przeszłość dała mi w kość i odbiła się na zdrowiu. To nerwica lękowa, zespół stresu pourazowego i wyczerpane nadnercza są moim utrapieniem. Praca nad stresem jest najtrudniejsza. Moja nadpobudliwość nie pomaga w tej materii. Jestem impulsywna, porywcza a czasami reaguję agresywnie. Do tego dochodzą lęki związane z trudną przeszłością... Nie jest lekko. To umysł, psychika i dusza potrzebują maksymalnej opieki i wsparcia. Dlatego teraz, gdy po raz kolejny znajduję się w życiowym kryzysie nie walę głową o ścianę. Po raz kolejny zapukałam do drzwi psychologa. Ponadto zorganizowałam sobie pomoc i wsparcie innych osób. Nie chcę by stres zżerał mnie od środka. Nie chcę poddawać się chorobie. Nie chcę tym razem być ze wszystkim sama.




Jeśli liczycie, że pozwolę na falę hejtów pod tym wpisem to się rozczarujecie. Nie będę publikować tego typu komentarzy.


7 komentarzy:

  1. Hej, też choruję na endometriozę, po jednej laparoskopii lekarz zalecił abyśmy odczekali 6 miesięcy bez jakichkolwiek leków, jeżeli nic się nie będzie działo - zostanie tak jak jest. Niestety endo powróciło i dostałam hormony. Biorę je do dziś ale od ponad roku odżywiam się zupełnie inaczej, widzę co działa na mnie źle. Na dzień dzisiejszy nie odczuwam żadnych skutków ubocznych hormonów jednak dążę do do ich odstawienia, planuję to zrobić za jakieś 3 miesiące po upewnieniu się i po szeregu badań, że wszystko jest ok. (przy hormonach ze złą dietą miałam dużo gorsze wyniki niż teraz)
    Doceniam wszystkie posty, które piszesz tutaj i na fb jednak traktowanie dziewczyn które biorą hormony a szukają inf o naturalnych metodach jak wrogów uważam za niesprawiedliwe.
    Pozdrawiam i życzę zdrowia. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu każdy robi to co uważa, za słuszne. Niesprawiedliwe może być to, że chorujemy.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Cieszę się, że brniesz do przodu obraną przez siebie drogą. Nie umiem sobie wyobrazić, tego bólu, o którym piszesz... Współczuję i gratuluję odwagi. Obserwuję Cię od momentu, gdy powstała grupa biegających mam...
    Z całego serca wierzę w co piszesz, bo ja stopniowo zmieniam swoje podejście do jedzenia, leczenia i także hormonów. Zmiany wprowadzam powoli, może dlatego, że nie u mnie tak ekstremalnych sytuacji? Czuję jednak, ze coś w e mnie pęka, także dzięi takim wpisom jak Ten Twój. Dzięki.
    Trzymam kciuki, żeby było coraz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo się cieszę 💕 najważniejsza jest praca nad głową, to w głowie mamy nasze nawyki i przyzwyczajenia. Ja marzę o powrocie do biegania i wierzę, że jest bliżej niż dalej.
      Pozdrawiam 😚

      Usuń
  3. Dlatego wbrew powszechnym opiniom, ze jestem zacofana i ciemnogrod itd. Nigdy nie stosowalam tabletek antykoncepcyjnych, tylko metody naturalne. Moje zdrowie jest wyrczajcajaco obciazone i nie mam zamiaru mu dokladac. Pozdrawiam. Ps. Ja tez kupilam dzisiaj czerwona szminke,widze, ze masz niemal identyczna na tym zdjeciu, moze choc troche poprawi mi to humor, bo co prawda endometriozy nie mam,ale innych klopotow cala mase. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też odstawilam hormony za wyjątkiem dupka i euthyroxu. Leczę się teraz Homeopatycznie....

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiego dupka?
    Btw ja też biorę euthyrox. No kurczę blade nie ma naturalnego odpowiednika hormonu tarczycy. 😡

    OdpowiedzUsuń