sobota, 18 lutego 2017

Wiać

Mam taką ogromną ochotę na to żeby uciec od wszystkiego.
Tak bardzo bym chciała się pożalić, na zło świata.
Tak bardzo bym chciała ponarzekać.
Albo zajebać komuś!
Wyżyć się.



Pozostaje mi wewnętrzna walka z samą sobą. Alkohol nic nie da, ani żadne inne używki. Potańczyłabym, pośpiewała. Wydarła z siebie wszystko.

Chciałabym zasnąć i obudzić się gdzie indziej. Nie marzę o drugiej stronie ale o innym miejscu. Chciałabym zamknąć oczy i zapomnieć wszystko to w czym tkwię obecnie. 

Mam za sobą etap wściekania się, ciskania, histerii, wściekłości i gniewu. Bardzo długo usiłowałam zwracać uwagę na same pozytywy, ale jest tak źle że już nic kompletnie nie odwraca uwagi. Sięgnęłam czeluści czarnej dupy. Jestem pozornie spokojna a wewnątrz kipi we mnie gorąca lawa. 

W wyobraźni napierdalam dookoła tego, który mnie wkurwia najbardziej. Ilekroć to się dzieje ja uruchamiam patelnię i przypierdalam w łeb.

Nie ma żadnego luzu, nawet oddychać jest ciężko. 

Dlatego też w wolnej chwili uciekam od wszystkiego. Oddaje się gotowaniu, bo to najlepsza forma autoterapii. Teraz mamy ferie, więc całymi dniami jestem z Leną, to też pomaga. Wspólnie gotujemy, jeździmy razem. Czasem pozwalam jej więcej na bajki, bo to w końcu ferie. 

W międzyczasie główkuję a im więcej główkuję tym bardziej się wkurwiam, bo nic nie ma, bo jest gorzej niż mogło się wydawać. Drzwi są pozamykane a okna zabite dechami. 

Wrócił stary koszmar. Jak ja nie znoszę odrabiać dawnych lekcji. Ok wiem, że ten czas też minie ale mam dość tej katorgi. Dlatego chciałabym brać nogi za pas i wiać heeeen daleko. Tam gdzie jest dobra atmosfera i problemy nie istnieją. Gdzie świeci słońce i jest ciepło. W sam raz. 

To może być też każde miejsce gdzie mogę tańczyć, śpiewać, latać i czuć się wolna. 

Staram się to wszystko ogarnąć, ułożyć w głowie między wkurwami. Przejść na porządku dziennym, wziąć na klatę. Ale ja chyba tak nie potrafię. Ciągle coś, ilekroć staje na nogi to tylko po to by znów dostać po dupie. Nie chce mi się już mielić i trawić to wszystko po raz enty.
 
Za miesiąc skończę 30 lat a ja się czuję jak bezsilne dziecko w potrzasku. Kurwa mać. 





2 komentarze:

  1. jak ja dobrze to rozumiem też mam czasami takie chwil choć ostatnio jak już nie miałam sił a jeszcze mąż był w domu spontanicznie wyjechałam do Niemczy (Hotel Niemcza) trzy dni weekend koniecznie z degustacją wina i rytuałem w saunie do tego ekstra ludziska się pojawili było bosko tańce w basenie :p itp) wróciłam naładowana pozytywną energią odetchnęłam oderwałam się od problemów pobyłam sama ze sobą i naprawdę mega mi ten wypad pomógł :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Znasz może Nelly Radwanowską lub Pepsi Eliot? Szczerze polecam.

    OdpowiedzUsuń