czwartek, 2 lutego 2017

Śpiewać i tańczyć

Postanowiłam!
Śpiewać i tańczyć.
Czerpać radość z życia, czyli tańczyć i śpiewać nie tylko w domu.




Bo dlaczego nie? I właśnie z tego pytania wyszedł pewien niezapomniany wieczór z karaoke. Gdzie po raz pierwszy w życiu odważyłam się zaśpiewać przed nieznanymi mi ludźmi. Oczywiście, że żadna ze mnie Celina czy inna Kryśka ale to było niesamowite przeżycie. Choćby z tego faktu, że wymagało pewnego obnażenia swojej duszy. Wiadomo to nie to samo, co śpiewanie w czterech ścianach domu czy auta. W związku z tym, że ludziom uszy nie odpadły na pewno zamierzam to powtórzyć.

Tak samo taniec. Kiedyś tam człowiek latał po balangach i tańcował w rytmie techno trance z białymi rękawiczkami i gwizdkiem w gębie. Naturalnie gdy przyszła stabilizacja człowiek się ogarnął i raz na kwartał wybywał. Jednak do tańca wcale nie trzeba klubu i Dj'a. Tańczyć można wszędzie i zawsze, tak jak w teledyskach gdy ludzie zaczynają tańczyć zupełnie spontanicznie.

Jeśli można mieć 62 lata i bawić się, tańczyć jak nastolatek to dlaczego mam obawiać się przyszłości i starości? Tańczyć mogę ZAWSZE. To podczas tańca człowiek wyzwala się z emocji. 

Więc co jakiś czas będę wychodzić do ludzi śpiewać i tańczyć. Jednocześnie intensywnie trenując w domu czy aucie. 

Taniec i śpiew pomaga przetrwać trudny życiowy okres. Jeśli stagnacja niemiłosiernie się ciągnie a zmian na lepsze nie widać, to żeby człowieka chui nie strzelił MUSI znaleźć sposób na przetrwanie. W tym czasie należy dbać o higienę psychiczną i żeby nie złapać jakiejś depresji konieczne jest wyzwalanie z siebie emocji i uczuć. Kumulowanie w sobie emocji i uczuć prowadzi do frustracji.

Ponadto taniec i śpiew pozwala na oderwanie od rzeczywistości. W pewnym sensie to tak jak człowiek sięga po używki, np. alkohol po to by się znieczulić. Zdzierając gardło też można się znieczulić. Jeśli krzyk bywa terapeutyczny to śpiew tym bardziej, zwłaszcza ten na całe gardło. Poza tym, jeśli zedrę gardło na śpiewaniu to o krzyku nie ma mowy. 

Żeby tańczyć i śpiewać nie trzeba być w stanie wskazującym na spożycie. Myślę, że im więcej na trzeźwo jest człowiek w stanie zrobić tym większa satysfakcja. No i absolutny brak kaca. Nie chodzi też o to by wskoczyć w tryb imprezowania i szwędać po dyskotekach. Zdecydowanie kocham swój dom a jeszcze bardziej łóżko i spanie w nim.

Wolę iść dalej tanecznym i śpiewającym krokiem.



Nie chcę narzucać sobie ram wiekowych i czasowych. Nie chcę być co chwilę na coś "za stara". Ostatnio usłyszałam wiele razy, że mam "dopiero" 30 lat. A nie "AŻ".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz