środa, 23 sierpnia 2017

Gówno burza


Od jakiegoś czasu jestem w pewnym centrum zainteresowania
Wokół mojej osoby toczy się dosłowna gówno burza.
I gdyby nie fakt, że ciosy padają w kierunku mojej bardzo bliskiej osoby - 
siedziałabym cicho.
Not this time.


Całkiem niedawno rozmawiałam z pewnym bardzo mądrym człowiekiem. Dowiedziałam się między innymi, że wokół mnie jest tylko kilka osób, które życzą mi dobrze. Cała pozostała chmara to moi cisi wrogowie, którzy utopiliby mnie w łyżce wody. Nie sądziłam, że w niedługim czasie od tej rozmowy wrogowie zaczną się ujawniać. A jednak.

Mam w sobie coś takiego, że gromadzi się wokół mnie mnóstwo wrogów. Tak było od zawsze i jest dalej. O ile dawniej byli to rówieśnicy z podwórka czy ze szkoły tak teraz na jaw wychodzą również ci z rodziny - zarówno bliższej jak i dalszej. Zjawisko w jakim aktualnie biorę udział jest doprawdy prymitywne i jakkolwiek zaskakujące. Ci ludzie mnie przecież znają, ba nawet co jakiś czas się spotykamy i uwierzcie mi, że do tej pory żadna z tych osób nie powiedziała mi niczego w twarz. Natomiast za plecami robią smród i wywołują gówno burze. 

Najpierw zaczęła spadać na mnie fala krytyki za tą stronę. Co ciekawe wszelkie skargi kierowane są do osób pośrednich a nie do mnie. I tak obrywa się moim bliskim. Bezpośrednio do mnie nie dociera żadne słowo, w żadnej formie zarówno tej w mowie jak i w piśmie. Jeśli komuś brakuje odwagi by poinformować mnie o swojej dezaprobacie w bezpośredniej rozmowie, można to przecież przekazać przez telefon a nawet wysłać wiadomość na facebooku czy w komentarzu pod postami na blogu czy fanpage. Ale nie, bo przecież trzeba byłoby się przyznać! 

W moim 30-letnim życiu przeżyłam setki doklejanych etykietek w kierunku mojej osoby. Byłam osławioną puszczalską, chlejusem, wariatką, nienormalną czy nawet kimś kto jara blanty. Ok za młodu robiło się różne rzeczy ale paradoks tkwi w tym, że w ten sposób nazywały mnie osoby, które same miały nieczyste sumienie... Ludzie uwielbiali wycierać o mnie swoją twarz czy dupę. Kiedyś właśnie pewna osoba rozpowiedziała wszem i wobec, że jaram jointy. W tym samym czasie wokół dziecka tej osoby toczyło się postępowanie karne o handel środków odurzających i psychoaktywnych. To jest jeden z tych przykładów o którym napisałam wyżej. Po co mówić o swoich problemach i srać do własnego gniazda jak można narobić smrodu wokół kogoś innego.

Ja nie mam powodów do wstydu o czym pisałam w poprzednim poście, wstydzą się ci którzy pomawiają mnie w taki sposób. Przykre jest tylko to, że bezpośrednio atakowana jest bliska mi osoba. Powód? Ponoć z zazdrości. Zazdrośćcie, niech was zżera własna zawiść. Ktoś mi powiedział ostatnio, że zło wysyłane wraca poczwórnie. 

Gdy chodziłam do szkoły tego typu akcje bardzo mnie dotykały. Nie mogłam zrozumieć dlaczego jestem atakowana. Żyłam w potwornym stresie, który zżerał mnie od środka. Teraz jestem wdzięczna moim wrogom z przeszłości. Dzięki doświadczeniom, obecnie takie sytuacje co najwyżej wywołują u mnie rozdrażnienie. Przyzwyczaiłam się do faktu, że wzbudzam tego typu reakcje i cyklicznie staje się obiektem podłej zazdrości, co skutkuje falą nienawiści i krytyki. Z premedytacją też prowadzę tego bloga i każdy post publikuję ze świadomością, do kogo trafia. Interpretacja odbiorcy kompletnie mnie nie interesuje, zawsze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeśli kogoś uwierają moje posty to jego, a nie mój problem. 




W związku z tym, że "wojna" toczy się za pośrednictwem tej strony postanowiłam to skrzętnie wykorzystać. Za każdym razem gdy nastąpi atak ja będę publikować na ten temat posty. Nawet wciągnęła mnie ta zabawa, tym bardziej, że sami zainteresowani obsesyjnie śledzą moje poczynania na blogu oraz na portalach społecznościowych. W chwili gdy gówno burza zaczęła wychodzić na jaw przeprowadziłam tzw. czystki. Wyrzuciłam z grona znajomych część osób, zablokowałam na portalach społecznościowych utrudniając dostęp do moich postów. Na odzew nie musiałam długo czekać. Minął tydzień a gówno burza ciągnie się dalej. 

Drodzy czytelnicy Ci bliżsi i dalsi nie zabronicie mi pisać oraz publikować postów na blogu. Przez Waszą złośliwość nie wpłyniecie na mnie w żaden sposób. Co więcej dzięki Waszej działalności dostarczacie mi kolejnych tematów do publikacji. 

6 komentarzy:

  1. Wiesz... nie rozumiem tych ludzi. Co komu może przeszkadzać to, że piszesz bloga? No może zazdroszczą Ci siły i odwagi w głoszeniu swoich opinii... Bo oni potrafią tylko mówić szeptem... po kątach... A wywołani na forum milkną i spuszczają głowę... Jak skarcone dzieciaki. Pozdrawiam i kibicuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu to nie ma co rozumieć. Taka mentalność, nie mają się o co czepiać to wieszają psy przez bloga. Gdybym zamknęła bloga to biedni nie mieliby o czym mówić a tak zabawa dalej trwa. Im więcej afer, tym więcej treści na blogu to proste. Cała gówno burza obróci się przeciwko samym zainteresowanym.

      Usuń
  2. Może masz wielu wrogów, ale powoli Ci, którzy są po Twojej stronie stają się silniejsi, zbroją się, ich oręż jest mocniejszy, bo zbudowany z wzajemnej miłości, jest mieczem wspieranym przez potężnych, takim, który ma moc walki ze złem, bo to jest zło - czyste zło. Ale zło nie będzie już bezkarne i ignorowane - BASTA!!!!
    KBW

    OdpowiedzUsuń
  3. no dobra ale czego Ci zazdroscic? bo nie wiem? choroby? ????????? szukania jakichs srodków zeby choróbsko pokonac? no przeciez wiekszosc ludzi tak chyba robi....
    moja rada jest taka- upewnij sie jakos na 100% ze te osoby na prawde pod toba ryja...a potem ich po prostu ..wyrzuc ze swojego zyciorysu..niewazne ze rodzina czy najblizsza przyjaciółka. lepiej miec koło siebie 2 życzliwe osoby niz 8 fałszywców:-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwierz mi, że nie mam pojęcia skąd ta zazdrość. Mogę jedynie snuć domysły. Jestem pewna które osoby pode mną ryją i doskonale wiem o tym, że czytają wszystko co tu piszę. Nawet dostałam zakaz dalszych publikacji co mam głęboko w nosie.
    Wyrzucić wyrzuciłam i czekam na dalsze "sensacje" z dupy :)

    OdpowiedzUsuń