Hormony - dlaczego ich nie biorę.

Może wydawać się absurdem albo głupotą.
Fakt, że choruję na endometriozę i świadomie nie łykam hormonów.
Lista argumentów przeciw wciąż się powiększa.



Hormony - remedium na wszelki kobiece, ginekologiczne dolegliwości. Zasada jest prosta: idziesz do lekarza ginekologa z problemem. Niezależnie od tego jaki to problem: bolesne miesiączki, torbiele, guzy, mięśniaki, PCOS itp. lekarz zawsze przepisze Ci złoty środek - hormony. Przecież pigułki hormonalne to nic wielkiego, skutki uboczne? Dotykają jedną na milion - na pewno nie Ciebie. Wszelkie odchylenia od normy - są w normie. I to byłoby na tyle.

Wiele lat temu przekonałam się, że z hormonami to nie taka łatwizna. Brałam pigułki w wierze i nadziei, że mi pomogą - tak przecież przekonywali mnie lekarze. 

Przez lata miałam guzy na tarczycy, torbiele, cysty itp. Przekonałam się, że na hormonach nic nie maleje a rośnie i mnoży się jakbym wszystko dodatkowo karmiła. 

Ciąża - remedium na wszelkie dolegliwości kobiece. Przecież nie masz okresu, więc jesteś samoistnie leczona. Po ciąży? Sztuczna menopauza - przecież brak okresu to dobra metoda leczenia! A gówno prawda! W tym roku miałam okazję zapytać się o to czy i jak to możliwe, że w moim przypadku ciąża i hormony powodują rozrost i mnożenie endometriozy - otóż w moim przypadku jest to możliwe. Ponieważ takich przypadków jest więcej i chociaż nie podlegają one statystykom, to lekarze spotykają takie pacjentki w swoich gabinetach.

W swojej chorobowej karierze natknęłam się również na specjalistów, którzy powiedzieli mi wprost: Ma Pani taką tkankę w organizmie, która wykazuje skłonności do tworzenia się guzów, torbieli i innych patologicznych zmian w różnych miejscach. I tak zaliczyłam liczne torbiele około jajnikowe, nacieki w pęcherzu moczowym, guzy tarczycy i torbiele w piersiach.

Nie biorę hormonów z wielu powodów. Jeden najważniejszy - są nieskuteczne. Co więcej, nawet biorąc hormony nigdy nie odczułam ulgi w swoich dolegliwościach bólowych. Natomiast skutki uboczne wykańczały mnie. Jest np. taki specyfik o nazwie orgametril - remedium na torbiele. Ja biorąc to badziewie w ciągu 6 dni miałam silną depresje i myśli samobójcze. Z obawy o własne życie i ryzyko targnięcia się, odstawiłam ten "lek". Nigdy hormony nie spowodowały u mnie zmniejszenia nawet o milimetr torbieli - wręcz przeciwnie, rosły jak szalone. Ktoś by mógł zarzucić, że biorąc hormony nie stosowałam przerwy na krwawienia i to nie było dobre. Tylko, że przez 9 miesięcy ciąży nie miałam okresu a endometrioza szalała jak na imprezie w dyskotece. Lekarze usilnie wmawiali mi, że ciąża nie mogła doprowadzić do rozrostu endometriozy. I na pewno to nastąpiło po porodzie. Niestety nie mieli racji.

Kolejna sprawa, ilekroć odstawiałam hormony przeżywałam istne cyrki: krwotoki co 2 tygodnie, PMS do potęgi Ntej, włosy wypadające garściami, rozwalone, nieregularne cykle, krwawienia środcykliczne i bóle. Nie raz "zalałam" gabinet ginekologiczny. I co słyszałam? To "normalne" przepisze Pani antykoncepcje, która "wyreguluje" problem. Nigdy nie doświadczyłam tego cudu wyregulowania! 

Jak mam starać się o ciążę będąc na hormonach? Przecież jedno wyklucza drugie.

Wielokrotnie spotkałam się z ignorancją ze strony lekarzy, gdy skarżyłam się na skutki uboczne. Moja argumentacja przeciw kompletnie nie docierała. W styczniu tego roku spotkałam lekarza który powiedział, że hormony mi nie pomogą - odczułam ulgę. 

Kolejna sprawa to wszelkie zmiany w piersiach. Niestety niejednokrotnie ignorowane, tymczasem nawet najmniejsza torbiel czy włókniak stanowi przeciwwskazanie do stosowania jakichkolwiek hormonów. Ponieważ jest się automatycznie w zagrożonej grupie ryzyka zachorowania na nowotwór piersi.

Hormony wykańczają wątrobę, przyczyniają się do powstawania zakrzepicy oraz wystąpienia tzw. zatoru płucnego. Niestety nie są to przypadki 1 na milion. Znam kilka kobiet, które otarły się o śmierć. Znałam również te, które zmarły. 


Kilka lat temu wybuchła wielka afera w Stanach Zjednoczonych. Nastąpiło do masowych zachorowań na raka oraz śmierci kobiet, które stosowały przez jakiś czas tabletki antykoncepcyjne. Firma farmaceutyczna wypłaciła ogromne odszkodowania. W USA tabletki te zostały wycofane z obiegu a u nas... wciąż są przepisywane przez niektórych lekarzy ginekologów.

Swoją drogą, dlaczego lekarze tak chętnie przepisują tabletki antykoncepcyjne od wczesnej młodości a nie biorą za to żadnej odpowiedzialności?

Wiem, że są kobiety które żyją na hormonach latami jak gdyby nigdy nic. Ale ja to nie inne kobiety. Ja znoszę je fatalnie, mnie one nie pomagają a dobijają wręcz. Mi hormony nie hamują endometriozy ani nie "wysuszają" torbieli. Szkoda tylko, że niewielu lekarzy jest w stanie mnie wysłuchać i przyjąć ten fakt do siebie. Punktem kulminacyjnym, w którym podjęłam decyzję o zaprzestaniu stosowania jakichkolwiek hormonów, był fakt gdy trafiłam na operację po wielomiesięcznej kuracji hormonalnej. Efekt był fatalny, pamiętam gdy pytałam lekarzy jakim cudem doszło do takiego rozrostu, przecież się leczyłam! 

Spotkałam się również z opinią, że hormony wcale nie wyłączają jajników ani nie oszczędzają rezerwy jajnikowej - nie wiem skąd i jak, ale zdania wśród lekarzy są podzielone. 


Wg medycyny chińskiej, tybetańskiej i innej wschodniej endometrioza wynika z zastoju krwi, obciążonego organizmu toksynami, przeciążonej wątroby czy zaburzonej pracy jelit. Generalnie problem tkwi w odprowadzaniu toksyn z organizmu. Dlatego medycyna wschodnia wyklucza stosowanie hormonów, które przecież obciążają wątrobę, zatruwając organizm chemią i toksynami...

Zaznaczam, że nikogo nie namawiam do tego aby z dnia na dzień stwierdził, że odstawia wszelkiej maści leki. Piszę tylko i wyłącznie o swoich nie najlepszych doświadczeniach. Mogłabym jeszcze dodać, że zawiodłam się na lekarzach i ich zapewnieniach. Mogłabym mieć pretensje, że mój organizm nie reaguje tak jak tłumaczyli mi lekarze. Etap bezsilności i niemocy wobec swojego ciała mam za sobą. Dlatego robię wszystko inne, o czym lekarze nie mają bladego pojęcia.

Oczyszczanie organizmu, uruchamianie procesów odżywiania wewnętrznego, w końcu procesy regeneracji. Suplementacja tego, co niezbędne dla organizmu, protokół jodowy, odpowiednia dieta... i wiele innych. Pisałam tutaj i tutaj




Komentarze

  1. Od lat borykam się z torbielami w piersiach i lekarz z uporem maniaka zaleca tabletki hormonalne... Po ciążach się whłaniały, aby po około roku - dwóch znów się pojawiać. Od jakiegoś czasu czytam tu i tam o tym, co m.in Ty piszesz i dojrzewam do myśli, że trzeba je rzucić w cholerę!
    U mnie leczenie i życie naturalne nie jest takie proste, bo wżeniłam się w rodzinę lekarzy ślebo wierzącą w to, co im firmy farmaceutyczne wcisną. Małymi krokami odchodzę od tego całego szajsu i widzę, że naturalne sposoby np. na przeziębienie dają radę!
    Muszę zaiteresować się tematem hormonów na całego, bo jak tak dalej pójdzie nie dożyję 18 synów... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula ja wiem jakie to jest trudne. Przebrnąć przez rynek ludzi zdominowany przez przemysł i biznes farmaceutyczny. Ja wciąż jestem postrzegana jak nienormalna i nieodpowiedzialna wariatka. Na szczęście po ponad 2 latach moja najbliższa rodzina przywykła do moich eksperymentów - pewnie dlatego, że dalej żyję a choroba małymi krokami wycofuje się.

      Usuń
  2. Po 5 latach brania hormonów miałam stany depresyjne oraz totalnie rozwalona wątrobę. . Do dzisiaj mam problemy ... Mam również endo w jajniku dwie ciążę również nie zmniejszyły endo a wręcz przeciwnie. Moja lekarka akceptuje moje argumenty przeciwko kuracji hormonalna i na dzień dzisiejszy nie leczę tego.. tylko nie wiem ile dam rade żyć z bólem czy laparo pomoże? Chce wprowadzić dietę Dąbrowskiej masz może jakieś rady w jakim kierunku iść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem w stanie żadnej osobie powiedzieć, w jakim kierunku ma iść. Nie jestem specjalistą w dziedzinie jakiekolwiek leczenia. Mogę jedynie dzielić się własnym doświadczeniem.

      Usuń
  3. w wielkim skrócie napisze tak (bo sie rozpisałam ale kliknełam na konto google którego nie mam i mi zezarło) "dzieki" tabletkom anty byłam wieloletnim pacjentem gin-endo leczono mnie bezskutecznie, pare lat wypłaty moje szły tylko na lekarzy i badania hormonów, byłam bliska samobojstwa, praktycznie łysa i chciałam miec dziecko no ale byłam bez szans.. mineło pare lat dziadostwo pogoniłam w cholere, wykaraskałam sie sama )choc łatwo nie było. Mam włosy, mam dziecko i teraz nawet jakby mi miliony płacili nie wezme hormonów za nic.

    OdpowiedzUsuń
  4. A luteina tez tak zle dziala? Pytam bo wlasnie dostalam recepte i nie wiem co robic. Niedomaga mi druga faza cyklu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga