Ocena w klasie

Istnieją pewne rzeczy z których kompletnie nie zdajemy sobie sprawy.
Jak te, że nauczyciel stawiając ocenę uczniowi 
tak na prawdę wystawia ocenę swojej pracy.



Warto zapoznać się z treścią dokumentów szkolnych. Dzisiaj jest to o tyle łatwiejsze, że te dokumenty są dostępne na stronach internetowych szkół. W statucie szkoły opisane jest dokładnie i szczegółowo, w punktach jakie są cele, prawa, obowiązki i zasady funkcjonowania w szkole. Na wszystko są przepisy prawne i paragrafy. Nic nie bierze się z powietrza.

źródło


W statucie szkoły można znaleźć wiele fascynujących informacji, łatwo też wtedy zdać sobie sprawę że rzeczywistość odbiega od tego co jest w tych dokumentach. Nauczyciele nie stosują się do nich a to jest ich obowiązek i prawo. Prawo też nas rodziców. 

Jeśli uczeń przynosi kolejne oceny niedostateczne to wcale nie oznacza, że jest "głupim tłumokiem" tylko przede wszystkim nie posiada żadnej motywacji do nauki. Chęć to nic innego jak motywacja a od motywowania w szkole są nauczyciele. To nauczyciel ma stanąć na rzęsach i zachęcić swoich uczniów do nauki! Co więcej, to nauczyciel ma zainteresować swoim przedmiotem uczniów i prowadzić lekcje w taki sposób aby uczniowie otrzymywali pozytywne oceny! 

W statucie szkoły można znaleźć też informacje na temat, że jeśli dziecko posiada orzeczenie lub opinię z poradni psychologiczno-pedagogocznej to każdy nauczyciel tego ucznia ma dostosować swoje metody pracy do potrzeb tego ucznia. Co więcej, nauczyciel ma stosować się do zaleceń z poradni i  również z poradnią współpracować.

Jak to wygląda w naszej codzienności? Ano tak, że wielu nauczycieli jest sfrustrowanych, wypalonych i kompletnie nie nadających się do swojej pracy. Potrafią na uczniów krzyczeć, wymagać aby siedzieli jak kołki i nie zadawali pytań. Sama doskonale pamiętam ten schemat i model nauczania. Przez lata mojej nauki w szkole nie pamiętam do dziś abym była motywowana do nauki. Zastraszana owszem i obrażana. Doprawdy twierdzenia, że skończę w więzieniu jak plebs nie wpłynął na chęć do nauki a jedynie ośmieszał nauczyciela, z którego wszyscy mieli ubaw. 

Największy "problem" stanowią uczniowie z trudnościami. Każda trudność jest do wypracowania. Jeśli Ty rodzicu masz jakiekolwiek zastrzeżenia do pracy nauczyciela Twojego dziecka to warto sięgnąć do statutu danej szkoły i wypunktować wszystko do czego nie stosują się nauczyciele. A następnie udać się na rozmowę do bezpośredniego przełożonego nauczyciela czyli dyrekcji, zwłaszcza jeśli z nauczycielem współpraca jest nierealna. My jako rodzice też mamy swoje prawa i możemy wymagać współpracy ze strony szkoły. Wymagania społeczne są od zarania dziejów te same: nikt nie chce problemów z dziećmi. Problemy są po to aby je rozwiązywać zanim przejdą w głębokie zaburzenia. 

Warto zwrócić uwagę dyrekcji, że jego podwładni nie stosują się do głównych celów funkcjonowania i pracy szkoły. Poziom danej szkoły zależy PRZEDE WSZYSTKIM OD PRACUJĄCEJ W NIEJ KADRY. To nie uczniowie są problemem a nauczyciele, którzy nie potrafią pracować w tym zawodzie. Wiem jak to jest w moim mieście. Jest jeden facet, który obsadza stanowiska w szkołach wedle własnego widzimisię. W ten sposób np. terapią pedagogiczną zajmuje się nauczyciel, który jest po oligofrenopedagogice a nie po terapii pedagogicznej! Ktoś ostatnio, się mnie zapytał dlaczego nie zapiszę mojego dziecka do szkoły A. To powiedziałam, że nie poślę Córki do szkoły w której uważa się, że to dzieci są tępe a niskie wyniki nauczania to wina rodziców, bo mają takie dzieci. Natomiast wystawianie negatywnych ocen przez nauczycieli uważa się za sprawiedliwe... Niestety, negatywne oceny świadczą o tym na jakim poziomie przekazuje się wiedzę i zachęca uczniów do nauki. 

Dzieci z ADHD i wieloma innymi zaburzeniami są nadzwyczaj inteligentne, jest to jeden z tych powodów które przekładają się na trudności w  funkcjonowaniu w szkole. Ich teksty, wdawanie się w dyskusje wynikają przede wszystkim dlatego, że inteligencją przewyższają swoich kolegów z klasy. Bardzo często mają ogromną świadomość niekompetencji nauczyciela o czym potrafią mówić wprost. I tu zaczynają się schody. Nauczyciel czuje się obrażany i wystawia uwagę, zamiast popaść w autorefleksję i zastanowić się nad swoim przygotowaniem do pracy. 

Rodzice dwoją się i troją, żeby zmotywować dziecko do poszerzania wiedzy i aktywnego uczęszczania na lekcjach. Co z tego jeśli nauczyciel nie potrafi tego docenić a na uczniach zwłaszcza tych z trudnościami wyładowuje swoje frustracje? Pamiętajmy o tym, że nauczyciel ma dostęp do wszelkich narzędzi, materiałów i metod po to aby poradzić sobie z każdym dzieckiem w klasie. 

W statucie szkoły można też znaleźć punkty, w których jest jasno napisane że nauczyciela obowiązuje odpowiedzialność służbowa za poziom wyników dydaktyczno wychowawczych. To nauczyciel decyduje m.in. o doborze metod i form pracy oraz programów nauczania. Nauczyciel jest zobowiązany do udzielania uczniowi pomocy w nauce poprzez przekazywanie informacji o tym, co zrobił dobrze oraz jak powinien dalej się uczyć np. poprzez udzielanie wskazówek do samodzielnego planowania rozwoju.... (źródło) To są tylko fragmenty z jednego ze statutów szkoły. Jest też wyraźnie napisane, że to nauczyciel ma za zadanie motywować ucznia do dalszych postępów w nauce i zachowaniu.

Dobrze wiemy, że wystarczy raz podpaść nauczycieli i można mieć przerąbane do końca roku szkolnego albo i samej edukacji. A takie sytuacje nie mają prawa mieć miejsca. Każda sytuacja powinna być rozwiązywana tak aby nie było jakichkolwiek konfliktów. Łatwo jest stwierdzić, że to dziecko jest konfliktowe prawda? W ogóle łatwo jest o wszystko obarczać dzieci i ich rodziców. Wystawiać negatywne oceny i powtarzać, że dziecko się nie słucha. Wmawiać, że skończy w rowie lub innym rynsztoku czy kryminale. Ile razy uczeń musi usłyszeć, że nic z niego nie będzie? 

Wszelkie negatywne formy zwracania się w stronę uczniów przez nauczyciela jak i nagminne wystawianie negatywnych ocen oraz uwag oznaczają porażkę dydaktyczno-wychowawczą nauczyciela. Nauczyciel powinien uwzględnić w swojej pracy przede wszystkim potrzeby każdego ucznia w tym daną sytuację rodzinną. A u nas panuje model na wystawianie ocen i koncentracji tylko i wyłącznie na ocenach. A gdzie są cele? Gdzie motywacja, zainteresowania? Gdzie pobudzanie wyobraźni?  Oddziaływanie na zmysły? 

Pracowałam w szkole przez okrągły rok, wiem co piszę i z czego zdaję sobie sprawę. Jestem też rodzicem dziecka, które przeszło gehennę w przedszkolu a ja jako matka stanęłam na wysokości zadania i doprowadziłam do tego, że nauczycielka która biła moje dziecko publicznie przeprosiła Córkę przy wszystkich dzieciach w grupie. Nad tym aby Lena nie wyładowywała agresji wobec dzieci pracujemy wszyscy - ja z mężem jako rodzice oraz przedszkole. Mamy pełną współpracę, bo gdy zgłosiłam się do Pani dyrektor ta wykazała się przede wszystkim wysokim poziomem kompetencji i wiedzy.

Nie wszyscy nauczyciele są źli, nie generalizuję każdego i nie wrzucam do jednego worka. Wypowiadam się o tych konkretnych przypadkach, o których mówią mi rodzice swoich dzieci. 


Komentarze

  1. Nie jest łatwo być nauczycielem. Znam takich, co się bardzo starają i złego słowa nie mogę o nich powiedzieć. Ale ci z moich wspomnień szkolnych - brr! Poniżanie było ich ulubioną metodą wychowawczą...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście poszukiwanie winnych. A moze winny jest system?Praca nauczyciela jest bardzo trudna i ciężka.Nie ponosi on winy za wszelkie niepowodzenia ucznia. Nie znam nauczyciela bijacego i osmieszajacego dzieci. Znam wielu zamartwiajacych sie o swoich uczniow i majacych swiadomosc ogrommej odpowiedzialnosci. Wszelkich krytykantow zapraszam do pracy w szkole. Zobaczymy co powiedzą po 10 latach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Radzę przeczytać uważnie ostatni akapit posta. Poza tym pracowałam w szkole jako nauczyciel, więc znam temat od podszewki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam dokładnie. Zaczyna się od tego,że nauczyciele nie znają i nie przestrzegają zapisow szkolnych dokumentów, więc rodzice powinni im to uświadomić i wypunktowac ich brak kompetencji. Potem zarzut, że dzieci się nie uczą, bo nauczyciele nie stają na rzęsach aby je zmotywować. A dziecko z adhd nie jest trudne, tylko nauczyciel źle się z nim obchodzi. Proponuję popracować w grupie 23 i więcej dzieci. Gdzie jedno ma aspergera, drugie adhd, trzecie dydleksję, czwarte i piąte dysortografię, szóste mutyzm wybiórczy, a w 2 rodzinach jest kurator. I proponuje popracowac w takich ukladach 10 lat, a nie rok.Taka jest codzienność w szkole, a nauczyciel jest tylko człowiekiem. Oczywiście nie ma prawa dzieci bić ani ośmieszać, ale nie jest czarodziejem i czasami niestety cudów nie zdziała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam posta z perspektywy pewnej grupy rodziców, na co drogi anonimie nie potrafisz się otworzyć. Dostrzegam w twojej odpowiedzi wiele negatywnych emocji i napiszę bardzo konkretnie: jeśli po 10 latach pracy w zawodzie o wysokim czynniku wypalenia zawodowego dopada ten stan to nic nie stoi na przeszkodzie aby zmienić zawód na inny.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę spokoju ducha.

      Usuń
    2. Nie potrzebuję zmiany zawodu. Bardzo lubię swoją pracę i pracuję ponad 10 lat. Ten czas pozwolił mi na pogodzenie się z tym, że nauczyciel nie jest wszechmocny choćby się bardzo starał i nie wszystko od niego zależy. Dobrze jest gdy rodzice też to rozumieją i są gotowi do współpracy a nie do walki. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Dokładnie tak jak jest napisane, nie znają albo wolą nie znać.
      Ja co roku muszę im przypominać o opinii z PPP i jak maja traktować i pracować z moim synem, aby nie było problemów i zniechęcenia.
      Mam wrażenie, że wakacje czyszczą im pamięć. :(

      Usuń
  5. mam super przedszkole co piszesz to prawda w przedszkolu jest jedna tak która nie powinna pracowac ale wszycy się boja na skargę na nia iść bo ma "znajomości w kuratorium i tak jej nie wyrzucom a dyrekcja ma związane ręce... dyrektorka jest mega super wspolpracuje z Rodzicami kiedy jest jakiś konflikt o każdym dziecku z przedszkola ma cos do powiedzenia co uważam za plus ogromny że dyrektor zna dzieci które sa w jej przedszkolu... w Szkole u syna (2lkasa) jest nauczycielka która nie radzi sobie z klasą (17 chłopców 1 dziewczynka) wszystkie dzieci mają deficyty prócz może trzech... (ale nic z tym nie robi) mój syn jestmega zdolny ale pod koniec 1 klasy twierdził ż szkoła jest nudna bo on juz wszystko wie wszystko się powtarza zaczyna się teraz to znów dziecie sie nudzi na lekcji:/ pytałam o jakieś zajęcia dodatkowe dla zdolnych ale stwerdziła że nic takiego nie ma i jedynie by pracowała z moim synem:/ syn jest mega zdolny poszedł do szkoły jako 6 latek wiec jest młodszy od swoich kolegów i nadal sobie świetnie radzi... ech szkoda wiedzy syna... :( przy takim kiepskim nauczycielu mam nadzieje że to się zmieni w 4 klasie kiedy zmieni się mu wychowawca.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga