wtorek, 25 lipca 2017

Uciekłam z pod noża.


Najpierw był słynny Pliszkiewicz,
Potem Doniec,
Fizjoteraptua,
Bioenergoterapeuta,
A nawet duchowy przewodnik.




Miałam mieć guza w ścianie pęcherza moczowego, głęboki naciek na więzadle krzyżowo macicznym i torbiel lewego jajnika. Pozostałe 3 osoby wszystko wykluczyły. 

Nie mam żadnych guzów, torbieli, nacieków. Ale boli. Ból promieniujący, uporczywy a w trakcie okresu paraliżujący. Kolejne konsultacje, skierowanie na laparoskopię. Bo ponadto niepłodność wtórna. Termin laparoskopii 18 sierpnia, polecenie zrobienia rezonansu magnetycznego. No i tu się zaczęły schody, nie dostałam skierowania (ze skierowaniem trzeba czekać do przyszłego roku brawo nfz!) a prywatnie to koszt ok 700zł.

W między czasie zaczęłam terapię ldn, kolejna konsultacja pada hasło: nerw sromowy. Kolejne konsultacja leki na zapalenie nerwu i przewodnictwo nerwowe. Bóle głowy, mdłości, zawroty głowy - nie toleruję tych leków ni cholery, organizm się broni.

W końcu jedna lekarka przekonuje mnie żebym zawalczyła o rezonans na fundusz, w między czasie kolejna konsultacja - diagnoza - zrosty i ZROST z lewej strony po usuniętym jajowodzie, wpływa na usztywnienie 1/2 strony brzucha w tym jelit aż po przeponę. Epicentrum BÓLU kurwa mać.

Znowu konsultacja i polecenie stawienia się na kwalifikację do szpitala...

Spędziłam 3h, miałam baaaardzo dokładne badanie. Znów wykluczone zmiany endometrialne ogólnie endometrioza wyciszona. Ból? ZROOOOST! Po chuuuju zrost! Jajnik w zrostach z macicą w miejscu po usuniętym jajowodzie, wszystko z jelitem grubym i przy nerwie kurwa mać.

Co dalej?

No więc przede wszystkim rezygnuję z laparoskopii w sierpniu, jutro szukam miejsca na rezonans. Gdy go w końcu kurwa zrobię, jadę na kolejną konsultację, wtedy będą dalsze decyzje.

Dlaczego?

Bo po chuj mi kolejna laparoskopia zwiadowczo diagnostyczna? Jeśli mam mieć kolejną operację to RADYKALNĄ. Taką gdzie jest ryzyko usunięcia kawałka jelita, ryzyko stomii, ryzyko dziury w pęcherzu itd. Operacja gdzie wszystkie zmiany endometriozy, zrosty itd są usunięte. Tylko, że do takiej operacji trzeba się dobrze przygotować. Najpierw rezonans, konsultacja i dalsze decyzje. 

To wszystko jest cholernie trudne. Męczę się już, mam tak dosyć, że chciałabym zasnąć w spokoju i obudzić się w spokoju. 

Jakie będą dalsze decyzje? Czekając na rezonans trzeba jakoś żyć prawda? A prawda jest taka, że mnie boli codziennie. W trakcie okresu jest dramat, lewa strona boli strasznie. Chciałabym jakoś się od tego uwolnić ale jak? Może fizjoterapia, może osteopatia, może pijawki. Niestety wszystko wiążę się z kosztami a z tym u nas bez zmian. 

Boli mnie głowa od tego wszystkiego. Jeszcze napięcie i stres ze mnie nie zszedł. Dlatego poszły bluzgi i niech tak zostanie... 

1,5 roku wyrzeczeń i małych grzechów. Warto, endometrioza to nie jest problem nr 1. Gorzej będzie walczyć ze zrostami, nie mam pojęcia czy jest jakikolwiek na nie sposób poza chirurgią.

1 komentarz:

  1. czytając temat notatki ucieszyłąm się pomyślałam sobie no uff idzie choć odrobinę ku lepszemu a tu taki klops... zrosty ja je strasznie odczuwałam po 3 cesarce najgorsze ale po roku jakoś wszystko mineło... co do nfz to fakt jest masakra teraz muszę iść do lekarza ginka @ mi się spóźnia i to zapewne nie z powodu ciąży bo męża nie było 6 miechów wiec nie było jak a @ nie ma czasami się pojawia termin 25 październik a prywatnie 10 sierpień a może n zrosty i endometrioze terapie manualną? zresztą pewnie Ty lepiej wiesz siedzisz w ty od dawna

    OdpowiedzUsuń