niedziela, 14 maja 2017

5 papierosów

Na co dzień nie palę papierosów.
Więc gdy sięgnęłam po tego pierwszego od dawien dawna,
sama byłam zaskoczona, że nie przeszkadzał mi.
Potem spaliłam jeszcze 4.
 
 
Nie szło ani na sucho ani na trzeźwo tak po prostu. Wypiłam jeszcze 2,5 piwa. Nie spałam do 2 w nocy a od 6 na pełnej adrenalinie i tak przez cały następny dzień. Kolejnego nie ruszałam się z łóżka. Musiałam przewertować całą serie emocji i uczuć. Zaliczyłam atak paniki. Nie mogę tak po prostu zjeść. Obłęd, masakra, koszmar z którego chciałabym się obudzić.
 
Nie jestem taka głupia. Jadąc na tą wizytę wiedziałam, że dostanę skierowanie na operację. Bo przecież to nie jest normalne, że po poprzedniej operacji wciąż mam tak silne bóle. Nakładem ogromnej pracy udało mi się wiele osiągnąć ale do dziś nie potrafię zapanować nad bólem jaki ogarnia mnie podczas @. Tu nie ma mowy o bólu na który wystarczy no spa czy inny paracetamol. 
 
Od kilku miesięcy wiem, że wypalanie endometriozy to żadna metoda leczenia. Wypalanie to jak wytarcie kurzy przy sprzątaniu domu. Ten kurz pojawi się już po kilku minutach. Tak samo jest z wypalaniem endometriozy, minie chwila czasu i problem wróci nawet ze zdwojoną siłą. Poza tym operator, który stosuję metodę wypalania nie usunie wszystkiego...
 
Żeby usunąć wszystko potrzeba bardzo dobrej i dokładnej diagnostyki. Odpowiedniego sprzętu, zamiast wypalania zastosować technikę wycięcia chorych zmian wraz ze zdrową tkanką. Wiecie ile jest miejsc w Polsce gdzie stosują taką metodę i robią to na prawdę dobrze? Właśnie niewiele. Niewielu jest też lekarzy specjalizujących się w tak wąskim zakresie medycyny jak endometrioza. Bo powstałe zmiany endometrialne, zarówno torbiele, ogniska, zrosty, guzy czy zmiany głęboko naciekające należy wyciąć, co do milimetra. Inaczej bowiem problem zostanie. 
 
U mnie problemy zostały nie rozwiązane. To co bolało wcześniej, boli i dziś. I wiem już dlaczego i skąd. Bo operator zostawił coś to tu to tam w brzuchu i to sobie dalej tkwiło. Czy rosło? Trudno powiedzieć, bo dieta, pijawki i inne metody które zastosowałam dotychczas mimo wszystko pomogły.

Gdy w ubiegłym roku wybierałam się na laparoskopię byłam w takim stanie, że było mi niemal wszystko jedno co mi wytną czy wypalą. Bardzo cierpiałam i byłam w desperacji. Ufałam też swojemu ówczesnemu Profesorowi. 

Tym razem nie mam zamiaru działać w pośpiechu i desperacji. I chociaż mój stan psychiczny po czwartkowej wizycie jest fatalny, to ratuję się uspokajaczami. Ustalam plan działania, nogi mi się trzęsą, ręce drżą z przerażenia. Ale jeszcze nie umieram. Poza tym termin operacji jest bliżej nieokreślony i nie dalej niż 30 miesięcy. Teoretycznie mam czas aby zweryfikować mój stan zdrowia z jeszcze innymi specjalistami. 

Pozwalam sobie na uczucia i emocje, na strach, nerwy, płacz i załamanie. Zła diagnoza lekarska nie z każdego spłynie jak po kaczce. Napisałam niedawno, że już się nie boję, Bo to prawda. Więc czemu znowu piszę o strachu? Bo kurwa nie chce mi się tej jebanej, piątej w życiu operacji. Mam po dziurki w nosie krojenie, narkozy, cewniki i kroplówki kurwa. Na samą myśl o bólu pooperacyjnym chce mi się płakać. Ten stan gdy nie możesz się podnieść. A tu mowa o rozcinaniu pęcherza moczowego i cewniku przez 10 dni. Ja pierdolę. 
 
Na szczęście to nie nastąpi teraz, zaraz i natychmiast. 

Dostałam bardzo dużo wsparcia. Co niektórzy już zdążyli mnie wkurwić, więc musiałam pokazać gdzie ich miejsce. I to wsparcie mnie jakoś trzyma, chociaż mój kontakt z rzeczywistością jest nieco zaburzony... 

Chcę to wszystko przeżyć w każdy sposób, który pomoże mi stanąć na nogi. 
Zawinę się w liście i schowam przed światem. 
Będę płakać rzewnymi, pełnymi żalu łzami.
Będę mdleć i żalić się do Pana Boga. 
Będę krzyczeć ze złości i gniewu...

A potem wstanę, otrzepię się z piasku i stawię czoła temu wszystkiemu.
Jak zwykle.
Chociaż kompletnie nie widzę w tym sensu i nie rozumiem po jaką cholerę tak ma być.










3 komentarze:

  1. Hej,
    Mam to ogromne szczęście,że mnie @ nie boli. Ja nawet lubie duży wysiłek fizyczny drugiego dnia. Sprawia mi duża przyjemność. Doradzić mogę jedno mając przyjaciółkę z "Twoimi" problemami i po zabiegach. Kraków dr.Milewicz Tomasz. Jest gburem, długie w nosie i strzela kozami, zasypia na wizycie ( ale to przez chorobe), potrafi na krzyczeć na pacjentki ale ma wyniki. Potrafi przyjmować do północy jak jest potrzeba i nie liczy za to dużo. Nie robi tego dla pieniędzy. Wiem ze daleko ale może on co doradzi, podpowie, pomoże. Wiem nie ma lekarstwa, cudownej recepty ale ma ogromną wiedzę.
    Mimo wszystko trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. potwierdzam dr milewicz jest super:-D

      Usuń
  2. kurczę nie zaciekawie wiem że nie można porównać Twoich operacji do moich cc ale wiem jak to jest po operacji wstawać cewników też nie lubie ale jakby bhła szansa na poprawę to przecież dasz radę bo jesteś silna bardzo silna wierzę że zmierzysz się z kolejną trudnością i wiesz podziwiam Ciebie za to jaką masz siłe walczyć o swoje zdrowie

    OdpowiedzUsuń