wtorek, 15 sierpnia 2017

"Trudno być prorokiem we własnym kraju"

Moje ostatnie posty odbiły się szerokim echem.
Tak szerokim, że niektórzy mają czkawkę.
No cóż nie jestem zupa grzybowa, nie trzeba mnie lubić.


Dostałam komunikat abym przestała wypisywać bzdury na temat "mojej" choroby, bo wszyscy się ze mnie śmieją. 

Przede wszystkim endometrioza nie jest, nie była i niestety nie będzie "moją" chorobą. Endometrioza to choroba, która dotyczy ok 180 milionów kobiet na całym świecie! Z czego ok 1 miliona w Polsce. Można o tym przeczytać tutaj Nie piszę więc o "mojej" chorobie ale o chorobie miliona kobiet. Pisząc w swoim imieniu, piszę również w ich imieniu. Nie jestem w tej chorobie SAMA! Piszę o tym, bo tak to wszystko wygląda. Choroba jest przewlekła, nieuleczalna a w jej przebiegu się CIERPI. Taka jest PRAWDA. A prawdy nie lubią Ci, którzy mają niskie poczucie własnej wartości i kompleksy. Prawda boli tam, gdzie jej nie ma, gdzie się nią gardzi. 



Zależy mi na tym aby w moich postach była autentyczność. Mój blog poza hejterami z kompleksami czytają setki kobiet. Te kobiety przekazują moje treści swoim mężom i partnerom, bliskim aby im pokazać na czym ta choroba polega. Piszę właśnie dla Was, dla tych którym jestem w stanie pomóc. Nie obchodzi mnie to, że są ludzie z kompleksami którzy czytając moje wpisy mają ubaw po pachy a potem idą między ludzi śmiejąc się jaka jestem głupia. Nie, to nie ja jestem głupia. Bawi Was to? Proszę bardzo śmiejcie się dalej, bo ja nie zamierzam przestać pisać a śmiech to zdrowie. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.

Chorób o podłożu autoagresywnych jest mnóstwo. Endometrioza to wierzchołek góry lodowej. Słyszeliście o Stwardnieniu Rozsianym? Hashimoto? Chorobie Leśniewskiego Crohna? Bielactwie? Obecnie istnieje plaga chorób autoimmunologicznych. Ludzie, którzy dowiadują się o diagnozie przede wszystkim szukają informacji. Wracają do domu po wizytach u lekarzy przekopują wujka interneta. Na prawdę trzeba być zakompleksionym żeby tego nie zrozumieć. I nie, nie zrozumie tego nikt kto tego nie przeżył. 

Czasy tabu o chorobach się skończyły. O chorobach się MÓWI! Mówi się głośno, bez wstydu. Koniec z siedzeniem cicho i cierpieniem w milczeniu. Dzięki temu jest coraz większy dostęp do wszelkich metod leczenia zwłaszcza tam gdzie medycyna konwencjonalna zawodzi. Piszę o tym jak mi ciężko, bo tak samo ciężko jest moim kochanym koleżankom, które tak jak ja chorują. I wiem jaką odczuwają ulgę po tym co tutaj przeczytają. To tutaj czytają o leczeniu alternatywnym o pijawkach, akupunkturze. To na moich portalach społecznościowych dowiadują się co mogą jeść, gdy wprowadzają zmiany w swoim żywieniu. Jasne, ktoś kto całe życie je chleb z masłem i wędliną, zajada kotlety z ziemniakami i pije litrami mleko nie zrozumie jak można to wszystko przestać jeść. Można a nawet trzeba zwłaszcza chorując na choroby przewlekłe. 

Wprowadzanie zmian w swoim życiu codziennym dla wielu chorych jest wybawieniem w cierpieniu. O tym jak należy żyć z chorobą nowotworową można przeczytać wszędzie, dlaczego więc nie można pisać o tym jak się żyje z endometriozą? Dlaczego mam nie pisać o tym, że mnie boli tak że nie wyrabiam? Ta choroba niszczy ludzi. Wciąż na świecie są kobiety, które popełniają samobójstwa przez endometriozę. Chore kobiety nie mają wsparcia, są SAME. Na tle tej choroby rozpadają się małżeństwa i rodziny. Mam o tym nie pisać? Bo komuś się to nie podoba? Wiecie jak jest z hejtem? Nikt nie powie Ci wprost co myśli na temat tego co robisz.  

Nie wstydzę się mojej choroby. Nie zamierzam siedzieć i płakać po kątach, nie zamierzam użalać się nad swoim losem. Cały czas idę do przodu a to, że po drodze upadam jest normalne. Blogów, stron są miliony. Rodzice opisują choroby swoich dzieci po to, by swoimi doświadczeniami dzielić się z innymi rodzicami chorych dzieci. Ja robię podobnie. Dzięki temu co tutaj piszę wciąż poznaję nowych ludzi, z którymi wymieniamy się nawzajem doświadczeniami. Dostaję wiadomości prywatne i meile. 

Ktoś mi dzisiaj przypomniał o tym, że Jezus gdy zaczął głosić Słowo Boże był szkalowany przez swoje otoczenie. Wtedy właśnie przetoczył to, co napisałam w tytule tego postu. Dostałam też kopniaka w tyłek abym nie przestała pisać. Nie przestanę. Natomiast nigdy nie zrozumiem jednej rzeczy. Jeśli uważasz, że wypisuję bzdury to po co je czytasz??? Zapewne przez ludzką ciekawość a prędzej wścibstwo w stylu: "Co też ona znowu napisała". Napisałam i pisać będę dalej.

Nie mam kompleksów, akceptuję siebie taką jaką jestem a moje poczucie własnej wartości jest na poziomie bardzo dobrym. Mam też ogromny dystans do siebie i do otaczającego mnie świata, tym bardziej do ludzi. Nie obchodzi mnie to, że ktoś ma ból dupy z mojego powodu a tym bardziej z tego co piszę za pośrednictwem tej strony. 

Nawet jeśli moje posty pomogą JEDNEJ kobiecie, to wiem że warto dalej pisać. Ludzkie życie jest bezcenne.




1 komentarz:

  1. po pierwsze to jest TWÓJ blog- i mozesz tu pisac absolutnie o wszystkim-nawet ile kup dziennie robisz . jak ktos zazdrosci niech se załozy swojego.
    po drugie-nie smiej sie dziadku z czyjegos wypadku-dziadek sie smiał i to samo miał:-P
    niech sie smieją skoro nie maja w sobie krzty empatii i nie doceniaja co to znaczy byc zdrowym. moze i oni kiedys zachorują i beda w takiej czarnej dupie ze zrobia absolutnie wszystko (absolutnie czyli beda testowac kazda terapie nawet taka ktora w tym momencie spowodowała by u mich wymioty:-P)
    Aniu wiem ze mi łatwo pisac ale olej hejterów. to czest mali duchem zawistni ludzie ktorym sie w zyciu nie układa i musza gdzies sie wyładowac, gdzies wbic szpilę. a ze tchórzostwo to ich drugie imie to nigdy nie powiadza ci nic prosto w oczy tylko atakuja zza swoich monitorów.

    OdpowiedzUsuń