Realia z endo


 Zarzut goni zarzut.

Poza powszechnym ocenianiem i opiniowaniem, kolejna kwestia to wszelkiej maści zarzuty. Zarzutów wobec mnie jest nie mniej tyle, co ocen i opinii. 

10 lat życia i walki z chorobą, która człowieka niszczy i wykańcza. 
Choroby, która jest przewlekła, nieuleczalna. 
Choroby, której przyczyna jest nieznana.
Choroby, wobec której wszelkie metody leczenia zawodzą.
Choroby, która przynosi cierpienie i ból.
Choroby, która zaburza i utrudnia codzienne życie.
Choroby, która odbiera po kolei wszystko.
Choroby, która zmusza człowieka do ratowania siebie każdym możliwym sposobem.
Choroby, która zmusza do szukania pomocy u wielu lekarzy i specjalistów! 




Zacznijmy od tego, że dobrego specjalistę który ogarnia temat endometriozy ciężko znaleźć. Wizyty u tego typu specjalistów na NFZ to niestety rzadkość... o ile nie stwierdzając, że jest to praktycznie niemożliwe. Jesteśmy więc zmuszone, niejednokrotnie do pokonywania setek kilometrów, aby odbyć prywatną wizytę u specjalisty. To są koszty. Z drugiej strony nie ma się co dziwić. Lekarze zarabiają marne grosze a jeśli chodzi o leczenie endometriozy - inwestują w zagraniczne szkolenia, których koszty w głównej mierze, pokrywają z własnych kieszeni. Summa summarum - lekarzom nie opłaca się przyjmować pacjentek na NFZ. Tym bardziej, że wizyta trwająca 5-10 minut w ramach NFZ to zdecydowanie za mało dla pacjentek z endometriozą. Logicznym jest więc fakt, zakładania prywatnych gabinetów i przyjmowania odpłatnie pacjentek... Zwłaszcza, że wizyty potrafią trwać długo. 

Kto ma czas i pieniądze na szukanie igły w stogu siana w obliczu, kiedy się cierpi? Na operację teoretycznie można wybrać się do każdego szpitala w ramach NFZ. W praktyce są wątpliwości - czy wszystko zostanie zrobione na prawdę dobrze? Podstawa to dobry lekarz operator a także zaplecze chirurgiczne takie jak sprzęt oraz dodatkowi operatorzy chirurdzy. Ponieważ endometrioza atakuje kolejne narządy, podczas operacji stanowi to zasadniczy problem. Nie każdy ginekolog chirurg posiada odpowiednie kwalifikacje do usuwania endometriozy z jelit, pęcherza moczowego i innych narządów. Nie każdy szpital posiada również odpowiednie umowy z NFZ aby wykonywać złożone i skomplikowane operacje endometriozy. Tym bardziej, że za wczasu ciężko określić czas takich operacji. Tego typu operacje potrafią trwać 4-7 a nawet 8 godzin! To jest cały dzień stania przy stole operacyjnym i wykonywania ciężkiej  żmudnej pracy.

Czasami i to jest niewystarczające. Kiedy brakuje efektów leczenia, jesteśmy zmuszane szukać innych specjalistów. Nie raz trwa to długo, miesiącami a nawet latami. Wiadomo, że nie każdą stać na kilka prywatnych wizyt miesięcznie. Wielokrotnie wracamy z tych wizyt rozczarowane, rozgoryczone i załamane... 

Moje doświadczenia z lekarzami w Polsce są trudne. Nie jestem w stanie oszacować liczby wizyt w gabinetach na przestrzeni 10 lat, od kiedy postawiono mi diagnozę endometriozy. Jednak z czasem, kiedy moja wiedza na temat choroby zaczęła się pogłębiać, ja zaczęłam dostrzegać braki w wiedzy i rażące niekompetencje wśród lekarzy u których bywałam. Najgorsze było to, że lekarze nie chcieli mnie słuchać. Wielokrotnie byłam wyśmiewana oraz uważana za zwyczajnie głupią:

"Nie chce Pani brać hormonów? Oszalała Pani?" 
"Pijawki? Hahaha efekt placebo." 
"Pani powinna być do menopauzy na ciągłym leczeniu hormonalnym. Sztuczna menopauza na zmianę z antykoncepcją. Całkowita blokada miesiączki"
"Ciąża nie mogła Pani zaszkodzić na endometriozę." 
"Dieta Pani nie pomoże." 

W ostatnim czasie przekonałam się, że szczegół leży również w tym, że specjaliści z którymi miałam do czynienia mają zasadniczy problem z odczytaniem dokumentacji medycznej. Od ostatniej operacji w Białymstoku w 2016 roku, stale noszę ze sobą kartę informacyjną. W niej jest jak wół napisane o ogniskach w pęcherzu moczowym, które nie zostały usunięte. W przeciągu 6 miesięcy byłam u 4 specjalistów, miałam wykonywanych kilka badań radiologicznych usg - i tylko jeden lekarz wykrył guza w pęcherzu. Przy czym opis w karcie informacyjnej totalnie olał. 

Doszło do tego, że od stycznia tego roku przestałam chodzić do ginekologów, bo wychodząc czułam się jak kretynka. Szukałam specjalisty który potrafi spojrzeć na mnie przez inny pryzmat niż hormonów - które u mnie nie wchodzą w grę i zdiagnozuje to, co mnie boli od wielu lat. 

Nie podaję nazwisk wszystkich lekarzy, z którymi miałam do czynienia. Przede wszystkim, całkiem niedawno zostałam oskarżona o oczernianie. Daleka jestem od obrażania kogokolwiek, natomiast wielokrotnie zarzucono mi abym nie wypowiadała się negatywnie o lekarzach, ponieważ robię źle dla chorych kobiet! No cóż, moje doświadczenia są takie a nie inne. Nazwisk nie podaję choćby ze względu na RODO. Zabrakło mi szczęścia? A może miałam pecha? Albo jestem zbyt trudnym przypadkiem? Nie dam sobie wcisnąć hormonów, które bardziej mi szkodzą niż pomagają! Niestety w Polsce ze świecą szukać lekarza ginekologa, który NIE zaleca hormonów chorej na endometriozę kobiecie! 

Podaję nazwisko dr Jana Olka, ponieważ zdecydowałam się leczyć u niego i zbieram pieniądze na operację. Chcę aby osoby, które mnie wspierają wiedziały gdzie i u kogo mam mieć operację. Wierzę, że jest to człowiek który może mi pomóc. Jak będzie finalnie - to się dopiero okaże. Jak dotąd mam dobre doświadczenia z tym lekarzem i stety niestety deklasuje w ten sposób, swoich poprzedników z którymi miałam do czynienia. 

Pieniądze na operację w Dortmundzie, która ma odbyć się 10 grudnia tego roku, zbieram za pośrednictwem strony pomagam.pl: https://pomagam.pl/annasuchecka

Zbiórkę możecie wesprzec zarówno poprzez stronę jak i bezpośrednie wpłaty na konto bankowe - dane mogę podać przez adres email: niezlazona@wp.pl

Ogromnie DZIĘKUJĘ !!! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga