Sprzątanie wielotorowe

"Jeśli kiedykolwiek doznałaś cierpienia na poziomie duchowym
i nie przepracowałaś tego w dogłębny sposób
to wielce prawdopodobne, że właśnie teraz jesteś nieszczęśliwa."




Od traumatycznych przeżyć nie można uciec. Nawet jeśli zmieniasz otoczenie, styl i tryb życia, wyjeżdżasz jak najdalej od miejsca negatywnych doświadczeń, to tak na prawdę nie robisz niczego szczególnego aby sobie pomóc. Ucieczka, to żadne wyjście z sytuacji, wprowadzanie zmian w otoczeniu to tylko zmiana powierzchowna a w zasadzie zmiana maski. Złe wspomnienia zostają w człowieku zakopane w kącie. Można wyprzeć z pamięci je na poziomie świadomości, nie myśleć o nich ale nieświadomość czyli dusza, psychika pamiętają. Te traumy, przemawiają potem na poziomie fizyczności i ciała pod postacią rozmaitych chorób.

Czym jest ból? Ból fizyczny to krzyk duszy. Więc jeśli wyjesz z bólu i gryziesz tynk ze ściany, warto podjąć decyzję o podróż w głąb siebie. O powrót do wydarzeń, których nie chcesz pamiętać, o których nie chcesz nikomu mówić. Powrót do wszystkich emocji i uczuć towarzyszących tym wydarzeniom. I przeżyj je jeszcze raz, pozwól ciału uwolnić się od nich. W końcu.



O endometriozie dowiedziałam się w 2008 roku, właśnie minęło 9 lat. W ostatnich dniach 2017 roku odkryłam od jakiego momentu i które wydarzenia zaważyły o pojawieniu się choroby w moim życiu. Wydarzenia te miały miejsce rok wcześniej w 2007 roku, i przez te 10 lat nie zrobiłam niczego w tym kierunku aby przepracować tamte traumatyczne przeżycia. Co nie znaczy, że w moje życie nie wprowadziłam znaczących zmian. W końcu zmieniłam miejsce zamieszkania, zerwałam dotychczasowe kontakty ze znajomymi, zaszyłam się w małym domku w podmiejskiej wsi, z daleka od ludzi, wyszłam za mąż, potem ciąża... Córka. Potem zmiana diety, trybu i stylu życia, rower, bieganie, fitness itd... Teoretycznie robiłam wiele, praktycznie też ale traum nie ruszałam. Natomiast robiłam wszystko aby zagłuszyć wołającą duszę o pomoc.

Skoro nie robiłam nic z traumami to dusza znalazła inny, najprostszy sposób na usiłowanie dotarcia do mojej świadomości: chorobę i ból fizyczny. Więc co robiłam dalej? No cierpiałam! Ohhh jak ja cierpiałam, cierpienie stało się sensem życia a ja męczennicą. Fakt, ból był koszmarny ale skupiałam się tylko i wyłącznie na nim i na chorobie. Całą swoją codzienność podporządkowałam chorobie, wszystko dookoła. I mimo operacji, leków i wielu innych stosowanych metod, ten ból choć mniejszy, nie ustępował.

Może się wydawać, że robiłam i robię wszystko co się da. A tymczasem robię wszystko tylko nie to co powinnam zrobić już dawno temu. Bo po co wracać do wydarzeń z przed 10-u lat? Po co to rozgrzebywać? Ano po to żeby wreszcie nie bolało. Żeby przestać odbijać się od ściany.

Kolejne pytanie jakie się nasuwa, to dlaczego kiedyś wpakowałam się w sytuacje, które tak bardzo mnie obciążyły? Tutaj wchodzi już pamięć genetyczna naszych przodków. Powielanie historii swoich rodziców lub babć czy dziadków to obciążenie rodowe, pamięć komórkowa lub genetyka. Zwał jak zwał, wiadomo o co chodzi.

Posiadamy w sobie pewne programy, które na poziomie świadomości oraz logiki nie mają żadnego sensu. Jak ciężko uzmysłowić sobie, że sami przyciągamy dane sytuacje i wydarzenia w życiu? Potrzebny jest dobry przewodnik duchowym, który nam w tym pomoże. Jeśli już zabieram się za robienie porządków to potrzebne jest wsparcie. Pisałam o tym tutaj.

Powrót do przeszłości jest w pewnym sensie zawracaniem rzeki kijem. Dlaczego? Ponieważ rozpracowywanie traum ma ogromny wpływ na zmianę przepływu energii wokół siebie. Jeśli każdego dnia karmimy siebie negatywnym nastawieniem to nie dziwmy się, że ten negatywizm dostrzegamy wszędzie i odnosimy wrażenie, że żyjemy w ciągłej czarnej dupie. Porządkowanie swoich przeżyć to również zmiana przepływu energii wokół siebie.  Marek Zaremba autor książek z serii "Jaglany detoks" oraz takich hitów jak "Leczenie dietą. Wygraj z candidą" czy "Zatrzymaj Hashimoto. Wzmocnij tarczycę!" zwraca uwagę na aspekt duchowy. W wielu przypadkach odczuwalny jest brak efektów wszelkich terapii żywieniowych czy innych metod niekonwencjonalnych leczenia. W nurcie holistycznym chodzi o całościowe leczenie człowieka: ciała i duszy jednocześnie. Jestem przykładem gdzie przede wszystkim skupiałam się na organizmie a duszę traktowałam po macoszemu. To błąd. Zdrowie zaczyna się w duszy i psychice, w naszej przeszłości, doznanych doświadczeń. Jeśli robimy detoks ciała, to warto podejść do niego jednocześnie z detoksem duszy. Róbmy porządki fizyczne ale przede wszystkim mentalne. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga