W kontrze z dietą dr Dąbrowskiej.

Wiele pytań, wiele obaw, wiele wątpliwości.
Baaaardzo długo zapierałam się przed tego rodzaju postem.
Do podjęcia ostatecznej decyzji pchnęły mnie okoliczności związane z moim stanem zdrowia.
I znajome, które przeszły przez tą dietę z sukcesami.



Ta dieta budzi wiele kontrowersji, krążą na jej temat mity które powielają inni. Ja również trzymałam się mitów i je powielałam. To był błąd (bez problemu się przyznaję), bo wynikał on z niedostatecznej wiedzy na temat głodówek. Należy więc zacząć od tego na czym polega ta dieta i co ona takiego "robi" w organizmie. 

Ta dieta jest bardzo prosta i dość restrykcyjna. Bardzo dużo produktów eliminuje się w tym mięso, nabiał, cukier i tłuszcze. Dozwolone są tylko określone warzywa i owoce. Określone czyli nie wszystkie:


Po co więc ta eliminacja? Ano po to aby "przełączyć" organizm w tzw. odżywianie endogenne czyli wewnątrzkomórkowe. Jeśli nie dostarczamy organizmowi białek i tłuszczy to organizm sam z siebie musi je pobierać aby móc przetrwać na poście. Stąd też jest utrata wagi podczas diety, ponieważ pierwsze co organizm zżera to tłuszcz. Ponadto pożywienie stanowią wszelkie patologie wewnątrz organizmu: guzy, włókniaki, torbiele, zrosty itp. Bardzo źle, że ludzie podchodzą do tej diety jak do sposobu na odchudzanie. Ta dieta to przede wszystkim głodówka lecznicza! A nie dieta odchudzająca, utrata wagi jest wynikiem procesów autofagii czyli żywienia się swoimi zapasami. Jak wiadomo, można w sieci znaleźć informacje że ta dieta niekoniecznie stanowi panaceum na endometriozę. I ja wcale tego nie oczekuję. Natomiast zależy mi na uwolnieniu mojej miednicy od zrostów. Zdaję sobie sprawę, że jeden post to może być za mało na zrosty, które mam od wielu lat. Ale jeśli dojdzie do ich zmniejszenia ja i tak odczuję różnicę w funkcjonowaniu. 

Zrosty to niestety konsekwencja zabiegów chirurgicznych w tym operacji przez jakie przeszłam oraz samej endometriozy. Moim problemem od wielu lat jest lewa strona miednicy mniejszej, tam też było najwięcej roboty podczas operacji którą miałam niemal 2 lata temu. Obecnie znajduję się w sytuacji gdzie mam wypisane od lekarza skierowanie na kolejną operację, która tym razem stanowi ogromne ryzyko powikłań takich jak: resekcja jelita a nawet stomia. W obliczu takiego zagrożenia podjęłam natychmiastową decyzję o rozpoczęciu głodówki leczniczej. Akurat wyszłam z gabinetu lekarskiego i zadzwoniła do mnie moja kochana znajoma, ja cała zaryczana a ona do mnie mówi: "To co Ania, startujesz z Dąbrowską?" Więc wystartowałam i tak mija dzisiaj 16 dzień na poście. 

Jak z objawami diety? Pierwsze dni były trudne ale nie należały do tragicznych. Miałam typowe ssanie w żołądku, bóle głowy, mdłości, zawroty głowy, drżenie rąk. Był też katar czy lekki ból a raczej drapanie gardła. Po kilku dniach wszelkie objawy minęły a ja poczułam się zupełnie dobrze. Odtąd jest na prawdę ok. Miałam kryzys bodajże 8 dnia ale wtedy zdecydowanie cukier mi spadł więc szybko postawiły mnie na nogi soki warzywno owocowe w tym z buraka i grapefruita. 
Chudnę - taka jest prawda, jestem chuda a startowałam z wagą 57kg przy 165cm wzrostu. Utrata wagi to dobry objaw, oznacza że organizm funkcjonuje na odżywianiu wewnątrz komórkowym. Czy jest mi zimno? Nie mniej niż przed stosowaniem diety. Przede wszystkim nie wciągam samej surowizny, łącze surowe warzywa z gotowanymi, duszonymi i pieczonymi. Dodaję rozgrzewające przyprawy do każdej potrawy, co rozgrzewa mnie od środka. Jeśli danego dnia bardzo zmarznę (zazwyczaj jest to wynik rosnącego mrozu za oknem) wieczorem robię kąpiel stóp w gorącej wodzie z kurkumą i pieprzem cayenne (może być chilli), zakładam skarpety na noc do spania i rano nie ma śladu po zmarznięciu.  Po 2 tygodniach diety dostrzegam, że mam więcej energii i zaczynam wcześniej zasypiać. Jak na razie nie mam nasilonych dolegliwości ze strony miednicy mniejszej. Natomiast czuję, że coś tam się dzieje. Nie jest to ból.

Kolejna sprawa to koszt diety: ta dieta jest zdecydowanie niedroga. Warzywa i owoce kupuję na miejscu, korzystam z hurtowni czy aktualnych promocji w sklepach. Odstawiłam tak wiele stosowanych dotąd produktów, że wymiana ich na większą ilość warzyw i owoców nie stanowi u mnie wzrostu kosztów diety. Wg zaleceń nie korzystam z mrożonek. Największym odkryciem tego postu jest recykling warzyw! Udało mi się zrobić pyszny bigos z kiszonych buraków a z wytłoczyn po wyciśniętym soku trzaskam burgery. Liście rzodkiewki, brokuła i kalafiora wrzucam do wyciskarki i dodaję do soków.

Na koniec najważniejsze: czy ta dieta jest dla każdego? Zdecydowanie nie. Poza tym zanim rozpocznie się dietę należy się do niej odpowiednio przygotować. Ja zrobiłam całą listę badań w tym pełną morfologię krwi, tarczycy i badanie moczu. Zrobiłam usg: tarczycy, jamy brzusznej, ginekologiczne i piersi. Na ok 2 tygodnie przed rozpoczęciem diety odstawiłam kawę, później zieloną herbatę. Sukcesywnie odstawiałam mięso, zboża i tłuszcze. Najważniejsze to mieć motywację i cel. W zależności od wyznania lub jego braku, razem z detoksem organizmu warto zadbać o detoks duchowy czyli pracę nad emocjami i uczuciami. Nastawienie do postu jest tutaj kluczowe. Jeśli uważasz, że ta dieta nie jest dla Ciebie to jej nie rób. Najważniejsze to działać w zgodzie ze sobą. 

Polecam książki Dr Ewy Dąbrowskiej do kupienia lub poszukać w formie pdf, warto przeczytać:  ewadabrowska.pl i razemnadiecie.org. Polecam też kanał na youtube Pani Doktor. Ponadto jeśli zastanawiacie się co można jeść, polecam Wam pełny jadłospis na 42 dni u domowa.tv oraz mój instagram.

Burgery zrobione z wytłoczyn po wyciśniętym soku: dodałam resztkę warzyw ugotowanych na parze, cebulę, koncentrat pomidorowy, doprawiłam do smaku. Zblendowałam i upiekłam w piekarniku na papierze bez tłuszczu. Banalnie proste!



Podane do obiadu: burger posmarowany koncentratem pomidorowym (mogłabym jeść łyżkami), chipsy z selera i marchewki oraz surówka. - analogia do obiadu z kotletem schabowym, ziemniakami i surówką. ;)







Warzywa gotowane na parze: wrzucam do miski rozmaite warzywa - kalafior, cebulę, marchew, cukinię, paprykę; doprawiam przyprawami i gotuję na parzę al dente.



Krem z buraków plus surówka z sałaty lodowej, pomidora, rzodkiewki i szczypioru.




Kolejne odkrycie tego postu: frytki z marchewki i buraka, chipsy z selera - układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, doprawiam do smaku i piekę 15-20 minut w 200 stopniach. Przygotowuję "ketchup" na bazie koncentratu pomidorowego: koncentrat, woda i przyprawy.




Hit hitów! 
Bigos z kiszonych buraków - buraki trę na tarce, duszę w garnku, dodaję cebulę, czosnek, jabłko, pomidory z puszki, przyprawy.... na prawdę jest mega! 


Jak długo zamierzam być na tej diecie? To zależy od mojego organizmu, ile czasu potrzebuje. Na pewno nie dłużej jak 6 tygodni.

Komentarze

  1. Życzę powodzenia. Sama zastanawiam się nad postem od ok 6 miesięcy. Ale poczekam na wakacje. Kto nie może poddać się tej kuracji oprócz dzieci i pewnie kobiet w ciąży?

    OdpowiedzUsuń
  2. trzymam kciuki!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, ja mam dzis 15 dzien😆 energia do gory, zadnego bolu, rowniez mam.endometrioze i stwierdzona nieplodnosc pierwotną, od kiedy uslyszalam ze in vitro to jedyna droga dla mnie postanowiłam dac sobie szanse i tak trwam w mym poscie i wierze ze sie uda😆 Pozdrawiam i zycze powodzenka

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyny trzymam kciuki. Życzę siły

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej Ania! Jestem na 4 dniu diety dr Dąbrowskiej. Jutro bigosik z kiszonych buraczków i burgery, dzieki za fajne przepisy. Mam pytanko, czy dieta pomogła Ci załagodzić/ wyleczyć endometriozę? Też mnie tym życie uraczyło. Ściskam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga