niedziela, 8 października 2017

Masz wybór


Zanim przejdę do postu o warsztatach III edycji cyklu spotkań "Obudź w sobie życie",
najpierw zacznę od refleksji jakie wywołały na mnie te spotkania.
Niepłodność to bardzo trudny temat dla osób, które je dotyczy.
Starania, te przeciągające się latami doprowadzają ludzi na skraj wszelkiej wytrzymałości.
Często zamykając się tylko i wyłącznie w tym temacie.



Osoba, która zmaga się z problemem niepłodności prędzej czy później całe swoje życie podporządkowuje tylko i wyłącznie pod kątem starań i ewentualnej ciąży. Tak się dzieje automatycznie i nieświadomie. W pewnym momencie wszystko skupia się wokół tego tematu i nic innego się nie liczy. Wtedy też zapomina się o tym, że przecież mamy WOLNY WYBÓR we wszystkim. A tymczasem ilość blokad, które nas zamykają na wszystko inne jest ogromna. Zupełnie tak jakby posiadanie Dziecka było najważniejsze w życiu. Jest ważne ale nie najważniejsze. 

Czasami gdy słucham lub czytam historie korci mnie o proste pytanie: "Co robisz w tym wszystkim dla siebie samej?" "Gdzie w tych staraniach jesteś TY? Gdzie jest Twoje JA?" 

Kolejna trudność w walce z niepłodnością to komunikacja z lekarzami. Po historiach jakie usłyszałam niestety tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że niepłodność to ogromny biznes dla lekarzy... Zarówno naprotechnologia jak i program in vitro są kosztowne. Refundacja in vitro nie jest dla wszystkich potrzebujących. Poza tym słowo porażka i klęska przewija się notorycznie w walce o dziecko. Zwłaszcza wtedy, gdy upragniona ciąża jest stratą lub pomimo wszelkich metod w ogóle nie dochodzi do ciąży. Porażką staje się każdy kolejny okres i brak drugiej kreski na teście ciążowym. 

Niepłodność to wewnętrzny życiowy dramat, który potrafi obracać się przeciwko nam samym. Odsuwamy się od znajomych i rodziny, bo każda ciąża wokół nas przypomina nam o życiowej klęsce, mamy też dość ciągłych pytań i tekstów w stylu: "kiedy u was dziecko?". 

W ferworze walki  kobiecość ogranicza się do dni płodnych i niepłodnych. Poza tym kobiecość zamyka się w teczce z wynikami badań, które mają określić i wskazać na jakim poziomie jest  płodność. Potem to są już tylko tabelki, statystyki i kolejni cud lekarze, którzy obiecują upragnioną ciążę. A ta nie zawsze jest mimo tych zapewnień. Niestety znam również te historie, gdzie pieniądze w klinikach leczenia niepłodności był wyrzucane na marne a ze strony lekarzy dochodziło do karygodnych zaniedbań.

Jak więc czuć się kobieco jeśli w poczuciu własnej wartości przewijają się takie uczucia jak: wybrakowana, niekompletna, niespełniona. Jak cieszyć się z codzienności jeśli każdego dnia robię coś co przypomina o tym, że nie ma dziecka? 

Gdzie jest więc ten wolny wybór? Kiedy wszystko jest sprowadzone do jednego i wolny wybór przestaje istnieć. A wolny wybór mamy zawsze. Tym wyborem jest to co ląduje na naszym talerzu, jest lekarz do którego chodzimy, jest klinika do której uczęszczamy, czy witaminy po które sięgamy. Wolny wybór zatracamy wtedy gdy rezygnujemy z czegoś co do tej pory sprawiało nam radość. Z czasem ta codzienna walka staje się udręką.

Niestety zapominamy o tym, że presja jaką sami na siebie wywieramy wpędza nas w dodatkowe napięcie nerwowe i podnosi stres. A to nie sprzyja staraniom. 





Kobieta dla której zajście i utrzymanie ciąży jest cholernie trudne, czuje się w swoim otoczeniu jak kosmitka. Niepłodność wydaje się być powodem do wstydu o którym "lepiej" nie mówić. Ale to jest stereotyp. Wiem po sobie, że można z tym żyć i cieszyć się każdą pierdołą. Można z niepłodnością czuć się kobieco. Nie trzeba żyć w poczuciu bezsilności i bezradności. Jakkolwiek irracjonalnie to zabrzmi ale można chorobę i swój stan zaakceptować. Nie trzeba rezygnować z wolnego wyboru tylko korzystać z niego ile dusza zapragnie. Zamiast zamknąć się w jednym temacie można otworzyć się na wiele innych. Nie możesz prowadzić intensywnej aktywności fizycznej? Spróbuj coś lżejszego jako zamiennik. Jedno ograniczenie może otworzyć na coś nowego. Rezygnacja nie musi zamykać wszystkich możliwości. 

Jest jeszcze jedna rzecz na którą chcę zwrócić uwagę. Nie warto ufać jednemu lekarzowi. Niestety coraz częściej spotykam się z tym, że jesteśmy traktowane jak kury znoszące złote jajka. Niekoniecznie dążąc do zamierzonego celu. Jeśli czujesz, że jesteś w niewłaściwych rękach, masz wątpliwości to skonsultuj się jeszcze u kogoś innego. Nawet jeśli tych konsultacji ma być kilka. Warto poddawać weryfikacji czyjąś wiedzę i zapewnienia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz