I AM 1 IN 10

Marzec to miesiąc pod hasłem endometriozy.
Na całym świecie wraz z dniem 1 marca ruszają kampanie,
uświadamiające odnośnie tej choroby.
Dzisiaj rozpoczęła się jedna z nich: 1 IN 10






1 na 10 kobiet choruje na endometriozę. Szacuje się, że na świecie nas endo sióstr jest 176 milionów. Ja endo siostry spotykam na co dzień w sieci. Po latach obcowania w różnych grupach mogę stwierdzić, że łączy nas wiele, bo poza chorobą to są również przeżywane emocje i stan naszej duszy. Poza tym różnimy się w wyborach sposobu leczenia, co niejednokrotnie jest powodem sporów. Sama wiele razy uczestniczyłam w gównoburzach, teraz unikam takich sytuacji. W końcu wyszłam z założenia, że każdy decyzję podejmuje sam i nawzajem powinnyśmy szanować swoje wybory. 

Endometrioza to bardzo złożona i skomplikowana choroba. Tajemnica tkwi w jej przyczynach, tego nikt nie wie skąd i w jaki sposób, śluzówka macicy pojawia się poza jej obrębem. U każdej endo siostry choroba przebiega w indywidualny sposób. Nie ma dwóch takich samych przypadków z endometriozą. Ja nie mam jajowodu, inna dziewczyna jest bez jajnika. Ja mam zaatakowaną lewą stronę podbrzusza a druga prawą itd. W ilości przebytych operacji możemy się licytować tak samo jak w nazwach zeżartych pseudo leków. Pseudo - bo na endometriozę leku nie ma. To co zalecają lekarze nie jest lekiem na chorobę, a jedynie czymś co niektórym maskuje objawy choroby, ale jej nie likwiduje. 

Trudno jest zaakceptować endometriozę. Wiem, bo walczyłam z chorobą do niedawna. Non stop frustracja, żale, pretensje, poczucie niesprawiedliwości. Bo dlaczego ja tak muszę cierpieć? Cierpienie w tej chorobie to temat powszedni! Ból na forach i grupach to temat najczęściej wałkowany. Niestety wiele razy spotkałam się z licytacją na temat tego, że ktoś cierpi najbardziej na świecie. Ból jest nieporównywalny! Mogłabym powtarzać do urzygu, że mam bóle porodowe a i tak osoby postronne mi nie wierzą. Więc po co mam tłumaczyć? 

Emocje - to najmniej doceniany aspekt w tej chorobie. A tymczasem, objawy zdecydowanie nasilają się, pod wpływem silnych przeżyć, traum czy stresu. Na emocjach warto się skupić i zacząć z nimi współpracę, to wiele wyjaśnia i bardzo pomaga. Endometriozy nie da się niczym zagłuszyć, nie ma sposobu na usunięcie jej ot tak. Endo wyzwala w nas mnóstwo negatywnych uczuć i emocji, wraz z nimi choroba pogłębia się. A my tym bardziej pławimy się w tych emocjach i tak koło się toczy dalej.

Z endometriozą trzeba po prostu i zwyczajnie, ułożyć sobie życie. Tak jak układamy sobie życie z partnerem tak z endo należy to zrobić. Nie walczyć, bo walcząc jesteśmy na przegranej pozycji. Mi kiedyś powiedziano: szanuj swoje umęczone ciało, ono chce Ci coś przekazać, tylko Ty nie słuchasz. Wtedy uważałam to za absurdalne. Teraz? Teraz wiem, że ciało i choroba to tylko nośnik informacji. Mogę stosować milion metod leczenia a choroba i tak będzie robić swoje, jeśli nie słucham co ma mi do przekazania. 

Odkąd zaczęłam intensywną pracę z emocjami, uwolniłam ich tak wiele a mimo to, końca nie widać. Mam wrażenie, że sięgnęłam do worka bez dna. Mam silnie zaprzeczające ego - całe życie kroczyłam wraz z ogromnym konfliktem z samą sobą. Na tle tego konfliktu pojawiła się endometrioza - to tak w ogromnym skrócie. Endometrioza - choroba która w dużej mierze jest konfliktem własnej kobiecości. Dlaczego? Ponieważ atakuje to co najbardziej kobiece: naszą płodność, wykorzystując własną tkankę, która przecież służy rozwojowi ciąży. Tymczasem zamiast ciąży zagnieżdżonej w endometrium, posiadamy endometrium poza miejscem jej zamieszkania czyli macicą. Jakkolwiek wydaje się to irracjonalne, to właśnie w tym tkwi sedno tej choroby. Równoznaczne z wędrującym endometrium są zrosty. Zrosty, to zwłóknione tkanki, wewnętrzne blizny, które zakleszczają, unieruchamiając narządy wewnętrzne. Poza tym guzy, torbiele... strach o zdrowie i życie. Czyli emocje, uczucia, przeżycia, traumy... zespół stresu pourazowego, nerwice, depresje. Brak poczucia szczęścia i radości, ciągła walka o przetrwanie. 

To jest choroba o której za mało się mówi, za mało pisze. Dlatego dołączyłam do międzynarodowej kampanii #1in10 więcej na stronie The Endometriosis Coalition. Zamierzam pisać jeszcze więcej i udzielać się gdzie tylko mam możliwość. Dlaczego? Ponieważ ta choroba dotyczy miliony kobiet a mamy bardzo ograniczony dostęp do metod leczenia i pomocy psychologicznej. W tej chorobie pomoc psychologiczna jest konieczna! Psychika jest potwornie obciążona, ja również korzystam ze wsparcia psychologicznego. Mam za sobą wiele dni bez chęci do życia. Nie jestem w tym odosobniona. Jestem 1 na 10 kobiet, również w Polsce. Tylko, że większość tych kobiet cierpi, w 4 ścianach.

Komentarze

  1. Dziękuję za te słowa💕

    OdpowiedzUsuń
  2. Kobitki nie wmawiajcie sobie ze endometrioza to choroba próbujcie ja zaleczyć ale przy tym żyć normalnie. Ja zaczęłam. Przestałam stawiać ja na pierwszym miejscu i traktować jako ciężka chorobę. Jestem w 37 tygodniu ciąży. Nie długo będę się spodziewać swoje pierwszego dziecka. Naprawdę można!

    OdpowiedzUsuń
  3. A co z postem. Pomógł na te chorobę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już skończę post i zrobię badania, to się dowiem.

      Usuń
  4. Dzięki Ci wielkie za ten post. Nie mogłaś tej choroby i przeżyć z nią związana ująć lepiej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga