poniedziałek, 20 lutego 2017

Nie ma tego złego

Post o tym jak trudny czas uczy.
Nowe umiejętności w domowej kuchni, bo jeśli trzeba zacisnąć pasa, 
To jadanie na mieście nie opłaca się.
Prawda jest taka, że na jedzeniu można zrobić dobry biznes... i zaoszczędzić pieniądze.




Gdy kilka tygodni temu byłam na urodzinach Szwagierki miałam możliwość spróbowania wyśmienitych dań. Tym sposobem zjadłam pierwszego w życiu tatara i był absolutnie pyszny. Tego samego wieczoru było też sushi. Do tamtej chwili nie jadłam sushi caaałe wieki! Jak wiadomo, wyjście na dobre sushi nie należy do tanich. A mi powiedziano (nie pierwszy z resztą raz), że z powodzeniem można przyrządzić to ekskluzywne danie w domu. Zostałam bardzo pozytywnie zmobilizowana i nabrałam ogromnych chęci! Miałam szczęście, bo trafiłam na azjatycki tydzień w lidlu i biedronce, więc składniki kosztowały na prawdę niewiele. Najpierw naczytałam się miliona instrukcji jak należy wykonać sushi krok po kroku a potem obejrzałam drugie tyle filmików instruktażowych na youtubie.Te pierwsze rolki to były zmutowane. Za dużo ryżu, za dużo dodatków... ale były smaczne. Każde następne wychodziły lepiej ;) Przepis na ryż do sushi wzięłam z z Filozofii Smaku

Z okazji Walentynek też zaserwowałam "kolację dla dwojga" z sushi. Tym razem poszło o wiele lepiej :) 














Dalej idąc za potrzebą, postanowiłam zrobić pizzę. Zapewne dla większości z Was domowa pizza to nic szczególnego. Otóż dla mnie to wyższa szkoła jazdy. Robiłam kilka podejść i nie wychodziło. W końcu się udało! Pizzę robiłam już 2 razy. Moje Dziecko jest zachwycone i nie wspomina o kupnie pizzy jakiejkolwiek i gdziekolwiek. Tym bardziej, że wyrabianie ciasta to sama frajda. Na razie robiłam pizzę na mące pszennej ale zamierzam kombinować z mąkami bezglutenowymi. Aczkolwiek, po zjedzeniu pizzy wegańskiej czyli bez mlecznych i mięsnych dodatków nie narzekam na jakiekolwiek dolegliwości. Tutaj wersja wg zaleceń Leny.


Dalej idą domowe chipsy! Idealne pieczone plastry ziemniaków. W końcu doszłam do totalnej wprawy w ich robieniu. Wlewam do miski 2-3 łyżki oleju rzepakowego, dodaję przyprawy: sól, paprykę wędzoną, czubrycę czerwoną i majeranek lub tymianek. Mieszam marynatę i dodaję ziemniaki pokrojone w plastry ze skórką. Rozkładam na papierze do pieczenia i wkładam do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni C, na 15-20 minut z termoobiegiem...









Domowe pesto z pietruszki lub rukoli. Wersja wegańska. To też bardzo dobry dodatek do wszelkiej maści dań. Robi się go w kilka minut... szklanka rukoli/natki pietruszki, 3 łyżki prażonych pestek słonecznika, oliwa z oliwek, ząbek czosnku, sok z cytryny, sól, pieprze = wszystko blenduję i gotowe. Jeśli nie idzie blendowanie dodaję łyżkę wody...

Do pieczonych ziemniaków idealne!









Co tydzień gotuję rosół wg kuchni 5 przemian. Zazwyczaj po dwóch dniach zostaje mi ok szklanki  płynu, z którym nie bardzo wiadomo co zrobić. Zazwyczaj tą resztkę oddawałam kurom, ostatnio w ramach oszczędności postanowiłam wykorzystać do czegoś owy rosół. Wzięłam przepis z książki, pokombinowałam po swojemu i wyszło pikantne curry z ciecierzycy!






To curry bardzo posmakowało mojemu mężowi. Dzisiaj też zrobiłam podobne. Tym razem ciecierzycę niechcący rozgotowała a zamiast kukurydzy użyłam soczewicy...

















W domowej produkcji wyszły też pieczone mięsne hamburgery. Moje Dziecko zajadało się nimi przez tydzień! Kompletnie mi to nie przeszkadzało, a w zasadzie miałam spokój z lunchem w ciągu dnia.








Jeśli ktoś się zamierza czepiać, że gotowanie wymaga czasu to odpowiem krótko: wszystko zależy od organizacji. W kuchni nie korzystam ze skomplikowanych przepisów. Dużo sama kombinuje, bo przepisy mnie denerwują. Nawet jeśli mam przepis, to  korzystam z niego pi razy oko. Gotuję 2-3x w tygodniu maksymalnie. Wbrew pozorom nie lubię stać w garach non stop ani całymi dniami. Zmiana nawyków żywieniowych wymagała ode mnie przestawienia się na inne gotowanie. Dzięki temu wciąż odkrywam coś nowego a klasyczne przepisy modyfikuję do swoich potrzeb. 

Odkryłam też sekret gotowania strączków tak aby nie powodowały rewolucji jelitowych: SODA OCZYSZCZONA! Wszystkie strączki moczę na noc w wodzie z sodą i gotuję w wodzie z sodą a nie solą. Sól używam dopiero gdy przyprawiam danie do smaku. W końcu mogę jeść strączki i nie cierpię po nich nic a nic. 

Na czym polega oszczędność w powyższych potrawach? Przede wszystkim nie jadamy z moimi domownikami dużych ilości mięsa, nie zapychamy się chlebem czyli tym co zazwyczaj wszyscy się karmią. W zamian kupujemy warzywa, owoce i strączki ale te do namaczania i gotowania - wychodzą dużo taniej niż te w puszkach.

Kuchnia roślinna i wegańska nie oznacza Bóg wie jakich ograniczeń. Tak na prawdę otwiera zupełnie nowe możliwości i wcale nie jest droga. Widzimy to wszyscy zwłaszcza teraz, gdy nasza sytuacja finansowa uległa pogorszeniu.Wykorzystujemy przetwory zimowe a ja już zastanawiam się co szykować na następną zimę. Na pewno będziemy inwestować we własne uprawy warzyw. Kapustę i ogórki kiszone mamy z własnej hodowli tak samo ziemniaki. 

Endometrioza to choroba wymagająca, kształtuje charakter, jeśli zmierzam w kierunku holistycznym i naturalnym metodom leczenia to zmieniam wszystko wokół siebie tak aby codzienność podporządkować chorobie. To wcale nie znaczy, że każdego dnia myślę o chorobie tylko i wyłącznie. Wręcz przeciwnie. Dzięki eliminacji dolegliwości moje życie staje się normalne i mogę planować swoją przyszłość. Choroba staje się moim sprzymierzeńcem a nie wrogiem, z którym każdego dnia walczę. 

Za jakiś czas napiszę o tym jak zaskakujące potrafią być efekty zdrowej diety i jak bardzo można na niej zaoszczędzić!

Marzy mi się wypasiony robot kuchenny. Czytałam o thermomixe ale drogi jest jak piorun. Szukając info o thermomixe natknęłam się na Polskiej produkcji robota speedcook... oj gdybym miała to cudo to dopiero mogłabym szaleć w kuchni!

2 komentarze:

  1. A czy mogła byś podać z jakich stron/przepisów korzystasz? To już któryś z kolei twój wpis ze zdjęciami potraw gdzie czytając ślinka mi leci. Dzięki Tobie obiecałam sobie, że coś zmienię również w swojej kuchni ale brakuje mi punktu zaczepienia. A może znalazła byś czas na kilka takich wpisów z przepisami, które się szczególnie u Ciebie sprawdziły? Było by fajnie. Pozdrawiam mm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to nie jest takie proste. Nawet jak korzystam z przepisów to je modyfikuje a poza tym jak gotuję, to wrzucam składniki na "oko", nie mam miar ani wagi... Trudno o przepisy. Czasem mi się udaje jakkolwiek wycyrklować składniki więc wrzucam na facebooka.

      Usuń