Nie poddawaj się woli choroby - o roli ofiary

Życie z chorobą przewlekłą jest cholernie uciążliwe.
Nie ma dnia aby o niej nie myśleć, zwłaszcza jeśli odczuwamy jej obecność.
Endometrioza to choroba, która daje o sobie znać w dwójnasób: 
utrudnia zajście i utrzymanie ciąży, oraz przysparza ciężkich dolegliwości fizycznych.



W przebiegu tej choroby nie istnieją żadne reguły. Wśród objawów istnieje szereg charakterystycznych symptomów, jednak nie wszystkie kobiety zmagają się z takimi samymi skutkami. 
Nie każda kobieta z endometriozą jest skazana na niepłodność. 
Nie każda kobieta z endo musi poddać się pełnej histerektomii (usunięcia macicy wraz z pozostałymi narządami rodnymi). 
Nie każda kobieta musi zmagać się z codziennym lub cyklicznym bólem. 
Zależności jest tak wiele, że ciężko je zebrać w jedną całość. To co natomiast jest pewne, w przypadku tej choroby to rola tzw. ofiary.


Chociaż przyczyny powstawania choroby są nieznane, to można założyć z góry, że dany organizm posiada pewne uwarunkowania do pojawienia się lub uaktywnienia choroby. Bardzo powszechnym zjawiskiem panującym wśród chorych kobiet, jest bardzo późne stawianie diagnozy. Wiele kobiet dowiaduje się o endometriozie po latach cierpienia! W momencie, gdy choroba atakuje w stadium znacznego zaawansowania. 

Życie na codzień z jakąkolwiek chorobą stawia nas w roli ofiary. Czujemy się atakowane więc automatycznie stajemy się ofiarą. Wraz z diagnozą i odczuwanymi skutkami traktujemy chorobę jak zło wcielone i największy nasz wróg! Co jeszcze bardziej nas umacnia w roli ofiary. Z czasem tak mocno wrastamy w tę rolę, że wydaje nam się niemożliwe aby funkcjonować w inny sposób. Jak więc wyrwać się z objęć roli ofiary? Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo pozwoliłam zawładnąć siebie przez chorobę. Jeśli każdego dnia skupiam się na tym, że jestem chora, moje myśli skupiają się tylko i wyłącznie wokół tego tematu - jest to objaw silnego przywiązania z rolą ofiary. 

Jeśli jestem cierpiąca to automatycznie moje otoczenie martwi się, dba o mnie i zwraca na mnie uwagę. Ten mechanizm jest silnie związany z naszym dzieciństwem. Zastanów się czy jako dziecko miałaś wystarczającą ilość uwagi ze strony obojga rodziców? Podam prosty przykład: jest dziecko, ma oboje rodziców, są zapracowani, nie mają czasu... więc dziecko uruchamia nieświadomie swoje mechanizmy obronne i zaczyna chorować. Wtedy uwaga obojga lub przynajmniej jednego z rodziców koncentruje się na dziecku. 
Pamiętajmy o tym, że dla nas w tej chwili może to wydawać się nielogiczne. Przecież nikt sam z siebie nie chce chorować, nie chce cierpieć i odczuwać przewlekłego bólu! I to jest prawda! Zwłaszcza na poziomie świadomości i logiki. Tymczasem nasze głęboko zakorzenione schematy i nieświadomość rządzą się własnymi prawami, sięgając korzeni do lat wczesnego dzieciństwa i domu rodzinnego. Do naszej relacji z rodzicami, poczucia własnej wartości.

Bardzo długo walczyłam z tym aby przyznać się do roli ofiary. W końcu skapitulowałam. To prawda chociaż wydaje się niedorzeczna. W jakiś sposób weszłam w rolę ofiary i zrobiłam wszystko aby w niej nieprzerwanie tkwić. Dopiero jak zaczęłam sobie zdawać z tego sprawę, choroba zaczęła odchodzić na plan dalszy. W tej chwili układam swoje życie tak aby nie stawiać endometriozy i jej skutków na pierwszym planie. Sięganie do dawnych wydarzeń oraz praca nad emocjami sprawiła, że skorupa ofiary zaczęła pękać. Być może już zawsze będę ofiarą. Nie chcę natomiast całkowicie poddawać się woli choroby i tkwić w tej jednej, utartej roli. Co to więc oznacza?



Jest to oznaka tego, że chcę przejąć "kontrolę" nad sobą. Odwrócić proporcję i nie poddawać się dominacji przez chorobę. Żyć tak aby choroba stanowiła tło codzienności, nie grając głównej roli. Jestem 1 in 10 i nie chcę traktować tego jak usprawiedliwiania siebie. Mam dobry przykład i za sobą wiele dni codziennego bólu. Przejście z codziennego bólu na kilka dni w miesiącu, stanowi zasadniczą różnicę. Jest to mój osobisty sukces i motywator w dalszym dążeniu do celu. Dlaczego tak mi na tym zależy? Ponieważ dolegliwości związane z chorobą, przez bardzo długi czas traktowałam jak demotywator w podejmowaniu wielu wyzwań. Chorobę stawiałam na pierwszy miejscu np. w podjęciu decyzji o zastosowaniu diety dr Dąbrowskiej czy odmawiałam wielu propozycji wzięcia udziału w spotkaniach czy innych przedsięwzięciach. W tym czasie ból i choroba była najważniejsza, chociaż kompletnie nie zdawałam sobie z tego sprawy. Ok niech sobie jest choroba, niech sobie jest ból ale nie muszę rezygnować ze WSZYSTKIEGO! Jeśli osoby niepełnosprawne mimo szeregu ograniczeń potrafią realizować siebie, to dlaczego mnie ma ograniczać moja choroba? 

Chociaż jestem na restrykcyjnej diecie, nie traktuje jej jak ograniczenie a inwestycję w lepsze samopoczucie. Odżywiam się w taki sposób, nie dlatego że jestem chora a dlatego, że sprawia mi to przyjemność, radość i powoduje lepsze samopoczucie. 

Moi Drodzy, bardzo mnie cieszy odbiór poprzedniego postu 1 in 10, zapraszam Was też w imieniu swoim i całej redakcji magazynu Chcemy Być Rodzicami, do grupy na facebooku, gdzie można liczyć na wsparcie oraz pomoc ze strony ekspertów w szerokim temacie niepłodności.

A już 18 marca czekam na Was podczas warsztatów kulinarnych! Jedyne takie warsztaty, gdzie można wspólnie gotować i próbować zupełnie nowych smaków stosując dietę eliminacyjną. O tym jak wyglądają takie warsztaty, możecie przeczytać tutaj. :) 











Komentarze

Popularne posty z tego bloga